Oto mapa bogactwa w Europie. Polska? Jest, cóż, daleko za liderami. Bardzo daleko

Maria Mazurek
Poziom PKB (a tym bardziej jego dynamika, czyli np. wzrost) niekoniecznie odzwierciedla poziom zamożności danego kraju. To, na jak dużo nas stać w porównaniu z innymi, nieco widać lepiej przy zestawieniu innego wskaźnika: siły nabywczej. W przypadku Polski wskaźnik ten, wyliczony przez GfK, wynosi średnio 9 254 euro. Wyprzedzamy Węgry, ale nas wyprzedzają Czechy. Europa jest ogólnie dość mocno podzielona, ale i w Polsce są "ostre kontrasty", jak piszą autorzy badania.

W największym skrócie pokazuje on, ile możemy przeznaczyć na wszelkie wydatki konsumenckie, w tym na mieszkanie, opłaty (nie podatki), żywność i inne zakupy. Więcej na temat samego badania GfK później, spójrzmy najpierw, jak Polska wypada na tle innych krajów europejskich. 

Mapa zamożności w Europie. Stary podział wciąż widoczny

Na poniższej mapie sytuację pokazują kolory. Im cieplej, tym lepiej, czyli im bardziej czerwony kolor, tym wyższa siła nabywcza na mieszkańca w danym regionie - w tym przypadku mapę podzielono na obszary według dwóch pierwszych cyfr kodu pocztowego. Widać wyraźnie, że Europa jest wciąż mocno podzielona na linii wschód-zachód, ze znacznie biedniejszą wschodnią części. Ale to nie jedyny podział, bo istnieją także silne różnice między północą a południem, a raczej: najbardziej na południe wysunięte części (kulturowo-politycznej) Europy Zachodniej też wyglądają dość słabo, w tym przede wszystkim Grecja, Portugalia oraz południowe części Hiszpanii i Włoch. 

Średnia siła nabywcza przypadająca na mieszkańcaŚrednia siła nabywcza przypadająca na mieszkańca Źródło: GfK

Ogółem, siła nabywcza w Europie (średnia dla 42 państw) w tegorocznym badaniu GfK wyniosła w przeliczeniu per capita (na głowę, czyli na mieszkańca) 16 344 euro rocznie (to równowartość 76 810 zł, przy kursie euro z 2 listopada, czyli 4,7 zł). Tyle w ciągu tego roku ma do wydania przeciętny Europejczyk. Kwota jest o 5,8 proc. większa od ubiegłorocznej, ale nominalnie. Realnie siła nabywcza może być nawet niższa niż rok temu, bo wyliczenie nie uwzględnia inflacji, która jest różna w różnych krajach (a w wielu znacznie wyższa niż rok temu). 

Demonstracja frankowiczów na Krakowskim PrzedmieściuKredyty frankowe. Iść z bankiem na ugodę czy nie? Analizujemy

Szczyt zestawienia okupują te same państwa, co poprzednio: Liechtenstein, Szwajcaria i Luksemburg. Maleńki Liechtenstein (powierzchnia 160,44 km2, na terenie Warszawy zmieściłyby się trzy takie), wciśnięty między Szwajcarię a Austrię, ma wskaźnik siły nabywczej per capita na poziomie 66 204 euro, czyli czterokrotnie wyższą niż średnia europejska. Przeciętny Szwajcar ma siłę nabywczą ponad 2,5 raza wyższą od średniej europejskiej (41 758 euro), a Luksemburczyk 2,3 wyższą (37 015 euro). W ogóle wszystkie państwa z pierwszej dziesiątki zestawienia mocno, bo o przynajmniej 47 proc., odstają od średniej.

Po drugiej stronie zestawienia, czyli najgorzej, wygląda to w Kosowie, Mołdawii i Ukrainie. GfK wylicza, że mieszkańcy Liechtensteinu mają 43 razy więcej do wydania na swoje potrzeby (i zachcianki) niż Ukraińcy. Dotknięty mocno inwazją Rosji kraj wskaźnik siły nabywczej na głowę ma na poziomie 1 540 euro, to zaledwie 9 proc. średniej europejskiej. Powyżej plasuje się 16 z 42 badanych krajów, poniżej 26. Najbliżej wstrzelenia się w średnią jest Hiszpania z 15 314 euro (czyli o 1000 euro mniej niż owa kontynentalna przeciętna). 

Polska mocno podzielona 

A jak wypada Polska? Cóż, nie jest rewelacyjnie, ani nawet przeciętnie (choć na tle naszego regionu już tak). W zestawieniu GfK na ten rok znaleźliśmy się na 29. miejscu (to niewielki spadek, o jedną pozycję). Średnia siła nabywcza Polaka wyniosła w tym roku 9 254 euro, czyli równowartość 43 490 zł (według kursu z 2 listopada). Wyprzedzamy Węgrów (30. miejsce) i Rumunów (31. pozycja). Wyraźnie wyżej są za to Czechy (22. miejsce, 12 970 euro). 

- Średnia siła nabywcza przypadająca na mieszkańca naszego kraju odpowiada tym samym wartości 56 proc. średniej europejskiej. Warto pamiętać, że jeszcze kilka, kilkanaście lat temu dystans, który dzielił nas od najbogatszych państw w Europie, był znacznie większy. Przez ten czas Polska znacząco odrobiła zaległości, jednak dużym wyzwaniem w naszym kraju wciąż pozostają silne dysproporcje w podziale na regiony - mówi Agnieszka Szlaska-Bąk, Client Business Partner w GfK.

Niemcy, Frankfurt.Kryzys energetyczny. Niemcy biedniejsi o 110 mld euro

W samej Polsce też są różnice i to spore, co podkreśla sam GfK w komunikacie. Jeśli zajrzeć na poziom powiatów, okazuje się, że tylko 82 na 380 mają wskaźnik średniej siły nabywczej na mieszkańca powyżej średniej dla całego kraju. Najwięcej do wydania ma średnio mieszkaniec Warszawy - 14 900 euro (czyli równowartość 70 030 zł). 61 proc. powyżej średniej krajowej, ale to nadal za mało, by dobić do średniej w Europie (91,2 proc.). Po drugiej stronie w Polsce jest powiat kolneński z 6 179 euro (29 040 zł). Na podium za stolicą są jeszcze Sopot i Wrocław, a dalej Katowice, Poznań, Kraków, Bielsko-Biała, Gliwice, Piaseczno i Tychy. 

Średnia siła nabywcza przypadająca na mieszkańcaŚrednia siła nabywcza przypadająca na mieszkańca Źródło: GfK

Badanie "GfK Purchasing Power Europe 2022" obejmuje 42 kraje europejskie, na poziomach regionalnych (w podziale krajowym, jak prefektury, dystrykty czy powiaty i gminy w Polsce i, dla celów porównawczych, na poziomie obszarów według dwóch pierwszych cyfr kodu pocztowego). Wskaźnik podawany przez GfK, czyli siła nabywcza, to miara dochodu rozporządzalnego razem ze świadczeniami państwowymi, ale po odliczeniu podatków i składek na cele charytatywne, przeliczona na osobę, przez rok, podawana w euro. To wskaźnik nominalny, nie uwzględnia zatem inflacji. Chodzi o pieniądze, które konsumenci mają do dyspozycji na wydatki związane z jedzeniem, mieszkaniem, energią, komunikacją, prywatnymi emeryturami, wszelkimi zakupami konsumenckimi, w tym związanymi z rozrywką czy wakacjami. Dane do wyliczeń GfK bierze ze zgłoszonych dochodów i zarobków, statystyk świadczeń rządowych i prognoz instytutów ekonomicznych. 

Zobacz wideo Recesja byłaby dobrym scenariuszem dla rządu? Pytamy eksperta
Więcej o: