NIK ujawnia ogromne wydatki państwowych spółek. 10 zawiadomień do prokuratury. Na liście Orlen i PGNiG

Najwyższa Izba Kontroli złożyła 10 zawiadomień do prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sześć spółek z udziałem Skarbu Państwa i cztery fundacje. Zarzuty dotyczą udaremniania kontroli darowizn oraz wydatków na sponsoring, zakup usług medialnych, prawnych i doradczych. NIK uznała to za działanie "bezprawne".
Prezes NIK Marian Banaś
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

Przeprowadzenia kontroli miały kontrolerom NIK uniemożliwić: PKN Orlen i firmy zależne od tego koncernu - PGNiG, Energa, Sigma Bis oraz zależne od PZU spółki: Alior Bank oraz Link4. "Część tych firm była wcześniej wielokrotnie kontrolowana przez Izbę, m.in. w 2017 r. Orlen i Energa, kiedy to Najwyższa Izba Kontroli również sprawdzała wydatki na sponsoring i usługi medialne. Prezesem zarządów obu tych firm był wówczas obecny prezes PKN Orlen Daniel Obajtek" - czytamy w komunikacie opublikowanym we wtorek 16 stycznia. Natomiast jeśli chodzi o fundacje, zarzuty dotyczą: Fundacji Orlen, Fundacji Energa, Fundacji BGK im. J.K. Steczkowskiego oraz Fundacji PGNiG im. I. Łukasiewicza.

Zobacz wideo Małgorzata Majewska o języku polityków: W przekazie do społeczeństwa brakuje jasnych, czytelnych komunikatów

Darowizny budzące wątpliwości

Najwyższa Izba Kontroli wzięła pod lupę wydatki tych spółek w formie darowizn na inicjatywy społeczne. W sumie dziewięć ze wspominanych instytucji przeznaczyło na darowizny blisko 841 mln zł, a 81 proc. tej kwoty przekazały utworzonym przez siebie fundacjom (ok. 681 mln), z czego 152,5 mln zł dostała Polska Fundacja Narodowa. Niemal 30 proc. to wydatki dotyczące jednego tylko roku - 2020 (roku wyborów prezydenckich).

"Pieniądze, które trafiały do fundacji jako darowizny, pozostawały poza jakimkolwiek nadzorem. Spółki nie sprawdzały bowiem, czy utworzone przez nie fundacje wykorzystywały otrzymane pieniądze, a jeśli tak, to w jaki sposób. Prowadziło to do kuriozalnych sytuacji - firmy przekazywały kolejne darowizny, choć wcześniejsze niemal w całości leżały na kontach bankowych fundacji. Z kolei one same tak szeroko określały swoją działalność statutową, że mogły przekazywać otrzymane darowizny niemal na dowolny cel" - czytamy w uzasadnieniu NIK. 

NIK co prawda nie stwierdziła istotnych nieprawidłowości dotyczących udzielania darowizn w ośmiu z dziewięciu skontrolowanych spółek (poza KGHM), ale podkreśla, że spółki nie analizowały ani rzeczywistych potrzeb fundacji, które same utworzyły, ani sprawozdań z ich działalności, nie oceniały też czy przekazując fundacjom pieniądze, osiągnęły istotne, z puntu widzenia interesu publicznego, efekty promocyjno-wizerunkowe.

Fundacje poza kontrolą 

Brak rzeczywistego nadzoru doprowadził do tego, że fundacje miały nadwyżki finansowe, które nie były przeznaczone ani na realizację bieżących projektów, ani programów wieloletnich. Według kontrolerów wzięły się one stąd, że fundacje po prostu nie realizowały zaplanowanych działań i choć miały środki, występowały do spółek o przyznanie kolejnych dotacji i je otrzymywały. Nadwyżki były do tego stopnia duże, że jedna ze spółek musiała zapłacić 52 tys. zł z powodu wysokiego salda na rachunku bankowym.

"Fundacja PZU na koniec każdego roku w okresie od 2017 r. do 2020 r. miała wolne środki w wysokości: ok. 26 mln zł, ok.14 mln zł, ok. 10 mln zł oraz 9 mln zł. Fundacja State of Poland utworzona przez BGK na koniec 2020 r. w sprawozdaniu finansowym wykazywała inwestycje krótkoterminowe w wysokości blisko 39 mln zł, a na koniec 2021 r. wolne środki w tej fundacji wyniosły ponad 26 mln zł. Natomiast w Fundacji Most the Most również stworzonej przez BGK wolne środki na koniec 2021 r. wynosiły 7,5 mln zł" - podają kontrolerzy NIK. 

Stwierdzone przez Najwyższą Izbę Kontroli nieprawidłowości nie dotyczyły samych wydatków na cele nieujęte w statutach (bo te zostały napisane tak ogólnikowo, że nie było to możliwe), a udzielenia wsparcia w sposób niezgodny z regulaminem oraz niewłaściwym podmiotom. "Żadna ze skontrolowanych fundacji nie przyjęła jakichkolwiek regulacji dotyczących procedur zakupowych, co umożliwiało dowolne wydawanie pieniędzy bez przestrzegania zasad konkurencyjności i przejrzystości" - podaje NIK.

Kontrowersyjne darowizny KGHM 

Szczególnie kontrowersyjne kontrolerom NIK wydały się darowizny udzielone przez KGHM pięciu gminom - Żukowice, Gaworzyce, Polkowice, Rudna i Grębocice. "Przedsiębiorstwo zawarło z urzędami tych gmin 14 porozumień dotyczących przekazania darowizn, w ocenie NIK, w znacznej mierze w zamian za podjęcie działań zgodnych z interesami KGHM" - podaje NIK. Dalej czytamy, że chodziło m.in. o wprowadzenie zmian w obowiązujących studiach uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego (mpzp), tak aby KGHM mógł przeprowadzić niezbędne inwestycje związane z działalnością górniczą.

Zarówno NIK jak i radca prawny spółki poddawali w wątpliwości, czy darowizna, za którą oczekuje się ustępstw, jest dalej darowizną, czy już łapówką. "Zdaniem NIK wyniki kontroli w gminach mogą wskazywać na prawdopodobieństwo występowania zjawisk korupcjogennych, a także na konflikt interesów oraz brak transparentności w podejmowaniu decyzji" - uważają kontrolerzy. 

Gminy otrzymały od KGHM niemal 131 mln zł. Najwięcej dostały gminy: Polkowice - prawie 46 mln zł oraz Grębocice - niemal 45 mln. Spółka sfinansowała w tych gminach opracowanie projektów studium oraz poniosła pozostałe koszty związane z uchwaleniem tego dokumentu, mimo powinno to obciążyć budżet gminy. "Koszty jakie w związku ze zmianą studiów KGHM sfinansował niezgodnie z prawem wyniosły w sumie ok. 691 tys. zł" - podaje NIK. Do tego 474 tys. zł wydanych na koszty dodatkowe. 

Zarzuty dotyczące sponsoringu

Drugi zarzut dotyczy wydatków na sponsoring. W tym wypadku trzeba jednak przyznać, że podlegał on szczegółowym wewnętrznym regulacjom, zwłaszcza monitorowaniu tego, na co przekazane sumy zostały przeznaczone. W latach 2017-2021 wspominane spółki przeznaczyły ok. 795 mln zł. Wydatki na ten cel wzrosły w 2021 r. ponad dwukrotnie w porównaniu z 2017 r. ze 111,5 mln zł do blisko 229 mln zł. Według NIK nie było do tego "uzasadnienia ekonomicznego". 

Tylko jedna spółka - ze 100 proc, udziału Skarbu Państwa - nie wprowadziła żadnych zasad dotyczących sponsoringu. Dwie firmy nie przestrzegały też własnych, wewnętrznych regulacji dotyczących sponsoringu. Jedna z nich przyjęła, że wydatki na działania sponsoringowe będą możliwe tylko wtedy, jeśli w poprzedzającym je roku obrotowym spółka odnotuje zysk operacyjny, a w dniu podpisania umów będzie miała wolne środki na rachunku bieżącym. Tymczasem przykładowo w 2020 roku jej strata wyniosła ok. 191 mln zł, a ujemny wynik finansowy blisko 3,3 mld zł. Mimo to w kolejnym roku spółka zawarła 57 umów sponsoringowych wartych prawie 12 mln zł.

Z kolei inna firma w latach 2017-2019 zawierała umowy sponsoringowe, przekraczając zaplanowane środki na ten cel od ok. 10 do 20 proc. W 2021 r. wydała ponad pięciokrotnie więcej, niż planowała. 

Usługi medialne, prawne i doradcze. Czy zachowano przepisy prawa?

Wspomniane wyżej spółki w latach 2017-2019 wydały na zakup usług medialnych w ramach zawartych ponad 4,6 tys. umów skontrolowane spółki z udziałem Skarbu Państwa w sumie ponad 1 mld zł. W telewizji najczęściej wykupywano usługi medialne w TVP (za 26 mln zł) oraz Polsacie (za 24 mln zł). Odnotujmy także, za Najwyższą Izbą Kontroli, że w badanym przedziale czasowym spółki zawarły niemal 2 tys. umów na zakup usług prawnych wartych 226,5 mln zł oraz blisko 1,7 tys. umów na zakup usług doradczych wartych ponad 335 mln zł. 

Więcej o: