Młoda milionerka rozda 50 osobom majątek ze spadku, bo nie został opodatkowany. Ma jednak warunki

Marlene Engelhorn rozpoczęła rozdawanie swojego spadku, co zapowiadała od lat. 25 mln euro rozdzieli między 50 osób. Wybrańcy będą musieli wziąć udział w serii spotkań, która pozwoli im spełnić warunek postawiony przez milionerkę.
Marlene Engelhorn
Jan Zappner / re:publica, CC BY-SA 2.0 creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0, via Wikimedia Commons

31-letnia Marlene Engelhorn, która mieszka w Wiedniu, chce rozdać 50 osobom łącznie 25 mln euro. "Odziedziczyłam fortunę, a razem z nią władzę, nic nie robiąc. Państwo nie chce nawet ode mnie podatku" - cytuje Engelhorn BBC. Austria zrezygnowała z podatku spadkowego w 2008 roku, co zdaniem milionerki jest niesprawiedliwe. 

Zobacz wideo Caroline Derpienski o toksycznej relacji z miliarderem: Był to burzliwy związek

Dziedziczka fortuny rozda ją 50 osobom. Planowała to od dawna

Marlene Engelhorn jest potomkinią Friedricha Engelhorna, założyciel giganta farmaceutycznego BASF. Miliony odziedziczyła, gdy babcia kobiety, Traudl Engelhorn-Vechiatto, zmarła we wrześniu 2022 roku. Jej majątek szacowano na 3,8 mld euro. Jeszcze przed śmiercią babci, Marlene Engelhorn sygnalizowała, że będzie chciała rozdać około 90 proc. spadku, który po niej otrzyma. 

W środę do skrzynek pocztowych losowo wybranych 10 tysięcy Austriaków zaczęły trafiać zaproszenia. Osoby chcące wziąć udział w inicjatywie, którą Marlene Engelhorn nazwała Dobrym Zespołem na rzecz Redystrybucji, mogą zarejestrować się do niej przez internet lub telefonicznie. Z grupy 10 tys. osób, które otrzymały zaproszenia (wszyscy mają powyżej 16 lat), zostanie wybrane 50 osób, na listę rezerwową ma trafić 15 kolejnych kandydatów do otrzymania pieniędzy. Grupa ma się składać z osób o różnym wieku, z różnych klas społecznych i środowisk.

Jeśli politycy nie wykonują swojej roboty i nie powadzą redystrybucji, muszę rozdystrybuować mój majątek sama.

- mówi Marlene Engelhorn. I dodaje: - Wiele ludzi ma problemy, by związać koniec z końcem, pracując na pełny etat i płacąc podatki od każdego euro, które zarobią. Uważam to za porażkę polityków, więc jeśli oni zawodzę, obywatele muszą sobie z tym radzić sami. 

Marlene Engelhorn rozda fortunę, ale stawia warunek

Pieniądze nie trafią jednak do wybrańców bezwarunkowo. Będą musieli zaproponować projekty, które przysłużą się społeczeństwu i między marcem a czerwcem wziąć udział w serii spotkań z naukowcami oraz organizacjami społecznymi. Engelhorn pokryje koszty podróży oraz zapłaci każdemu 1,2 tys. euro za każdy spędzony w ten sposób weekend. Na spotkaniach zapewniona będzie opieka nad dziećmi i tłumacze, bo milionerka chce, by mógł w nich uczestniczyć każdy, niezależnie od jego ograniczeń. Zdaniem Engelhron, dyskusje na spotkaniach "przysłużą się demokracji". Kobiet zaznacza, że nie ma prawa weta i powierzy im swój majątek i zaufanie. Jeśli jednak podczas tych spotkań nie zdołają wpaść na "szeroko popierany" pomysł, pieniądze wrócą do Marlene Engelhorn. 

Nie wiadomo, jaką dokładnie część majątku kobieta chce oddać. Wskazówką są jedynie jej słowa z 2021 roku, gdy mówiła o wspominanych tu już 90 proc. spadku, które wygrała "na loterii urodzeniowej". Jej zespół nie potwierdził, jak dużo zostawi dla siebie Engelhorn, ale wiadomo, że stworzy sobie finansowy bufor. 

Więcej o: