Wypłacając sowite nagrody Narodowy Bank Polski mógł przekroczyć swoje uprawnienia - taką tezę stawia "Rzeczpospolita" po rozmowie z prawnikami. Nowelizacja ustawy o NBP z 2019 roku umożliwia przyznawanie zarządowi premii oraz nagród, ale wątpliwości budzi ich częstotliwość. - Uchwały prezesa Glapińskiego wprowadzają niedopuszczalny prawem automatyzm nagród, które zgodnie z orzecznictwem są przyznawane za wyjątkową pracę, bo tak mówi prawo - mówi anonimowo jeden z prawników w "Rzeczpospolitej".
O tym, że taki proceder był, wiemy od Pawła Muchy, członka zarządu NBP, który ujawnił w mediach społecznościowych informacje na temat nagród i premii, które nieprzerwanie otrzymuje prezes Adam Glapiński i mu bliscy współpracownicy. "Za I kwartał - 3-krotność, za II kwartał - 3,5-krotność, za III kwartał - 4-krotność, a za IV kwartał - 4,5-krotność miesięcznego wynagrodzenia obliczonego jak ekwiwalent za urlop wypoczynkowy" - opisywał uchwałę z listopada 2019 roku. "Rzeczpospolita" ustaliła, że Adam Glapiński przyznał sobie i swoim dwóm zastępcom nagrody już w czerwcu tego roku. Wyliczane były kwartalnie i liczone od półtorakrotności do trzykrotności wynagrodzenia.
Wypłacenie tych nagród jest prawną zagwozdką i balansuje na granicy przepisów. Prawnicy, z którymi rozmawiała "Rzeczpospolitą", nie wykluczają jednak, że doszło do nadużyć. Może się więc okazać, że Adam Glapiński nie tylko stanie przed Trybunałem Stanu, ale również przed sądem karnym. "Zgodnie z art. 231 kodeksu karnego za przekroczenie uprawnień przez urzędnika państwowego grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat" - opisuje "Rzeczpospolita".