Krajowa Administracja Skarbowa sięga po "atomową broń", jaką dał jej do rąk Sejm, uchwalając ustawę, która pozwala na bardzo skrupulatne sprawdzanie finansów. W ciągu ostatniego fiskus prześwietlił konta 200 osób, które nie miały postawionych zarzutów ani nawet statusu podejrzanego. Dane potwierdzające skuteczność ustawy przyjętej w lipcu 2022 Ministerstwo Finansów udostępniło na prośbę ekonomisty Rafała Mundrego.
Co zatem mogą urzędnicy? Mają prawo zażądać od banku wglądu do konta w zasadzie każdej osoby. Wystarczy, że uznają, że pozyskanie informacji jest konieczne. Przed przyjęciem przepisów Polacy byli pod tym względem znacznie bardziej chronieni - nie można było przeglądać konta osoby, które nie miała statusu podejrzanej.
Resort finansów zapewnia oczywiście, że po "atomową broń" nie sięga, jeśli nie ma ku temu "uzasadnionej przyczyny", a zainteresowanie urzędników musi wynikać "z popełnionych czynów". Innymi słowy - uczciwemu podatkowemu wścibskość urzędnicza nie grozi. Trudno jednak nie czuć dyskomfortu nie wiedząc tak naprawdę, jakie to "popełnione czyny" mogą sprawić, że fiskus pozna wszystkie nasze wpływy i wydatki.
Dane przedstawione przez resort finansów faktycznie dowodzą, że po taki "rentgen" służby sięgają stosunkowo rzadko. I tak na przykład we wrześniu 2022 roku liczba wszczętych postępowań przygotowawczych sięgnęła ponad 4200. A liczba "prześwietleń" - na podstawie nowych uprawnień - wyniosła zaledwie 22. Te proporcje utrzymują się - z grubsza licząc - w każdym miesiącu. Nawet w marcu 2023, gdy wszczętych postępowań było wyjątkowo dużo, bo 7117, "prześwietleń" było mało, bo 11.
Przepisy, które weszły w życie wraz z rewolucją, którą zafundował nam Polski Ład, rozszerzają też katalog osób uprawnionych do składania wniosków o wydanie danych. Od lipca zeszłego roku mogą to robić naczelnicy urzędów skarbowych. Warto przy okazji wspomnieć, że arsenał broni, jaką fiskus może wytoczyć przeciwko podatnikowi, znacząco w ostatnich latach wzrósł. Dla przykładu w 2019 roku w życie weszły przepisy normujące wymianę informacji pomiędzy urzędami skarbowymi a służbami specjalnymi. Efekty były - z punktu widzenia urzędników - spektakularne. W latach 2020-2021 liczba udostępnień danych sięgnęła 100 tys. rocznie. Tuż po wprowadzeniu regulacji, zanim machina rozkręciła się na dobre, udostępnień było znacznie mniej, bo 20 tys.