PiS chciało rozbudować obwodnice i drogi krajowe. Zabrakło pieniędzy

Zabrakło pieniędzy na rządowe programy drogowe. Aby drogi krajowe oraz obwodnice zostały przebudowane według planów potrzeba dodatkowego dofinansowania. Dlatego rząd zdecydowało o zwiększeniu budżetów dwóch programów infrastrukturalnych. Wyższe finansowanie tłumaczono wojną w Ukrainie i związanymi z nią wyższymi kosztami.
DLOSZ
Fot. Magda Pater / Agencja Wyborcza.pl

Rządowym Program Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku oraz Program Budowy 100 Obwodnic na lata 2020-2030 to dwa programy, które mają zmienić obraz polskich dróg. Pierwszy z nich zakładał inwestycje drogowe w ciągu dróg krajowych, dróg ekspresowych oraz autostrad o łącznej długości ponad 6,1 tys. km, a drugi, powstanie rzeczonych 100 obwodnic o długości łącznej ok. 820 km. Założono, że będą kosztowały kolejno: 294,4 mld zł oraz 28 mld zł. Okazało się, że to za mało.  

Zobacz wideo Tomasz Siemoniak: Na pierwszy posiedzeniu Sejmu podejmiemy kroki, by odzyskać środki z KPO

Zabrakło pieniędzy, ale się znajdą. Rząd dosypie do budżetu

Rząd zdecydował bowiem o "zwiększeniu limitów finansowych inwestycji infrastrukturalnych ujętych" we wspominanych programach. Nowe przepisy przewidują dodatkowo 2 miliardy 600 milionów złotych na realizację inwestycji dotyczących Rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych do 2030 roku, z perspektywą do 2033 roku oraz dodatkowo 100 milionów złotych na realizację inwestycji związanych z Programem Budowy 100 Obwodnic na lata 2020-2030. 

Wojna w Ukrainie pokrzyżowała plany?

Rady Ministrów tłumaczyła, że rozwiązanie to jest konieczne w związku ze znacznym wzrostem wydatków ponoszonych przez wykonawców, wynikającym z negatywnych skutków agresji Rosji na Ukrainę. Podkreślono, że od 2022 roku - kiedy rząd po raz pierwszy zdecydował o dodatkowych środkach na wzrost wydatków ponoszonych przez wykonawców - wzrosły koszty większości materiałów budowlanych, takich jak cement, olej napędowy, beton i kruszywa oraz usług, jak koszty transportu i energii oraz robocizna. 

Spowodowało to, że ceny wskazywane w ofertach składanych przed wybuchem wojny w Ukrainie na pełną skalę, czyli przed 24 lutego 2022 roku, nie przystają do aktualnych kosztów, które ponoszą wykonawcy. Na wzrost kosztów ma także wpływać odpływ obywateli Ukrainy z Polski oraz wydłużenie okresu oczekiwania na dostawy surowców - czytamy w komunikacie, tłumaczącym tę decyzję.  

Więcej o: