Oskar Szafarowicz wyskoczył przed szereg ws. PKO BP. "To jest dramat"

Oskar Szafarowicz, młody aktywista PiS, oznajmił wczoraj w mediach społecznościowych, że żegna się z pracą w państwowym banku PKO BP. Problem w tym, iż - zdaniem ekspertów - ujawnił w tym wpisie wrażliwe dane spółki.
Oskar Szafarowicz
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

"Zamiast bajońskich sum, o których pisały media rządowe i politycy PO, w pracy czekały mnie o wiele przyjemniejsze niespodzianki: miłe słowa i urodzinowa słodkość - życzliwość drugiego człowieka jest bezcenna. PKO BP osiągnął prawdopodobnie w minionym roku historyczny sukces finansowy (około 7 mld zł zysku i rekordowe dywidendy dla akcjonariuszy), dlatego już za kilka dni nowa władza wyrzuci dyrektorów-fachowców z wieloletnim doświadczeniem. Radni PO, PSL i Lewicy już w blokach startowych" - napisał wczoraj Szafarowicz na platformie X. Wcześniej media podawały, że młody działacz PiS został "poproszony" o odejście z banku.

Zobacz wideo Piotr Kuczyński o sprzedawaniu obligacji przez banki centralne: Tak mógłby działać również NBP

Ujawnienie danych wrażliwych?

Jak podkreśla money.pl, fragment wpisu, w którym Szafarowicz podaje wyniki finansowe banku PKO BP, budzi kontrowersje, bo w tym przypadku chodzi o ujawnienie danych wrażliwych spółki. Raport finansowy spółki za cały ubiegły rok zostanie bowiem opublikowany w marcu. - Według mnie taki wpis przed publikacją raportu rocznego nie powinien się pojawić - uważa Piotr Kuczyński główny analityk domu inwestycyjnego Xelion. I dodaje, że za takie działanie grozi odpowiedzialność karna. Kuczyński zwraca przy tym uwagę, że wpis Szafarowicza pojawił się w trakcie trwania giełdowej sesji. - Wiarygodność pana Szafarowicza jest wysoce wątpliwa, co potwierdzają rynki. Nie widać gwałtownej reakcji w związku z ujawnionymi przez niego rewelacjami. Co innego, gdyby taki wpis opublikował prezes banku - skomentował Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Dodał on, iż prawdopodobnie Szafarowicz nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka odpowiedzialność ciąży na osobie ujawniającej takie informacje. -  Pytanie, czy miał faktyczną wiedzę o zysku banku, czy kwota, którą podał, jest zgodna z rzeczywistością. Jeżeli tak, jest to dramat - ocenił. 

Młody działacz Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do zarzutów. "W dzisiejszym poście pozdrowiłem wszystkich, zmierzając do pracy. Dodałem jednocześnie na podstawie wielu artykułów, które znajdują się w sieci, wypowiedzi ekspertów i relacji inwestorskich publikowanych w prasie ekonomicznej, informację, że od kilku tygodni media rozpisują się o możliwych 7 mld zł zysku PKO BP (absolutny rekord). Oskar Szafarowicz, młody polityk PiS (partii opozycyjnej dziś) trzęsie rodzimą bankowością i rozdaje karty na giełdzie" - napisał. 

Odejście Szafarowicza z PKO BP "na prośbę"

- Z tego, co nam się udało dowiedzieć, to doszło tam do bardzo wyraźnej prośby, żeby za porozumieniem stron odszedł z pracy - mówił o Oskarze Szafarowiczu 18 stycznia w podcaście "Podejrzani politycy" Mariusz Gierszewski, dziennikarz Radia Zet.

"Dziś skierowałem do kierownictwa banku prośbę o możliwość zakończenia tej przygody za porozumieniem stron. Uzyskałem akceptację od kierownictwa PKO BP - z końcem stycznia 2024 r. postanowiłem zakończyć ten etap" - napisał jeszcze tego samego dnia Szafarowicz. Bank PKO BP poinformował natomiast media, że "Pan Oskar Szafarowicz zawarł porozumienie z bankiem o zakończeniu współpracy". 

Szafarowicz - "specjalista ds. rekrutacji"

Na początku kwietnia 2023 roku działacz dostał posadę w państwowym PKO BP. Szafarowicz został zatrudniony jako specjalista w "obszarze prezesa zarządu, pionie zarządzania personelem, w biurze zarządzania wartością pracownika, w zespole planowania i sprawozdawczości". Nie minął nawet miesiąc, a aktywistę Prawa i Sprawiedliwości przeniesiono z zespołu planowania i sprawozdawczości do sekcji rekrutacji w zespole "contact center HR", gdzie pracował jako "specjalista ds. rekrutacji" - wynika z danych z wewnętrznej bazy banku, do której dotarła Wirtualna Polska.

Z ogłoszeń PKO BP wynikało, że na pierwsze stanowisko w banku wymagane było wykształcenie wyższe, najlepiej w kierunku ekonomii lub finansów. 23-latek nie posiadał takich kompetencji, bo studiował na drugim roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Według WP do objęcia drugiego stanowiska Szafarowicz również się nie kwalifikował, bo nie spełniał wszystkich kryteriów, o których bank pisał w ogłoszeniu. Tym razem studia wyższe nie były wymogiem, ale PKO BP podkreślało, że kandydaci powinni mieć minimum dwa lata doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu projektów rekrutacyjnych. A jak wynika z ustaleń WP, młody działacz nigdy nie zajmował się zawodowo tego rodzaju aktywnością. Jego jedynym doświadczeniem w pracy ma być kilka tygodni, które przepracował na stanowisku młodszego specjalisty ds. promocji w Krajowym Zasobie Nieruchomości.

Więcej o: