Ta moneta warta jest nawet kilka tysięcy złotych. Sprawdź, czy masz ją w portfelu

Za unikatowe monety kolekcjonerzy są gotowi zapłacić fortunę. Nie chodzi tylko o stare lub zabytkowe numizmaty. Duży zysk mogą przynieść nawet współczesne bilony, które powszechnie służą do płacenia. Tak było w przypadku pewnej pięciogroszówki, która niedawno została sprzedana na aukcji za blisko 4 tys. złotych. Skąd taka wartość monety?
Pięciogroszówka sprzedana za blisko 4 tys. złotych
Fot. Agata Jakubowska / Agencja Wyborcza.pl TikTok @numizmatycznie

W październiku ubiegłego roku odbyła się aukcja, podczas której moneta o nominale 5 groszy została sprzedana kolekcjonerowi za 3910 zł. Bilon osiągnął tak wysoką cenę z uwagi na niewielki, choć znaczący defekt, który zdarza się niezwykle rzadko. 

Zobacz wideo Kiedy Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe? Analizujemy

Pięć groszy warte kilka tysięcy złotych

Sprawa pięciogroszówki sprzedanej za blisko 4 tys. złotych została nagłośniona przez miłośnika numizmatyki prowadzącego profil na TikToku "Numizmatycznie". Nagranie wyjaśniające wyjątkowość drogocennego bilonu obejrzało już blisko 2 mln osób. Według eksperta sprzedana w październiku 2022 roku pięciogroszówka osiągnęła kwotę 3910 zł z uwagi na brak znaku mennicy na awersie. Niewielki defekt sprawił, że moneta stała się niemal unikatowa na tle kilkumilionowego nakładu. 

Co ważne nie tylko niski nominał monety nie świadczy o finalnej wartości. Znawca podkreślił, że istotny dla kolekcjonerów bilon nie musi być stary (sprzedana za kilka tysięcy złotych pięciogroszówka pochodziła z 2007 roku) ani wykonany z drogocennych materiałów. Najważniejsza jest jego rzadkość i niepowtarzalność. Warto więc zwracać uwagę, czy monety, z których korzystamy na co dzień, nie posiadają wyjątkowych defektów lub destruktów, które mogą odróżniać je od innych bilonów. Co więcej, wartościowe mogą okazać się te monety, które zostały wydane w niskim nakładzie lub w wyróżniającym się stanie menniczym.

"Najbardziej poszukiwana moneta PRL" sprzedana za 33 tys. złotych

Brak znaku mennicy sprawił także, że dziesięciogroszówka z 1973 roku stała się najdroższą monetą obiegową pochodzącą z okresu PRL. Mimo że bilon ten wybito w 80 mln egzemplarzy, jeden z nich z uwagi na swój defekt okazał się unikatowy. W ostatnią sobotę maja został wylicytowany za 33 tys. złotych. 

Pieniądze PRL to monety młodości dzisiejszych 40-60 latków i ci chętnie oraz z sentymentem wracają do pieniędzy z dzieciństwa, zaczynają je kolekcjonować. Dość szybko zbierają to, co jest do zebrania z tych pospolitych i tanich, a później zaczynają się schody, bo tych rzadkich jest za mało w stosunku do liczby chętnych. W rezultacie jak takowa pozycja się pojawia, to grupa zainteresowanych jest tak duża, że padają kolejne rekordy cenowe

- mówił w rozmowie z serwisem money.pl Damian Marciniak z Domu Aukcyjnego Marciniak, w którym doszło do sprzedaży "najbardziej poszukiwana moneta PRL". 

Więcej o: