Pismo o odwołaniu Bartłomieja Obajtka wysłała Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych. W poniedziałek 15 stycznia dokumenty dotarły do dyrekcji regionalnej w Gdańsku, gdzie na stanowisku kierowniczym był zatrudniony brat prezesa Orlenu. Interia potwierdziła te informacje w dwóch niezależnych źródłach.
Bartłomiej Obajtek pracował w Lasach Państwowych od 2002 roku, dyrektorem regionalnym został w 2018 roku. Podlegało mu 15 nadleśnictw i Zakład Przerobu Drewna w Lęborku.
O Bartłomieju Obajtku głośno zrobiło się w grudniu 2023 roku. Jako pracownik LP użytkował on mieszkanie w atrakcyjnej dzielnicy Gdyni, w budynku należącym do Nadleśnictwa Gdańsk. Niezależni eksperci na zlecenie Onetu wycenili nieruchomość na ok. 700 tys. zł. Portal informował, że Obajtek chciał wykupić lokal za 35 tys. zł, czyli z 95-procentową bonifikatą.
- Nadleśnictwo wpisało nieruchomość jako zbędną i wysłało wniosek o sprzedaż w grudniu ubiegłego roku (2022 r. - red). Sprawa była zamrożona do momentu przegrania wyborów przez PiS. Wtedy ruszyła lawina sprzedaży. Mimo że zespół ds. sprzedaży wydał negatywną decyzję dotyczącą tej transakcji, dyrektor generalny wydał 5 grudnia decyzję, która pozwala sprzedać cały budynek - powiedział jeden z pracowników Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w rozmowie z Onetem. Tego samego dnia nadleśnicza Nadleśnictwa Gdańsk z siedzibą w Gdyni została odwołana, a na jej miejsce dyrektor powołał dotychczasowego zastępcę dyrektora Regionalnej Dyrekcji LP. - Nadleśnicza od kilku tygodni przebywa na zwolnieniu chorobowym i nie mogłaby podpisać umowy u notariusza. Podobno Obajtkowi zależy na czasie i chce przeprowadzić tę transakcję jak najszybciej - wyjaśnił informator Onetowi.
Związkowcy z "Solidarności" wydali negatywną opinię dotyczącą sprzedaży nieruchomości, uznając, że byłoby to "sprzeczne z interesem nadleśnictwa" - podawał tvn24.pl. Ówczesny dyrektor generalny Lasów Państwowych Józef Kubica miał zignorować ich zdanie, chociaż sam zarządził, aby w sprawie sprzedaży nieruchomości z zasobów LP obowiązkowo do wniosków załączać opinie związków zawodowych działających w danej jednostce organizacyjnej.
Rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku Jerzy Krefft wyjaśniał jednak Onetowi, że "Bartłomiej Obajtek nie chce wykupić lokalu, gdyż nie złożył wniosku o jego zakup, a nawet jakby chciał, to niespełnione są względy formalne i prawne". Medialnym doniesieniom zaprzeczał również sam Bartłomiej Obajtek.
Bartłomiej Obajtek został zwolniony w tydzień po tym, jak odwołano dyrektora generalnego Lasów Państwowych, Józefa Kubicę. Zgodę na to musiał wyrazić Sejmik województwa śląskiego, bowiem Kubica jest tam radnym. Przewodniczący Sejmiku Mirosław Mazur tłumaczył, że taki obowiązek wynika z ustawy o samorządzie województwa, a radny nie traci mandatu. - To jest tylko kwestia związana z wykonywaniem funkcji przez pana radnego. W przypadku, gdy chcemy rozwiązać stosunek pracy, bądź zwolnić go ze stanowiska, należy zapytać o opinię na ten temat organu, w którym radny zasiada - mówił przewodniczący.
Kubicę zastąpił Witold Kloss. Kloss zapowiedział, że jednym z pierwszych działań będzie audyt zarówno w biurze dyrekcji generalnej, jak i regionalnych dyrekcjach. - Dzięki niemu dowiemy się o podejmowanych działaniach w Lasach Państwowych w ostatnich latach - stwierdził. Obiecał też, że dane o lasach będą udostępnianie społeczeństwu.
Brak transparentności był jednym z głównych powodów krytyki Lasów w ostatnich latach. Chodziło zarówno o kwestie wycinek drzew jak i samego funkcjonowania instytucji, w tym wydawania pieniędzy. Przypomnijmy, że gdy w Gazeta.pl chcieliśmy uzyskać informacje o pieniądzach, którymi nadleśniczy dowolnie wspierają wybrane przez siebie organizacje i instytucje, odmówiono nam przekazania listy darowizn. Zaczęliśmy je dostawać dopiero gdy skierowaliśmy do sądu sprawę o dostęp do informacji. Ujawniliśmy m.in. przekazywanie dziesiątek tysięcy złotych na fundację, która w rzeczywistości nikomu nie pomagała czy klub karate, który prowadził sam nadleśniczy.