Aktualnie ceny energii w Polsce są zamrożone na poziomie z 2022 roku. Zgodnie z ustawą przyjętą w grudniu ubiegłego roku, taki stan rzeczy potrwa do połowy 2024 r. i wraz z końcem czerwca należy spodziewać się podwyżek cen prądu. Rząd planuje bowiem odmrożenie cen energii.
O to, co stanie się z cenami prądu po odmrożeniu stawek radio TOK FM zapytało ministerkę klimatu i środowiska, Paulinę Hennig-Kloskę.
Pójdziemy dwoma ścieżkami. Na pewno będzie wsparcie dla osób najuboższych. A druga ścieżka to jest stabilizacja cen. Chciałam zagwarantować, że nie będzie żadnych 100-200 proc. podwyżek cen energii. Prawica potrafi straszyć ludzi, tego nie będzie. Wzrost będzie minimalny
- zadeklarowała ministerka. Czy w drugiej połowie roku może pojawić się dodatkowa taryfa, która złagodziłaby odmrożenie cen? - Również rozpatrujemy taki wariant - powiedziała Hennig-Kloska i dodała, że jest to priorytetowy temat dla rządu.
Prezes Urzędu Regulacji Energetyki mówił ostatnio, że cały rachunek za prąd może wzrosnąć o 50 proc. - Absolutnie nie. Uważam, że musimy stopniowy odchodzić od zamrażania cen. Dla mnie takim najłagodniejszym poziomem wyjścia, byłoby 15-proc. podniesienie cen. Nie mamy jeszcze wybranego wariantu, którym pójdziemy, a to też będzie rzutowało na ostateczny rachunek - skomentowała Paulina Hennig-Kloska.
Na początku lutego pisaliśmy, że z analiz firmy Optimal Energy dla money.pl wynika, że w niektórych przypadkach podwyżki mogą sięgać blisko 80 proc. Łukasz Cieśla z Optimal Energy podkreślił wówczas, że ceny zaczęły być regulowane przez rząd już pięć lat temu. - Nawarzyliśmy piwa sami i to od 2019 r. Wówczas rząd zdecydował się po raz pierwszy zamrozić ceny z powodu wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 - dodał. Wydatki na mrożenie cen energii są coraz większym obciążeniem dla budżetu. Według danych, do których dotarła "Rzeczpospolita" państwo wydało w 2023 r. na mrożenie cen prądu i gazu blisko 60 mld zł.