- Z tego, co nam się udało dowiedzieć, to doszło tam do bardzo wyraźnej prośby, żeby za porozumieniem stron odszedł z pracy - mówił o Oskarze Szafarowiczu 18 stycznia w podcaście "Podejrzani politycy" Mariusz Gierszewski, dziennikarz Radia Zet.
W piątek sam Szafarowicz napisał na swoim koncie w portalu X:
Dziś skierowałem do kierownictwa banku prośbę o możliwość zakończenia tej przygody za porozumieniem stron. Uzyskałem akceptację od kierownictwa PKO BP - z końcem stycznia 2024 r. postanowiłem zakończyć ten etap.
Bank PKO BP poinformował natomiast media, że "Pan Oskar Szafarowicz zawarł porozumienie z bankiem o zakończeniu współpracy".
"W najbliższym czasie czekają mnie ważne wyzwania i nowe projekty polityczne i społeczne. Ambitne zadania w ramach działalności obozu patriotycznego. Z części obowiązków zdecydowałem się zrezygnować, by skupić pełnię sił i energii na przyjętych i szykowanych zobowiązaniach, które wypełnią mój czas obok studiów prawniczych" - wytłumaczył powody odejścia z banku Szafarowicz.
Młody działacz PiS opisał też, czym zajmował się w PKO BP. "Od blisko roku wraz ze świetnym zespołem (głównie młodych i niesamowicie kreatywnych ludzi) przygotowywałem w dziale HR PKO BP działania, zachęcające do podejmowania pracy w banku. Szykowaliśmy interesujące kampanie marketingowe (w porozumieniu z działem marketingu), monitorowaliśmy zmiany na rynku pracy, dostosowywaliśmy oferty według współczesnych oczekiwań kandydatów. Choć pracowałem na ledwie część etatu (w pełni zgodnie z wymaganymi kompetencjami), było to cenne doświadczenie i dobry czas, spędzony w gronie życzliwych ludzi (o różnych poglądach, których w pracy nie poruszaliśmy)" - przekazał Szafarowicz.
Na początku kwietnia 2023 roku działacz dostał posadę w państwowym PKO BP. Szafarowicz został zatrudniony jako specjalista w "obszarze prezesa zarządu, pionie zarządzania personelem, w biurze zarządzania wartością pracownika, w zespole planowania i sprawozdawczości". Nie minął nawet miesiąc, a aktywistę Prawa i Sprawiedliwości przeniesiono z zespołu planowania i sprawozdawczości do sekcji rekrutacji w zespole "contact center HR", gdzie pracuje jako "specjalista ds. rekrutacji" - wynika z danych z wewnętrznej bazy banku, do której dotarła Wirtualna Polska.
Z ogłoszeń PKO BP wynika, że na pierwsze stanowisko w banku wymagane było wykształcenie wyższe, najlepiej w kierunku ekonomii lub finansów. 23-latek nie posiadał takich kompetencji, bo studiował na drugim roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Według WP do objęcia drugiego stanowiska Szafarowicz również się nie kwalifikował, bo nie spełniał wszystkich kryteriów, o których bank pisał w ogłoszeniu. Tym razem studia wyższe nie były wymogiem, ale PKO BP podkreślało, że kandydaci powinni mieć minimum dwa lata doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu projektów rekrutacyjnych. A jak wynika z ustaleń WP, młody działacz nigdy nie zajmował się zawodowo tego rodzaju aktywnością. Jego jedynym doświadczeniem w pracy ma być kilka tygodni, które przepracował na stanowisku młodszego specjalisty ds. promocji w Krajowym Zasobie Nieruchomości.