"Oto największy paradoks PPK: tylko wypłacając pieniądze, powiększasz przyszłą emeryturę" - pisze Leszek Kostrzewski z "Gazety Wyborczej". To przemyślny, acz całkowicie prawdziwy opis cech Pracowniczych Planów Kapitałowych. Cech, których warto mieć świadomość.
PPK bywa nazywany programem oszczędzania "na emeryturę". Choć można ze swojego rachunku wyciągnąć środki w każdym momencie, to najkorzystniej jest to zrobić po ukończeniu 60 lat. Wówczas nie traci się rządowych dopłat, a odpowiednio ustawiając proces wypłaty pieniędzy (maksymalnie 25 proc. na raz, reszta w przynajmniej 120 ratach miesięcznych) - nie zapłaci się także 19-procentowego podatku od zysków.
Oznacza to, że pieniądze uzbierane w PPK kiedyś się seniorowi skończą - oczywiście jeśli tego momentu dożyje (jeśli nie, reszta podlega dziedziczeniu). Jeśli jako 60-latek "ustawi" sobie comiesięczną wypłatę środków przez 10 lat, to na 70. urodziny miły dodatek z PPK do ZUS-owskiej emerytury mu się wyczerpie. Akurat na lata, kiedy może tym bardziej potrzebować więcej pieniędzy - na leki, opiekę itd.
Tym wypłaty z PPK (jak również innych programów długoterminowego oszczędzania na jesień życia, np. IKE, IKZE, komercyjne rozwiązania inwestycyjne itd.) na jesień życia różnią się od emerytury z ZUS. Tę dostajemy aż do śmierci. Oczywiście, jeśli umrzemy szybko, to nie "wykorzystamy" kapitału emerytalnego zebranego przez lata składkowania. Ale jeśli będziemy żyć długo, ZUS nigdy nie powie nam "sorry, skończył ci się twój kapitał emerytalny, za miesiąc emerytury już nie będzie, radź sobie sam".
I tu pojawia się kwestia... wcześniejszych wypłat z PPK. Możemy to zrobić w każdym momencie, w końcu to nasze prywatne pieniądze. I coraz więcej osób tak robi. Wówczas odzyskuje się wszystkie wpłacone przez siebie składki, a dodatkowo otrzymuje się także 70 proc. wpłat pracodawcy. Oczywiście wypłacane są także ewentualne zyski (pomniejszone o 19-procentowy podatek Belki). Przepadają natomiast dopłaty rządowe (powitalna 250 zł i coroczna 240 zł), a pozostałych 30 proc. wpłat pracodawcy trafia na subkonto pracownika w ZUS.
I właśnie o te 30 proc. wpłat od pracodawcy chodzi. Skoro trafiają na subkonto w ZUS, to powiększają kapitał, na podstawie którego kiedyś ZUS wylicza naszą emeryturę. A więc zapewne podnoszą także jej wysokość (choć nie jest to do końca pewne - może się np. okazać, że i tak kapitał będzie za niski na emeryturę wyższą niż minimalna).
W ZUS funkcjonują dwa "worki", do których trafiają nasze składki. Większość środków trafia na główne konto, ale część także na subkonto (tam są też pieniądze ze słynnej reformy OFE z 2014 r.). Środki na subkoncie są dziedziczne, choć także m.in. podlegają podziałowi w razie rozwodu.
Warto też zwrócić uwagę, że zarówno środki na koncie, jak i subkoncie w ZUS, podlegają corocznej waloryzacji. W przypadku subkonta wskaźnik waloryzacji jest równy średniemu nominalnemu wzrostowi PKB w ostatnich pięciu latach. Co ważne, waloryzacja nie może być ujemna.
W 2022 r. wskaźnik waloryzacji środków na subkoncie w ZUS wyniósł 107,7 (czyli powiększono wartość środków o 7,7 proc.), rok wcześniej 105,23, a w 2020 r. 105,73. We wcześniejszych latach na subkoncie co roku przybywało po ok. 3,4-6,3 proc. Wskaźnik waloryzacji za ten rok ZUS poda w maju (waloryzacja składek odbywa się w czerwcu), ale można szacować, że z powodu bardzo wysokiej inflacji i dobrego wzrostu PKB w 2022 r. będzie on nawet w okolicach 10 proc.
Trudno powiedzieć, czy w skali całego oszczędzania na PPK to ten program, czy subkonto w ZUS "wykręci" lepszą stopę zwrotu. W 2021 r. raczej wygrały PPK, choć to jeszcze zależy od konkretnego funduszu, w 2022 r. zaś zdecydowanie subkonto. Wiadomo też, że jeśli ktoś wypłaca z PPK środki przed czasem, to raczej z innych motywacji niż chęci zasilenia swojego subkonta w ZUS w nadziei na trochę wyższą emeryturę w przyszłości. Też nie przeceniajmy tego efektu - przy pensji 5 tys. zł brutto standardowa roczna składka pracodawcy na PPK to 900 zł, a więc na subkonto pracownika w ZUS trafi 270 zł za rok odkładania. Natomiast warto mieć świadomość takiego "efektu ubocznego" przedterminowej wypłaty z PPK.
Napisałem, że cechą PPK (i innych rozwiązań długoterminowego oszczędzania) jest to, że zgromadzone środki nie będą wypłacane do końca życia, jak w przypadku świadczenia z ZUS. Ten temat w dyskusjach nt. PPK się jednak pojawiał. Ba, za okresową, a nie dożywotnią wypłatę środków z PPK, projekt ustawy był krytykowany m.in. przez Narodowy Bank Polski czy ekonomistów z think-tanku GRAPE.
NBP pisał m.in., że rozłożenie wypłaty środków z PPK na okres np. 10 lat, a nie dożywotnio, "stwarza iluzję relatywnie wysokiej stopy zastąpienia dochodów z pracy po przejściu na emeryturę". Dodawał, że badania ekonomiczne wskazują, iż większość osób nie jest wystarczająco przezorna i nie zabezpiecza się na wypadek długowieczności. I że część osób może obudzić się z "ręką w nocniku" (tak NBP dokładnie nie napisał, ale taki był sens jego opinii), gdy środki z PPK się już skończą - mogą wtedy żałować, że nie wypracowały sobie wyższego świadczenia ZUS-owskiego.
A prawda jest taka, że de facto w ustawie o Pracowniczych Planach Kapitałowych zapisano możliwość takiej dożywotniej wypłaty świadczeń - jeśli uczestnik zawrze stosowną umowę z jakimś zakładem ubezpieczeń i przeleje do niego środki z PPK z myślą o regularnych wypłatach do końca życia.
Problem tylko w tym, że takich ofert nie ma - z dwóch w gruncie rzeczy związanych ze sobą powodów. Po pierwsze, ubezpieczyciele raczej nie odczują dużej presji społecznej, żeby takie rozwiązanie stworzyć. Po drugie, byłoby ono raczej niekorzystne dla uczestnika. Co innego ZUS, który ma publiczną rolę zabezpieczania emerytów oraz gigantyczną grupę ubezpieczonych, a także nie musi generować zysków, a co innego firma komercyjna, której takie rozwiązanie musi się opłacać.
Już w trakcie prac nad PPK pojawiały się pomysły np. mechanizmu kompensacyjnego, który zachęcałby firmy ubezpieczeniowe do oferowania takich dożywotnich wypłat na korzystniejszych zasadach. Pojawiają się też głosy, że kapitał zgromadzony w PPK mógłby trafiać do ZUS-u i to Zakład wypłacałby te środki dożywotnio wraz ze świadczeniem z pierwszego filara. Pomysłów jest wiele, ale od lat konkretów brak. Już w 2019 r. pisaliśmy, że "pomysły kiełkują". Dotychczas jednak nic z nich nie wyszło.
***
Studia Biznes i Zielonego Poranka możecie słuchać też w wersji audio w dużych serwisach streamingowych, np. tu: