Jako środowisko naukowe badań nad gospodarką jednoznacznie zaprzeczamy opiniom o fatalnym stanie polskiego budżetu i konieczności rezygnacji z obiecanych inwestycji i wydatków publicznych. Straszenie 'ukrytą dziurą budżetową' nie ma uzasadnienia ani w teorii, ani w rzeczywistości gospodarczej
- można przeczytać w liście otwartym opublikowanym przez Polską Sieć Ekonomii. W dokumencie napisano, że Polskę stać na realizację obietnic, a pieniądze "są i będą".
Zarówno podwyżki dla pracowników sfery budżetowej, zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia do 8 proc. PKB i zmniejszenie nierówności w dostępie do ochrony zdrowia, inwestycje w transport publiczny i mieszkania czy transformacja energetyczna są priorytetowe
- czytamy. Autorzy listu przekonują, że kluczowym wyzwaniem stojącym przed nowym rządem będzie "odbudowa największego osiągnięcia państwa dobrobytu - usług publicznych". "Bez wzmocnienia edukacji i nauki, ochrony zdrowia, pomocy społecznej, transportu, mieszkalnictwa i ochrony środowiska Polska zaprzepaści już wypracowany dobrobyt oraz pogrzebie potencjał rozwojowy kolejnych pokoleń" - napisano.
W liście podkreślono też rolę Banku Gospodarstwa Krajowego i Polskiego Funduszu Rozwoju (to w nich powstał bardzo duży tzw. dług pozabudżetowy w ostatnich latach - obecnie około 240 mld zł) w przeciwdziałaniu skutkom kryzysów ostatnich lat, choć zaznaczono jednocześnie potrzebę wzmocnienia demokratycznej kontroli nad ich finansami. Sygnatariusze listu uważają też, że należy zwiększyć progresję podatkową (wyższe stawki podatkowe dla najlepiej zarabiających niż dla osób o najniższych dochodach), a nie np. podnosić kwotę wolną od podatku (najwięcej zyskają na tym osoby o wyższych zarobkach) czy wprowadzając potrzebne ulgi w składkach ZUS i NFZ.
List jest kolejną odsłoną sporu, który toczy się wśród ekonomistów i polityków. Niektórzy z nich są zdania, że rząd ukrywał przed wyborami stan polskich finansów publicznych. "PiS to oszuści: ukrywali przed wyborami, że w tegorocznym budżecie jest gigantyczna dziura Morawieckiego" - napisała tydzień temu na platformie X Izabela Leszczyna, posłanka Koalicji Obywatelskiej, była wiceministerka finansów. Część obserwatorów uznawała, że ten (i inne podobne opinie innych polityków) są podbudowa pod zapowiedzi rezygnacji z obietnic wyborczych i politykę zaciskania pasa, sama Leszczyna przekonuje, że zapowiedzi KO są niezagrożone - mimo złego stanu finansów publicznych. W podobnym tonie wypowiadał się w zeszłym tygodniu w Radiu ZET Andrzej Domański, gospodarcza "prawa ręka" Tuska.
Spór wśród ekonomistów budzi też kwestia tego, na co będzie stać przyszły rząd. Część przekonuje, że pieniądze "są i będą". Inni tonują nastroje, argumentując to nie tylko sytuacją budżetową, ale też możliwym objęciem Polski w 2024 r. unijną procedurą nadmiernego deficytu (która mocno wiąże ręce rządowi w kreowaniu polityki fiskalnej). Dlatego list otwarty opublikowany przez Polską Sieć Ekonomii wywołał lawinę komentarzy.
W tym liście nie ma żadnych faktów. To petycja, która nie uwzględnia realiów
- komentuje Sławomir Dudek, założyciel think tanku Instytut Finansów Publicznych. Szefowi Polskiej Sieci Ekonomii wytyka wypowiedź dla TVP i jednocześnie przypomina o swoim apelu - podpisanych przez 60 ekonomistów - o przejrzystość polskich finansów publicznych.
Aktywiści z Polskiej Sieci Ekonomii ocenili, że stać nas na wszystko i budżet jest w tak doskonałej kondycji, że należy podnieść podatki
- napisał Mikołaj Raczyński, dyrektor zarządzający i inwestycyjny Portu w Polsce.
W zasadzie jest świetnie. Na wszystko nas stać. A będzie jeszcze lepiej jak podwyższymy podatki i składki klasie średniej (bo klasie wyższej się nie da albowiem składek nie płaci i rezyduje podatkowo za granicą)
- przekonuje z kolei Robert Gwiazdowski z Uczelni Łazarskiego, były prezydent Centrum Adama Smitha.
Niektórzy zwracają uwagę, że mimo że list jest przedstawiany jako apel 100 ekonomistów, to nie wszyscy jego sygnatariusze nimi są.
O sytuacji finansów publicznych pisaliśmy w ostatnich dniach m.in. w tym miejscu. Rozmawialiśmy zarówno z Pawłem Wojciechowskim z Instytutu Finansów Publicznych - który pokazywał swoje racje co do trudnej sytuacji budżetowej Polski, jak i Michałem Możdżeniem i Hubertem Stojanowskim z Polskiej Sieci Ekonomii, którzy argumentowali, że polskie finanse publiczne są dalekie od ruiny. W kolejnych dniach publikować będziemy kolejne głosy z tego sporu - bądź co bądź - o Polskę.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: