Znany działacz młodzieżówki PiS Oskar Szafarowicz we wtorek zamieścił w mediach społecznościowych wpis, z którego wynika, że pożegnał się z pracą w państwowym banku PKO BP. Jednak eksperci zwrócili uwagę na dalszą część wpisu. Szafarowicz swoim komentarzem wywołał kontrowersje.
"PKO BP osiągnął prawdopodobnie w minionym roku historyczny sukces finansowy (około 7 mld zł zysku i rekordowe dywidendy dla akcjonariuszy), dlatego już za kilka dni nowa władza wyrzuci dyrektorów-fachowców z wieloletnim doświadczeniem. Radni PO, PSL i Lewicy już w blokach startowych" - czytamy na platformie X.
PKO Bank Polski w listopadzie informował, że zysk netto grupy po trzech kwartałach 2023 r. przekroczył 4,8 mld zł, co oznaczało wzrost o 3,2 mld zł w porównaniu do analogicznego okresu 2022 roku. Ale wyniki za cały 2023 rok nie są jeszcze znane - raport roczny będzie opublikowany 7 marca. Zamieszanie skomentował kontrolowany przez państwo bank.
"Oskar Szafarowicz, na zajmowanym w banku stanowisku, w związku z wykonywaniem obowiązków pracowniczych, nie ma dostępu do danych dotyczących nieopublikowanych wyników banku. Pan Oskar Szafarowicz nie jest także upoważniony do przekazywania do publicznej wiadomości oświadczeń w imieniu PKO Banku Polskiego" - wyjaśnił dla Gazeta.pl, Michał Zwoliński, kierownik Zespołu Komunikacji Korporacyjnej w PKO BP.
W związku z tym wpis na serwisie X z 30 stycznia, dotyczący oczekiwanego zysku PKO BP za 2023 rok, jest wyłącznie jego opinią bez żadnych podstaw faktycznych. Możemy domniemywać, że jego opinia mogła być oparta na ogólnodostępnych informacjach dotyczących konsensusu rynkowego w zakresie wyników banku za ubiegły rok. Taki konsensus dostępny jest np. w serwisie Bloomberga i na wielu internetowych serwisach giełdowych, a PKO Bank Polski publikuje zbierany przez siebie konsensus na stronie relacji inwestorskich
- czytamy w komentarzu banku.
"Niezależnie od źródeł spekulacji pana Oskara Szafarowicza, tego typu aktywność medialna pracownika banku nie powinna mieć miejsca. Spekulacje na temat wyników spółki publicznej przed ich publikacją nie mieszczą się w kanonie zachowań przedstawicieli spółek notowanych na GPW. Zgodnie z wcześniej przekazanymi informacjami pan Oskar Szafarowicz kończy zatrudnienie w banku 31 stycznia 2024 r." - dodaje kierownik Zespołu Komunikacji Korporacyjnej w PKO BP.
Gazeta.pl poprosiła również o komentarz Związek Banków Polskich. Czekamy na odpowiedź.
Do zamieszania wokół wpisu Szafarowicza odniosła się Komisja Nadzoru Finansowego. - Każda sytuacja, w której pojawiają się wątpliwości dotyczące możliwości ujawnienia informacji poufnych, jest poddawana przez Urząd KNF wnikliwej analizie pod kątem naruszenia Rozporządzenia MAR w zakresie złamania zakazu ujawniania informacji poufnych. Po przeprowadzeniu stosownych ustaleń, w uzasadnionych przypadkach UKNF jest zobowiązany do złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 180 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi - powiedział Jacek Barszczewski, rzecznik prasowy KNF w tvn24.pl.
Art. 180 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi głosi, że "Kto wbrew zakazowi, o którym mowa w art. 14 lit. c rozporządzenia 596/2014, ujawnia informację poufną, podlega grzywnie do 2 mln zł albo karze pozbawienia wolności do lat 4, albo obu tym karom łącznie".
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion mówił w środę w "Studiu Biznes" Gazeta.pl, że tego typu dane nie powinny wypływać na rynek. Zwrócił uwagę, że Szafarowicz opublikował swój wpis o godzinie 10:34, czyli w trakcie sesji giełdowej. - Może przez przypadek, ale 15 minut później cena akcji PKO BP gwałtownie zaczęła rosnąć. Nie podoba mi się to. Nie jestem prawnikiem, więc trudno mi wyrokować, ale to zdecydowanie tak nie powinno wyglądać - podkreślił Kuczyński. - Jeżeli nie jest to naruszenie prawa, to na pewno jest to naruszenie tego, co obowiązuje na giełdzie - dodał.
Oskar Szafarowicz broni się w mediach społecznościowych. Tłumaczy, że w swoim wpisie powołał się na doniesienia mediów. "W poście pozdrowiłem wszystkich, zmierzając do pracy. Dodałem jednocześnie na podstawie wielu artykułów, które znajdują się w sieci, wypowiedzi ekspertów i relacji inwestorskich publikowanych w prasie ekonomicznej, informację, że od kilku tygodni media rozpisują się o możliwych 7 mld zł zysku PKO BP (absolutny rekord)" - czytamy.
Następnie zaczął żartować z mediów, które, jak sam wskazał, postanowiły zapytać ekspertów, czy nie doszło do ujawnienia wrażliwych danych. "Tak, cudowni dziennikarze obozu lewicowo-liberalnego, Oskar Szafarowicz, młody polityk PiS (partii opozycyjnej dziś) trzęsie rodzimą bankowością i rozdaje karty na giełdzie. Tyle że nie w samej Warszawie. Wieczorem podbiłem już Wall Street" - dodał.