Trzecia Droga zagospodarowała dużą emocję społeczną. To jeden z sekretów ich sukcesu

- 15 października skończyło się w Polsce rozdawnictwo - mówił Szymon Hołownia podczas wieczoru wyborczego. Posłowie PSL i Polski 2050 głosowali przeciw podwyżce 500 plus do 800 zł przekonując, że waloryzacja powinna należeć się tylko osobom pracującym. W zamian za "brak rozdawnictwa" koalicja Hołowni i Kosiniaka-Kamysza ma inną obietnicę, ale bardzo trudną w efektywnym dowiezieniu.
Wybory parlamentarne 2023
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
Języczkiem u wagi w tych wyborach stał się ruch polityczny, który: opowiadał się przeciwko podniesieniu 800+, wyeliminował z gry część Konfederacji, ma lidera ogłaszającego 'koniec rozdawnictwa'. To dość istotny fakt przy ocenie, jak może wyglądać polityka nowego rządu

- napisał we wtorek na platformie X (dawny Twitter) Ignacy Morawski, główny ekonomista "Pulsu Biznesu". 

Zobacz wideo Zdaniem lidera PSL i Trzeciej Drogi programy socjalne są niesprawiedliwe

Abstrahując od motywacji stojących za każdym z ponad 3,1 mln wyborców Trzeciej Drogi (w wyborach do Sejmu) - co przełożyło się na 65 mandatów poselskich - rzeczywiście przekaz tej koalicji nie szedł w stronę rozwijania wydatków socjalnych państwa, a promocji aktywności zawodowej oraz rozwoju przez państwo usług publicznych. 

Wiemy, z jakim wysiłkiem zarabiacie pieniądze. Dlatego mówimy jasno: nie rozdawnictwu! Nikt nie zlikwiduje 500 plus ani trzynastek. Ale jeśli mówimy o podwyżkach o kolejne 300 zł [można wnioskować, że chodziło o waloryzację 500 plus od 1 stycznia 2024 r. - red.] to pozwólcie, że najpierw sprawdzimy, czy oni wam nie próbują dać z waszych pieniędzy albo pożyczek, które zaciągną na wasze dzieci. My, zamiast rozdawać na ślepo, również tym, którzy lubią jazdę na gapę, wolimy inwestować. Wydamy 3 mld zł od razu na 100 tysięcy miejsc w żłobkach. Zainwestujemy też 6 procent PKB w edukację

- mówił Szymon Hołownia podczas debaty wyborczej w TVP w poniedziałek 9 października. Z jego wystąpienia tuż po ogłoszeniu wyników exit poll też w świat poszła fraza, że w Polsce skończyło się rozdawnictwo. 

Trzecia Droga zagospodarowała emocję społeczną

To między innymi posłowie PSL i Polski 2050 nie poparli w lipcu podwyżki 500 plus do 800 zł na dziecko. Argument? Wyższe świadczenie powinno przysługiwać wyłącznie osobom pracującym. PSL złożył nawet w tej sprawie projekt ustawy, ale oczywiście nic z niego nie wyszło.

Trzecia Droga potrafiła zagospodarować pewną emocję społeczną nakierowaną przeciwko osobom żyjącym ze świadczeń społecznych i/lub pracujących w szarej strefie (abstrahując od tego ile ich jest, jaka jest sytuacja na ich lokalnym rynku pracy itd.). W części społeczeństwa tętni myśl "500/800 plus tylko dla tych, którzy dają coś od siebie - pracują, płacą podatki, 'wypruwają sobie żyły' - a nie 'nierobów' żyjących na koszt państwa". Słowem - niektórym wsparcie państwa się należy, innym nie. 

Po latach przeważania bardziej prospołecznego podejścia, w ubiegłym i tym roku - gdy umocniły się zjawiska kryzysowe w gospodarce - osłabła solidarność społeczna. Wzmocniły się postawy partykularne podszyte obawą o dobrobyt własny i bliskiego kręgu. Wzmacnia to również wchodzenie w wiek wyborczy od kilku lat ludzi ukształtowanych w pełni po roku 1989 - w duchu żywiołowego kapitalizmu i niechęci dzielenia się. Indywidualizacja stylu życia też sprzyja tego typu postawom

- mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl politolog z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Rafał Chwedoruk. Dodaje, że "to wpisuje się w emocje części wielkomiejskiej klasy średniej, szczególnie pokolenia 30-50 lat, oraz części najmłodszych osób, które nie są beneficjentami tego typu świadczeń".  

Z tym rymuje się też przekonanie w części społeczeństwa, że przyczyną wysokiej inflacji jest "rozdawnictwo" czy "dodruk pieniądza". Trzecia Droga potrafiła wokół tych wzburzeń zbudować swoją opowieść. Przy okazji być może podebrała część wyborców rozważających wcześniej głos na Konfederację, która również krytykuje rozdawnictwo, ale inne jej postulaty (i poglądy kandydatów) mogły być odstręczające. 

Koniec z "rozdawnictwem", czas na inwestycje w usługi publiczne?

Ważny jest też akcent - stawiany przecież nie tylko przez Trzecią Drogę, ale przede wszystkim Lewicę - na rozwój usług publicznych. Prawo i Sprawiedliwość dużo mówiło o nominalnych wzrostach wydatków, ale liczby mówią same za siebie. Obok obszarów, do których rzeczywiście zaczął trafiać większy procent PKB (rodzina, ochrona zdrowia), były i takie, które w wydatkach państwa ważyły procentowo coraz mniej - np. inwestycje, edukacja, szkolnictwo wyższe. A jeśli chodzi o ochronę zdrowia, to wzrost wydatków raczej na razie nie poszedł w zbiorowej percepcji Polaków w parze z na przykład lepszą dostępnością profilaktyki i leczenia.

W czasie rządów PiS ukuto termin "druga fala prywatyzacji". Oznaczał, że państwo - w obliczu niemożności szybkiego, efektownego polepszenia sytuacji np. w ochronie zdrowia czy edukacji - postanowiło rozdawać obywatelom pieniądze, żeby te potrzeby realizowali sobie prywatnie. Dzieci, nie dostając odpowiedniej edukacji w szkole publicznej, zaczęły znacznie częściej chodzić na korepetycje i do szkół prywatnych. Nasze wydatki prywatne na ochronę zdrowia też silnie wzrosły - w 2022 r. wyniosły (według danych GUS) około 51,6 mld zł. To o niemal połowę więcej niż w 2015 r. Dane GUS wskazują, że mniej więcej co czwarta złotówka wydana na ochronę zdrowia w 2022 r. pochodziła z naszej prywatnej kieszeni. 

Los państw nordyckich pokazuje, że powszechność i darmowość świadczeń oraz rozwinięty sektor publiczny są niezbędne. Tylko one są w stanie zaspokoić wiele jakościowych potrzeb. Natomiast politycznie to bardzo trudne obecnie w Polsce. Wyborca chce mieć gotówkę, bo uważa, że sam będzie nią zarządzał lepiej aniżeli instytucje państwowe

 - mówi prof. Chwedoruk. Dodaje, że "mamy wyraźny rozjazd między świadomością klasy średniej a jej interesem". - W jej interesie też jest przecież to, żeby mieć np. dobre, darmowe szkolnictwo - komentuje.

Czy nowemu rządowi uda się przywrócić odpowiednią wagę usługom publicznym? Nie tylko w ochronie zdrowia i edukacji, ale też w pomocy społecznej, inspekcji pracy, inspekcji sanitarnej, transporcie publicznym (na poziomie gmin i powiatów) itd.? Sądząc po programach wyborczych Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Trzeciej Drogi (np. podwyżki w budżetówce, wzrost wydatków na edukację i ochronę zdrowia, hasła "autobus do każdej gminy, pociąg do każdego powiatu") - chęci są. Pytanie, jak pójdzie z realizacją i odbiorem obywateli, bo efektów nie zobaczymy z dnia na dzień, w przeciwieństwie do kolejnego przelewu na konto. 

***

Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Więcej o: