Inflacja będzie na wyższym poziomie, niż prognozowano poprzednio, w lipcu - tak wynika z najnowszej analizy RPP. W perspektywie dwóch lat NBP nie widzi możliwości powrotu inflacji do celu, czyli do 2,5 proc. z opcją odchylenia o 1 punkt procentowy w obie strony. Taką możliwość analitycy polskiego banku centralnego widzą dopiero w 2025 roku.
Ekonomiści zauważają, że w projekcji znalazł się pewien niespodziewany element: zakres czasowy. Zwykle dotyczy ona dwóch najbliższych lat, tym razem zaś trzech.
- W standardowym okresie inflacja nie schodzi do celu, nawet się do niego nie zbliża. Oznacza to de facto, zmianę podejścia do mandatu i strategii polityki pieniężnej. Inflacja pozostanie wysoka przez następne trzy lata. […] Zgodnie z moimi szacunkami, w najbliższych miesiącach inflacja będzie dalej rosła i jej średnioroczny poziom będzie bardzo wysoki także w przyszłym roku. Zacznie spadać w marcu, po osiągnięciu poziomu około 20 proc. w lutym - mówił w rozmowie z Business Insiderem członek RPP Ludwik Kotecki.
Ekonomista wyjaśniał, że prognozowany spadek inflacji może wynikać z tzw. efektu bazy, czyli porównywaniu się do wysokich cen z wiosny poprzedniego roku. Kotecki uważa, że decyzje podjęte na dwóch ostatnich posiedzeniach RPP, "stanowią duże ryzyko dla pożądanego procesu obniżania inflacji".
Mimo przewidywań wyższej inflacji RPP zdecydowała na środowym posiedzeniu o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Tym samym główna stopa NBP wciąż wynosić będzie 6,75 proc.
- Mamy już galopującą inflację, która rozlewa się na wszystkie towary i usługi. W takich warunkach brak decyzji o podwyżce stóp może wyglądać trochę jak poddanie się. W mojej ocenie to bierne oczekiwanie na cud, który się moim zdaniem nie wydarzy, a przynajmniej istnieje duże ryzyko, że się nie wydarzy - mówi Kotecki w rozmowie z BI.
Rada Polityki Pieniężnej mogłaby zmienić zdanie tylko w ekstremalnych okolicznościach. Zdaniem członka RPP jest jednak jeden element układanki, który mógłby zmusić członków rady do zmiany nastawienia. - Jest to dramatyczna deprecjacja złotego - zdradza prof. Kotecki. W sytuacji trwałego i znaczącego przekroczenia poziomu 5 zł za dolara RPP mogłoby wrócić do zacieśniania polityki pieniężnej. Kotecki podkreśla, że niestety takie ryzyko jest bardzo duże.
RPP obradowała wyjątkowo długo, decyzja została ogłoszona o 18:25. To najpóźniejsza decyzja RPP w historii. Ludwik Kotecki wyjaśnił w rozmowie z BI, że tak naprawdę posiedzenie trwało zdecydowanie dłużej. Wynikało to z ilości obowiązków RPP. Rada musiała omówić nową projekcję inflacyjną, raport o inflacji, prognozę bilansu płatniczego oraz przyjąć opinię do przyszłorocznego budżetu. - Nie rozumiem, dlaczego posiedzenie nie mogło być rozłożone na dwa dni - dziwi się Kotecki, który wraz z Joanną Tyrowicz oraz Przemysławem Litwiniukiem apelował o wydłużenie posiedzenia RPP.
Rada Polityki Pieniężnej po posiedzeniu odniosła się także do krytycznego listu otwartego byłych prezesów Narodowego Banku Polskiego i byłych członków Rady. Oberwało się w nim także obecnym członkom RPP wybranym przez Senat. W komunikacie zarzucono im łamanie "dobrych praktyk". Jednym z tych członków jest właśnie Ludwik Kotecki.
- Mocno apelowałem, żeby takiego komunikatu nie wydawać. Byliśmy zaskoczeni i zdziwieni. To było kompletnie niepotrzebne eskalowanie konfliktu, który zaczynał wygasać. […] (Takie słowa) zniesławiają członków RPP wybranych przez Senat oraz samą izbę wyższą polskiego parlamentu. Nie wiem, dlaczego większość Rady chce, aby ten konflikt dalej się toczył. Jest to kompletnie niepotrzebne - mówił prof. Kotecki w rozmowie z BI.
Komunikat ten został opublikowany m.in. jako pokłosie zarzutów przedstawianych w mediach przez niektórych członków RPP. Dotyczyły one m.in. ograniczenia dostępu członkom Rady do analiz ekonomicznych NBP. W rozmowie z Business Insider Ludwik Kotecki przyznaje, że ten niebezpieczny proceder nadal trwa.
Więcej informacji z Polski przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Wymieniał m.in. że Rada poznała zaktualizowaną projekcję inflacyjną dopiero w nocy przed środowym posiedzeniem, co tłumaczy korygowaniem analiz do ostatniej chwili. Jak dodał, został w ostatnich dniach odcięty od aplikacji Rady, która umożliwia dostęp do wszystkich materiałów analitycznych.
- Wiem, to brzmi groteskowo i śmiesznie, ale jest smutne i żałosne. Otrzymaliśmy e-maila z informacją, że dostęp do aplikacji został nam odcięty. Nie mam dziś dostępu do analiz i opracowań przygotowywanych dla członków RPP - mówi w rozmowie z BI.