1,3 proc. rok do roku - tyle wyniosła w styczniu inflacja w Szwajcarii według wtorkowych danych tamtejszego urzędu statystycznego. To najniższy odczyt od ponad dwóch lat (od października 2021 r.: 1,2 proc.), a także wyraźnie niższy od konsensusu prognoz ekonomistów (1,7 proc.).
Inflacja okazała się też niższa od prognoz z grudniowej projekcji Szwajcarskiego Banku Narodowego, która zakładała pewne odbicie rocznego tempa wzrostu cen na początku 2024 roku.
Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego wynika też, że w porównaniu z grudniem 2023 r. ceny urosły w Szwajcarii o 0,2 proc. To m.in. efekt podwyżek cen administrowanych energii elektrycznej, wzrostu cen ubezpieczeń komunikacyjnych oraz podwyżek w gastronomii i hotelarstwie. Spadły zaś m.in. ceny odzieży i obuwia. Rok do roku najmocniej (o 2,3-2,5 proc.) podrożała żywność i energia, potaniały zaś m.in. paliwa. Do 1,2 proc. spadła inflacja bazowa (tzw. bez cen produktów sezonowych oraz paliw i energii). Niespodzianka jest tym większa, że standardowa stawka podatku VAT wzrosła od stycznia z 7,7 proc. do 8,1 proc.
Obserwujemy przewidywane wzrosty cen, ale podstawowa presja cenowa jest po prostu wyjątkowo niska
- mówi cytowany przez Bloomberga Karsten Junius, główny ekonomista banku J. Safra Sarasin.
Nie jednak szczegóły tego, co dzieje się z cenami w Szwajcarii są najważniejsze, a to, co to może oznaczać dla kursu franka, stóp procentowych Szwajcarskiego Banku Narodowego oraz w efekcie też dla frankowiczów w Polsce.
Jako że dane inflacyjne ze Szwajcarii okazały się dużo lepsze od oczekiwań, wzmogły się rynkowe oczekiwania na rychłą obniżkę stóp. To z kolei lekko osłabiło franka szwajcarskiego - po publikacji danych o inflacji jego kurs wobec dolara spadł z około 1,145 dolara za franka do 1,135. Cena franka spadła też do około 4,55 złotego z 4,57 zł. Frank zresztą wyraźnie osłabia się wobec złotego od dłuższego czasu, jeszcze pod koniec stycznia kosztował nawet 4,68 zł.
Niespodzianka inflacyjna ze Szwajcarii - szczególnie, że to już kolejne z rzędu pozytywne dane (a inflacja jest już ósmy raz z rzędu jest w celu inflacyjnego, czyli między 0 a 2 proc.) - może zmotywować Szwajcarski Bank Narodowy do rychłych obniżek stóp. Na razie - od czerwca 2023 r. - główna stopa to 1,75 proc.
Najbliższe posiedzenie SNB odbędzie się 21 marca (bank decyduje o stopach tylko raz na kwartał, czyli cztery razy do roku). Nie da się całkiem wykluczyć, że bank centralny Szwajcarii zacznie obniżać stopy już wtedy.
Jasne jest, że obniżka stóp procentowych w marcu stała się teraz bardziej prawdopodobna
- powiedział Junius. Chociaż zarówno on, jak i szef SNB Thomas Jordan (w styczniu w kuluarach Forum Ekonomicznego w Davos) zachowują jednak ostrożność co do przyszłości. - Walka z inflacją nie jest jeszcze całkowicie wygrana, ale mamy znacznie lepszą sytuację niż w zeszłym roku - mówił Jordan. Jeśli stopy nie spadną w Szwajcarii w marcu, a bieżące odczyty i prognozy inflacji nadal będą obiecujące, czerwcowe pierwsze cięcie będzie już mocno prawdopodobne. Z pewnością każdy kolejny niski odczyt inflacji zwiększa szanse na rychłe cięcie stóp.
Obniżki stóp w Szwajcarii oznaczałaby spadek oprocentowania kredytów "frankowych" w Polsce. Bazuje ono na rynkowej stopie SARON 3M, która obecnie wynosi 1,70 proc. SARON reaguje na zmiany stóp w Szwajcarii z opóźnieniem (inaczej niż polski WIBOR, który "przewiduje" ruchy Rady Polityki Pieniężnej), więc pełne efekty ewentualnej obniżek stóp np. w marcu br. kredytobiorcy zobaczą w oprocentowaniu kredytów po trzech miesiącach.
***
Zapraszamy do wysłuchania rozmów ze "Studia Biznes" Gazeta.pl w dużych serwisach streamingowych, np. tu: