Ceny prądu w Polsce. Ministerka ujawnia: Tego nie będzie. Pójdziemy dwiema ścieżkami

Ile już wkrótce będziemy płacić za prąd? Jak bardzo wzrosną ceny? M.in. o to i o odmrożenie cen energii została zapytana ministerka klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
Paulina Hennig-Kloska
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Aktualnie ceny energii w Polsce są zamrożone na poziomie z 2022 roku. Zgodnie z ustawą przyjętą w grudniu ubiegłego roku, taki stan rzeczy potrwa do połowy 2024 r. i wraz z końcem czerwca należy spodziewać się podwyżek cen prądu. Rząd planuje bowiem odmrożenie cen energii. 

Zobacz wideo Kogo obejmą programy osłonowe w zakresie energetyki?

Paulina Hennig-Kloska: Nie będzie podwyżek o 100-200 proc. 

O to, co stanie się z cenami prądu po odmrożeniu stawek radio TOK FM zapytało ministerkę klimatu i środowiska, Paulinę Hennig-Kloskę.

Pójdziemy dwoma ścieżkami. Na pewno będzie wsparcie dla osób najuboższych. A druga ścieżka to jest stabilizacja cen. Chciałam zagwarantować, że nie będzie żadnych 100-200 proc. podwyżek cen energii. Prawica potrafi straszyć ludzi, tego nie będzie. Wzrost będzie minimalny

- zadeklarowała ministerka. Czy w drugiej połowie roku może pojawić się dodatkowa taryfa, która złagodziłaby odmrożenie cen? - Również rozpatrujemy taki wariant - powiedziała Hennig-Kloska i dodała, że jest to priorytetowy temat dla rządu.

15 proc. podwyżka cen za prąd?

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki mówił ostatnio, że cały rachunek za prąd może wzrosnąć o 50 proc. - Absolutnie nie. Uważam, że musimy stopniowy odchodzić od zamrażania cen. Dla mnie takim najłagodniejszym poziomem wyjścia, byłoby 15-proc. podniesienie cen. Nie mamy jeszcze wybranego wariantu, którym pójdziemy, a to też będzie rzutowało na ostateczny rachunek - skomentowała Paulina Hennig-Kloska.

Na początku lutego pisaliśmy, że z analiz firmy Optimal Energy dla money.pl wynika, że w niektórych przypadkach podwyżki mogą sięgać blisko 80 proc. Łukasz Cieśla z Optimal Energy podkreślił wówczas, że ceny zaczęły być regulowane przez rząd już pięć lat temu. - Nawarzyliśmy piwa sami i to od 2019 r. Wówczas rząd zdecydował się po raz pierwszy zamrozić ceny z powodu wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 - dodał. Wydatki na mrożenie cen energii są coraz większym obciążeniem dla budżetu. Według danych, do których dotarła "Rzeczpospolita" państwo wydało w 2023 r. na mrożenie cen prądu i gazu blisko 60 mld zł. 

Więcej o: