Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej - Państwowy Instytut Badawczy wydał w weekend ostrzeżenie o możliwości wystąpienia gęstych mgieł, ograniczających widzialność lokalnie do 100 m. Utrudnienia miały występować do 10 rano w poniedziałek, ale miejscami mogły utrzymywać się nawet do godzin okołopołudniowych. Niestety jednym z tych miejsc stały się okolice łódzkiego lotniska.
"Express ilustrowany" informuje w poniedziałek, że samolot linii Ryanair z Londynu do Łodzi, który pierwotnie miał wylądować o godz. 10:25, przez prawie dwie godziny krążył nad lotniskiem. Piloci zdecydowali, że mają wystarczającą ilość paliwa, aby poczekać na lepsze warunki pogodowe. Nad lotniskiem rozpościerała się bowiem gęsta mgła.
"Pilot kilka razy podejmował próbę lądowania. Niestety lotnisko było spowite bardzo gęstą mgłą, która ustępowała bardzo powoli. Na lotnisku kłębił się tłum zdenerwowanych bliskich pasażerów, którzy przylecieli do Łodzi, by odwiedzić groby najbliższych" - relacjonuje lokalna gazeta.
Ostatecznie pasażerowie mogli opuścić maszynę dopiero około godziny 12. Wioletta Gnacikowska, rzeczniczka łódzkiego portu lotniczego przekazała "Expressowi ilustrowanemu", że ten "kierunek jest najpopularniejszym na lotnisku i zwykle samoloty są pełne pasażerów, szczególnie w okresie przedświątecznym jak teraz". Nie inaczej było tym razem. Na pokładzie znalazło się około 200 osób.
Co ciekawe w szczytowym momencie w serwisie Flightradar24, który umożliwia obserwowanie lokalizacji samolotów, rejs śledziło blisko trzy tysiące osób.