- Totalnie okłamywaliście polskich rolników przez osiem lat - zaczął swoje wystąpienie Michał Kołodziejczak, poseł Koalicji Obywatelskiej i wiceminister rolnictwa. Wymieniał, że polscy rolnicy dostali unijne dopłaty do hektara w wysokości 108 euro, a np. niemieccy w wysokości 170 euro. - Gdzie wtedy pan był, panie Sachajko? A pan, panie Kaczyński, odpowiada za to, że rząd, który pan prowadził, pańska partia, doprowadziła do trudności. Rolnicy muszą teraz wychodzić na ulicę - dodawał dalej szef AgroUnii.
Wiceminister Kołodziejczak nawiązał, do środowego protestu rolników, który zorganizowali w całej Polsce, spowalniając ruch i blokując czasowo drogi. Rolnicy domagali się wstrzymania importu produktów ze wschodu, w tym z Ukrainy oraz wstrzymania wejścia w życie przepisów tak zwanego Zielonego Ładu. W trakcie wypowiedzi polityk podniósł raport, który miał wykazywać zaniedbania polskiego rządu w związku z napływem zboża z Ukrainy. - Słowa Henryk Kowalczyka otworzyły bramę dla napływu zbóż z Ukrainy. Po jego słowach był jasny komunikat dla agrooligarchów: przywoźcie do polski zboże, czekamy na nie. Pozbawiliście polskich rolników co najmniej 6 miliardów złotych - grzmiał dalej.
Z mównicy dostało się również ministerce rolnictwa Annie Gembickiej, która pełniła to stanowisko w trakcie tzw. dwutygodniowego rządu Mateusza Morawieckiego. - Pani Gembicka potrafiła w ciągu dwutygodniowego rządu wprowadzić takie zmiany w KRUS-ie, które spowodowały, że ukryliście swoich partyjniaków na niższych stanowiskach (...), żeby ich przypadkiem ta miotła, która będzie wprowadzała oczyszczenia w instytucjach takich jak KRUS, nie wyrzuciła. Możecie się śmiać. Każdego waszego takiego złodzieja publicznych pieniędzy dokładnie rozliczymy i przestanie wam się już opłacać uczestnictwo w rządzeniu - mówił dalej Kołodziejczak.
"Ludzie Kaczyńskiego tworzyli ustawy, które grubymi pieniędzmi napychały kieszenie dorobkiewiczów i cwaniaków, żerujących na polskich rolnikach i konsumentach. Trzeba to nazwać po imieniu: to było okradanie polskiego społeczeństwa" - dodał później w mediach społecznościowych szef AgroUnii.
Wiceminister zarzucił poprzedniemu rządowi, że nie stworzył procedur, które ochroniłyby polski rynek przed napływem zboża z Ukrainy. - Przepływ informacji z Krajowej Administracji Skarbowej do ministerstwa rolnictwa trwał nawet 2 miesiące. Panie Kaczyński, tak wasze ministerstwa ze sobą współpracowały? Panie premierze Kaczyński, bo dzisiaj dokładnie do tego dochodzimy, i nie stworzyliście żadnych automatyzmów, które broniłyby polski rynek - mówił Kołodziejczak. Wyliczał, że od 24 lutego 2022 roku do kwietnia 2023 roku przywieziono przez Polskę zboże warte 6 miliardów złotych, które "powinno zostać w kieszeni polskich rolników" czy kukurydzę wartą 2 miliardy zł.
- Możecie się śmiać, bo dla was przy tym waszym złodziejstwie te pieniądze naprawdę nic nie znaczą. Pragniecie dużo więcej i to jest bilans waszego ośmioletniego rządzenia. Doprowadzenie do tego, że polscy rolnicy dzisiaj wychodzą na drogę. Faktycznie mają prawidłowe postulaty. Jest już tylko szkoda, że wy w Unii Europejskiej byliście typowym podnóżkiem i giermkiem tych, którzy mówili, co trzeba zrobić - grzmiał dalej. Według wiceministra rozmowy na ten temat nowy rząd musiał podjąć "od zera". Zapewnił jednak, że porozumienie zarówno z Unią Europejską, jak i Ukrainą, jest blisko.
- Potraficie tylko i wyłącznie wpuszczać jad w polskich rolników, żeby się kłócili. Bo wasza zasada dziel i rządź przez długi czas się sprawdzała - atakował poprzedni rząd Kołodziejczak. - Wczoraj na protestach byli rolnicy z różnych partii politycznych. Pierwszy raz ministrowie potrafili wyjść do tych rolników, porozmawiać - mówił dalej poseł, po czym zwrócił się bezpośrednio do poprzedniego wiceministra Janusza Kowalskiego.
- Janusz Kowalski odpowiada za to, że nie została wprowadzona jedna z dyrektyw unijnych i gdyby dzisiaj Unia Europejska chciała i powiedziała "stop" części pieniędzy z Unii Europejskiej to byłby "stop" - mówił dalej poseł. - Panu (zwracając się do Kowalskiego) grozi za to Kodeks Karny. Za taką rzecz może pan iść do więzienia. Podaliście partaczy na wiceministrów, którzy kompletnie się nie znają i ja nie pozwolę, żeby teraz skłócać normalnych ludzi, normalny rząd z polskimi rolnikami. My ten dialog nawiążemy i pokażemy, że siłą resortu będzie współpraca - zapowiadał Kołodziejczak.
Marszałek Szymon Hołownia pozwolił wywołanym przez Michała Kołodziejczaka politykom odnieść się do zarzutów. - Po tych ośmiu latach waszych rządów i 20 [lat - red.] nie starczy, żeby ten bałagan naprawić. I pan powinien o tym pamiętać, młody człowieku - odpowiedział mu prezes Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei Janusz Kowalski krzyczał do Kołodziejczaka: "do roboty". - A nie lansowanie się w mediach, a nie lansowanie się na mównicy sejmowej. Polska wieś zagłosowała za Prawem i Sprawiedliwością. My broniliśmy polskiej wsi - kontrował Kowalski, podkreślając, że nowy rząd "nie potrafi dbać o polskich rolników".