"Jeśli opozycja wygra wybory, ruszy kadrowa miotła w przedsiębiorstwach z udziałem Skarbu Państwa" - informuje "Rzeczpospolita". Niedzielne wybory rzeczywiście mogą zakończyć wiele karier prezesów czy członków rad nadzorczych w największych przedsiębiorstwach w kraju takich jak, chociażby KGHM, Pekao BP czy Orlen. W programach wyborczych opozycji zapowiedzi są jasne: "nowy początek" i wymiana kadr.
W temacie spółek z udziałem Skarbu Państwa opozycja jakby mówiła jednym głosem. Dla wszystkich kluczowe jest ich odpolitycznienie, choć plan na to różni się w zależności od partii. "Zwolnimy wszystkich członków rad nadzorczych i zarządów" - czytamy w 100 konkretach Koalicji Obywatelskiej. Nowy nabór miałby odbyć się "w transparentnych konkursach, w których decydować będą kompetencje, a nie znajomości rodzinne i partyjne". W zeszłym tygodniu lider PO Donald Tusk mówił, że: "Prawo i Sprawiedliwość i prezes tej partii Jarosław Kaczyński przyzwyczaili się do tego, że spółki Skarbu Państwa są do tego, żeby je bez litości doić; to jest na skalę zupełnie niespotykaną w Europie", co zapowiadał zmienić.
Mocną wypowiedź na ten temat miał także podczas debaty wyborczej w TVP Szymon Hołownia. - Do wszystkich partyjnych tłustych kotów, które dzisiaj tam zasiadają, sponsorując kampanię wyborczą PiS, mam jedno przesłanie: pakujcie kuwety - radził. Komitet wyborczy, który reprezentuje Hołownia - Trzecia Droga, ma kilka konkretów, jak odpolitycznić wspominane instytucje. Po pierwsze chce powołać Krajowy Rejestr Osób Publicznie Eksponowanych, który będzie weryfikował osoby zatrudniane w państwowych spółkach. W programie jest także: roczna karencja dla tych, którzy chcą przejść z eksponowanych stanowisk politycznych do biznesu, ograniczenie liczby rad nadzorczych oraz powołanie apartyjnych komitetów nominacyjnych.
O "tłustych kotach" mówi też Nowa Lewica. W jej programie czytamy: "zakończymy karuzelę tłustych kotów w spółkach Skarbu Państwa". Ich pomysłem na ich odpolitycznienie jest Rada Kompetencyjna, której skład wspólnie ukształtują partnerzy społeczni, rządzący i opozycja. Rada ma przeprowadzać uczciwy, otwarty nabór w formie konkursów na najważniejsze stanowiska w spółkach i kontrolować jakość zarządzania. "Pozwoli to ustabilizować strategię przedsiębiorstw i umocnić zaufanie do własności publicznej" - przekonuje.
O odpolitycznieniu spółek Skarbu Państwa apelował, chociażby także podczas konferencji Konfederacji w Bydgoszczy, Paweł Sieg, prezes okręgu bydgoskiego Nowej Nadziei. W programie wyborczym tej partii nie ma jednak konkretnych rozwiązań, ani zapowiedzi zmian kadrowych. Podobnie jak w programie Prawa i Sprawiedliwości. Tej partii w końcu opozycja zarzuca ich upolitycznienie.
Za przykłady upolitycznienia SSP może posłużyć ich działalność w trakcie kampanii wyborczej. Fundacje największych spółek Skarbu Państwa - PGE, Enei, PZU, JSW, Grupy PKP, Banku Pekao S.A. i Giełdy Papierów Wartościowych - zarejestrowały się jako podmioty uprawnione do prowadzenia nieodpłatnej kampanii referendalnej w mediach publicznych. Wywołało to duże oburzenie, że będą istotnym wsparciem dla PiS. Kampania referendalna mocno przenika się bowiem z kampanią wyborczą tej partii. Ponadto na początku roku do mediów wyciekła informacja, że w 2022 roku PiS otrzymał 1,3 mln zł od menedżerów państwowych spółek w ramach darowizny na rzecz partii politycznych.
Wspominani menedżerowie mogą się czuć zagrożeni w związku ze zbliżającymi się wyborami. "Rzeczpospolita" podliczała, że w sumie państwo ma udziały w 421 podmiotach. "Najwięcej emocji budzą jednak tzw. perły w koronie Skarbu Państwa, czyli spółki notowane na warszawskiej giełdzie. Łącznie jest ich 22 (jak z wynika z danych Ministerstwa Aktywów Państwowych), w tym również takie, gdzie SP ma pośrednie udziały przez inne swoje spółki (przykładowo PZU ma duże udziały w Banku Pekao i Alior Banku, Enea - w LW Bogdanka, a PGE - w spółce Kogeneracja)" - czytamy. Wiele z nich ma znaczący wpływ na branże tak jak, chociażby Orlen, PKO BP, PZU, Pekao, JSW, KGHM, PGE i Alior Bank, które wchodzą obecnie w skład najważniejszego indeksu giełdowego WIG20. Przykładem wykorzystania tej pozycji może być ostatni "kryzys paliwowy". Eksperci uważają, że Orlen narzuciły niskie, niewspółmierne do rynkowych, ceny paliw w Polsce z powodów politycznych. Aby pozostałe stacje były konkurencyjne, musiały się do tych poziomów dostosować.