0,5 proc. - o tyle urósł PKB Polski realnie w trzecim kwartale br., w ujęciu rok do roku (czyli w porównaniu z trzecim kwartałem 2022 r.). Taki wynik przyniósł najnowszy, tzw. wstępny szacunek, opublikowany w czwartek przez Główny Urząd Statystyczny. Jest to odczyt wyższy o 0,1 punktu procentowego niż szybki szacunek, który GUS przedstawił przed dwoma tygodniami. To także pierwszy raz w tym roku, gdy można powiedzieć, że polska gospodarka urosła rok do roku, a nie się skurczyła. W pierwszym kwartale GUS zaraportował bowiem spadek realnego PKB o 0,3 proc. rok do roku, a w drugim o 0,6 proc.
Równie chwalebny jest wzrost PKB Polski w ujęciu kwartał do kwartału. Najnowsze dane GUS wskazują, że w trzecim kwartale polska gospodarka urosła względem drugiego o 1,5 proc. To odczyt po odsezonowaniu. To najlepszy odczyt od półtora roku, a konkretnie od pierwszego kwartału 2022 r.
Z danych GUS wynika, że w trzecim kwartale konsumpcja prywatna wzrosła o 0,8 proc. rok do roku. Można powiedzieć "w końcu", bo to powrót do dodatnich wartości po dwóch kwartałach spadków. Mocno urosły też inwestycje - o 7,2 proc. (choć to i tak mniej niż w drugim kwartale, wtedy 10,5 proc.). Na nasz PKB mocno negatywnie wpływała zmiana stanu zapasów (wciąż słaby pobyt krajowy i zagraniczny oznacza, że zapasy raczej się wyprzedaje niż buduje), za to pozytywny wkład miała poprawa salda wymiany handlowej z zagranicą. Jak zauważają ekonomiści ING Banku Śląskiego, w trzecim kwartale eksport obniżył się wprawdzie o 11 proc. rok do roku, ale import skurczył się aż o ponad 20 proc.
To co najbardziej rzuca się w oczy to ponownie potężna negatywna kontrybucja zapasów (aż -7,7 punktu procentowego), co zostało skontrowane wzrostem ze strony handlu zagranicznego o 5,9 pp. Poza tym: siła konsumenta i wciąż mocne inwestycje
- komentują ekonomiści mBanku. Zauważają, że konsumpcja prywatna już rośnie (wbrew prognozom spadku), przed nami w 2024 r. wzrosty płac (w tym minimalnej) oraz podwyżka 500 plus.
Ubiegły kwartał przyniósł długo wyczekiwane odbicie koniunktury, chociaż jego skala jest ograniczona. Odbudowuje się konsumpcja, która była pod presją wysokiej inflacji i w konsekwencji erozji realnej siły nabywczej gospodarstw domowych. Utrzymuje się natomiast solidny wzrost inwestycji, przy czym głównie inwestują duże firmy i sektor publiczny. Pozytywem w kończącym się cyklu spowolnienia gospodarczego były inwestycje, co po części można przypisać wydatkom z kończącej się perspektywy finansowej UE oraz wydatkom na cele energetyczne. Nie słabnie z kolei negatywna skala wpływu cyklu dostosowań zapasów
- to z kolei komentarz analityków ING Banku Śląskiego.
Dane z gospodarki za październik wskazują, że w czwartym kwartale polska gospodarka kontynuowała odbicie. Niemniej wynik za cały rok nie powinien być imponujący - według prognoz PKB Polski urośnie w 2023 r. realnie tylko o około 0,5 proc.
Zdecydowanie lepiej ma być w kolejnych latach. Przykładowo, najnowsza prognoza Komisji Europejskiej zakłada, że PKB Polski urośnie w 2024 r., o 2,7 proc., a w 2025 r. o 3,2 proc. Listopadowa projekcja Narodowego Banku Polskiego zakłada nawet jeszcze silniejszy wzrost - o 2,9 proc. w 2024 r. i 3,5 proc. w 2025 r.
Dane za październik i nasze prognozy na listopad wskazują, że ożywienie jest kontynuowane w czwartym kwartale br., jednak jego tempo pozostaje niskie. W szczególności pod presją pozostaje branża przemysłowa, a także segmenty handlu związane z dobrami trwałego użytku (z wyłączeniem sektora motoryzacyjnego) oraz eksportem
- komentują eksperci z ING dodając, że wyraźniejszego przyspieszenia koniunktury oczekują w 2024 r., głównie za sprawą dalszej odbudowy konsumpcji prywatnej.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: