16 mln 106 tys. - tyle pracujących osób w wieku produkcyjnym (tj. od 18 do 59 lat dla kobiet i 64 dla mężczyzn) było w Polsce w trzecim kwartale br. To najnowsze dane GUS z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL). W zestawieniu z łączną liczbą 20 mln 451 tys. osób w wieku produkcyjnym daje to wskaźnik zatrudnienia na poziomie 78,8 proc., najwyższy w historii. Zresztą sama liczba pracujących osób (w wieku produkcyjnym) przekroczyła nam 16,1 mln po raz pierwszy od lat.
Krótko wyjaśniając, w BAEL cała ludność jest dzielona na dwie grupy - osoby aktywne zawodowo i bierne zawodowo. Osoby aktywne zawodowo to osoby pracujące (grupa traktowana bardzo szeroko - to także np. osoby pracujące choćby godzinę w tygodniu, osoby na urlopach czy osoby przyuczające się do zawodu, o ile dostają za to wynagrodzenie) oraz osoby bezrobotne (czyli takie, które nie mają pracy, ale jej aktywnie szukają i są gotowe ją szybko podjąć). Z kolei bierni zawodowo to osoby całkiem poza rynkiem pracy - niepracujące i nieszukające pracy. To zarówno ci, którzy po prostu nie chcą lub nie muszą pracować, jak i np. studenci, renciści, emeryci czy osoby, które zrezygnowały z pracy aby opiekować się np. członkiem rodziny (dzieckiem, rodzicem itp.), ale też zniechęcone długimi, bezowocnymi poszukiwaniami.
Najnowsze dane z BAEL generalnie pokazują kontynuację trendów z ostatnich lat. Z jednej strony, spada nam liczba osób w wieku produkcyjnym. W trzecim kwartale było ich o prawie 280 tys. mniej niż przed dwoma laty i o ponad milion mniej niż pięć lat temu. Z drugiej, mimo spadającej liczby rąk do pracy, rośnie "wykorzystanie" tych, które mamy. Jak wspomniano, w trzecim kwartale pracowało 78,8 proc. osób w wieku produkcyjnym. Rok temu ten odsetek wynosił 77,6 proc., trzy lata temu 74,4 proc., pięć lat temu 73,5 proc., a dziesięć lat temu raptem 64,8 proc.
Wskaźnik zatrudnienia rośnie z dwóch przyczyn. Po pierwsze, spada stopa bezrobocia - w trzecim kwartale sięgnęła wśród osób w wieku produkcyjnym 2,8 proc., to jeden z najniższych poziomów w ostatnim czasie. Bezrobotnych było 468 tys. osób, niemal najmniej w historii badań. Dla porównania, siedem lat temu bezrobotnych mieliśmy w badaniu BAEL ponad milion, a stopę bezrobocia ponad 6 procent.
Po drugie, spada wskaźnik bierności zawodowej. Obecnie wynosi on około 19 proc. - spośród 20 mln 451 tys. osób w wieku produkcyjnym poza rynkiem pracy było 3 mln 877 tysięcy osób (niemal najpierw w historii). Jeszcze np. pięć lat temu osób biernych zawodowo było ponad 5 mln, a wskaźnik bierności był bliski 23,5 proc.
Wszystko to oznacza, że na polskim rynku pracy mamy stopniowy przepływ osób biernych zawodowo do grona osób aktywnych zawodowo, a konkretnie - pracujących. Z punktu widzenia gospodarki, szczególnie w obliczu wyzwań demograficznych, to dobra wiadomość. To właśnie bierni zawodowo są - oczywiście poza emigrantami zarobkowymi - tym "rezerwuarem" rąk do pracy. Nawet jeżeli bardzo wiele jest tu jeszcze do zrobienia w kwestii np. możliwości łączenia pracy z wyzwaniami domowymi czy aktywizacji osób z niepełnosprawnościami, trendy są pozytywne.
W wielu publikacjach liczbę osób aktywnych i biernych zawodowo, pracujących, bezrobotnych oraz bazujące na tych danych wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia określa się nie dla osób w wieku produkcyjnych, ale szerzej - dla osób w wieku 16-89 lat. Tyle, że w grupie osób w wieku poprodukcyjnym (czyli 60/65-89) ponad 91,5 proc. jest bierne zawodowo. W trzecim kwartale br. spośród 9 mln 269 osób w wieku poprodukcyjnym pracowało "tylko" 767 tysięcy, czyli nieco ponad 8 proc.
Co do zasady, moment osiągnięcia wieku emerytalnego oznacza w Polsce odejście z rynku pracy. Zmiany zachodzą tu powoli. Wskaźnik bierności zawodowej wśród osób po 60/65. roku życia na poziomie około 91,5 proc. mamy w Polsce od dwóch lat, dekadę temu wynosił około 95 proc.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: