- Są pewne procesy, których sami jako Polacy nie zatrzymamy - powiedział w RMF FM wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak. Jak dodał, stawianie "twardego weta" w sprawie wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej będzie "stratą czasu". - Ale wiemy też, że to będzie proces długofalowy, musimy o tym wiedzieć i przygotować Polskę i Unię Europejską na to, że ten proces akcesji będzie wchodził w kolejne fazy - stwierdził Kołodziejczak.
Wiceminister rolnictwa uważa, że "w obecnej konstrukcji układów politycznych i gospodarczych to (wstąpienie Ukrainy do UE - red.) jest bardzo nie na rękę polskim rolnikom, polskim przedsiębiorcom". - Rolnictwo na Ukrainie jest zdominowane przez 95 gospodarstw rolnych. To są holdingi, w ich rękach jest połowa ziemi rolnej na Ukrainie - powiedział lider Agrounii. - Dlatego musimy zabezpieczyć nasze interesy, np. tak jak zrobiły to Niemcy, kiedy Polska wchodziła do UE, wtedy rynek pracy został zamrożony na 8 lat dla Polaków. Dzisiaj musimy mówić o tym, że produkty rolno-spożywcze z Ukrainy - te surowe i przetworzone - mają nie trafiać do Polski przez np. 20 lat po wejściu Polski do UE - dodał.
Rada Europejska zdecydowała w czwartek o otwarciu negocjacji akcesyjnych z Ukrainą i Mołdawią. Gruzji przyznano natomiast status kandydata do Unii Europejskiej. "To jasny sygnał nadziei dla narodów tych państw i dla naszego kontynentu" - napisał na platformie X Charles Michel, przewodniczący RE. Michel poinformował również, że do otwarcia negocjacji akcesyjnych z Bośnią i Hercegowiną dojdzie po osiągnięciu przez ten kraj niezbędnego stopnia zgodności z kryteriami członkostwa. W tym przypadku Rada poprosiła Komisję Europejską o raport do marca, by móc podjąć decyzję o otwarciu negocjacji.
W trakcie unijnego szczytu w Brukseli premier Węgier Viktor Orban opuścił salę obrad, by umożliwić europejskim przywódcom podjęcie jednomyślnej zgody na rozpoczęcie negocjacji członkowskich z Ukrainą. Szef węgierskiego rządu sprzeciwiał się tej decyzji, ale jej nie zablokował.