Telewizor w święta chodził non stop? Rachunek może zaskoczyć. Ceny prądu po przekroczeniu limitu

Od początku 2023 roku zmieniła się wysokość stawek za energię elektryczną. Wprowadzono również limity, po których przekroczeniu będzie trzeba zapłacić za prąd więcej. Ile wynoszą limity i ile będzie kosztować nas ich przekroczenie? Wyjaśniamy.
Licznik prądu
Fot. Aleksandra Koszyk / Agencja Wyborcza.pl

W tym roku obowiązują nowe zasady naliczania rachunków za prąd. Ceny energii elektrycznej są uzależnione od określonych ustawowo limitów zużycia. Wysokość opłat została zamrożona na poziomie z 2022 roku, ale tylko do pewnego poziomu. Wprowadzono limity, które wynoszą: 2 tys. kilowatogodzin dla gospodarstw domowych, 2,6 tys. dla gospodarstw z osobami z niepełnosprawnościami, a także 3 tys. kilowatogodzin w przypadku rodzin z Kartą Dużej Rodziny oraz rolników. Zamrożone są również stawki dystrybucyjne, czyli druga część rachunku, którą płacimy za dostarczenie energii do naszego domu. Te rozwiązania mają pomóc Polakom w związku z kryzysem energetycznym, ale też zachęcić do oszczędzenia.  

Zobacz wideo Kosiński o opłatach za prąd: Samorządy nie mogą generować długu na bieżące wydatki

Ceny prądu 2023. Ile zapłacimy po przekroczeniu limitu?

Z szacunków Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że zdecydowana większość odbiorców domowych zmieści się w ustalonych limitach. W Polsce jest obecnie 15,5 miliona odbiorców w gospodarstwach domowych. Średnie zużycie w grupie G, w której w większości znajdują się właśnie gospodarstwa domowe, w 2021 roku wynosiło 2 tys. KWh. Co jednak gdy wspominany limit zostanie przekroczony? Wtedy za każdą kilowatogodzinę będzie należało zapłacić maksymalną stawkę za energię czynną. Wynosi ona 0,6930 zł netto, czyli 0,8524 zł brutto. Oznacza to, że będzie należało zapłacić 85 gr brutto za 1 kWh. Przykładowo, jeśli zużyjemy 2600 kWh, zapłacimy 415,8 netto. Dodatkowo do opłaty trzeba doliczyć podatek VAT, akcyzę, opłatę mocową, kogeneracyjną, OZE oraz koszty związane z przesyłem. 

Prezes URE ostrzega, że przyszły rok nie będzie lepszy

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki Rafał Gawin w rozmowie z portalem wGospodarce.pl mówił jednak, że "zamrożenie cen to dobry i skuteczny sposób na ochronę najsłabszych odbiorców przed drastycznymi podwyżkami", ale "jest bardzo ważne, by mechanizm zamrożenia cen wprowadzać tylko na określony czas". - Nawet przy optymistycznych założeniach podwyżka cen energii elektrycznej w 2024 roku dla odbiorców chronionych wydaje się być nieunikniona. Oznacza to, że będzie ona odłożona w czasie i z dużym prawdopodobieństwem niższa, niż gdyby została wprowadzona od najbliższego roku w oparciu o warunki czysto rynkowe. Dlatego racjonalne użytkowanie energii i jej oszczędzanie staje się tym bardziej ważne w obecnych czasach - tłumaczył. 

Więcej o: