140 pikników promujących 800 plus zorganizował rząd PiS wiosną i latem ubiegłego roku, przed wyborami do Sejmu - ustaliła Wyborcza.biz. Jeszcze w styczniu w resorcie było widać pozostałości po piknikach, które najwyraźniej nie mieściły się w magazynach. Pufy i inne gadżety z napisem 800 plus wypełniały bowiem pomieszczenie ochroniarzy, czy korytarz ze stolikami do pracy. Redakcja gazety ustaliła, ile to wszystko kosztowało.
W 2023 roku liczba ministerialnych pikników była 4,5-krotnie większa niż jeszcze w 2021 roku. Wówczas takich pikników było tylko 30 i kosztowały 1,2 mln zł. Rok później ich liczba się nie zmieniła, ale koszty wzrosły o 700 tysięcy złotych. W roku wyborczym jak wiemy było to już 110 pikników więcej, a organizację, których organizację wydano aż 11 mln zł.
Marlena Maląg tłumaczyła, że pikniki miały charakter informacyjny. - Kampanię informacyjną prowadziliśmy przy okazji wprowadzenia każdego programu. Czy to polityki rodzinnej, wsparcia rodzin z małymi dziećmi, czy też wsparcia seniorów - przekonywała w lipcu zeszłego roku, Rodzi się jednak pytanie, czy tak szeroko zakrojona akcja informacyjna, znacznie większa niż we wcześniejszych latach, rzeczywiście była potrzebna? W końcu waloryzacja z 500 do 800 plus odbywała się automatycznie i nie wymagała od beneficjentów programu żadnego działania.
Kolejne pytania rodzi lista polityków PiS, którzy brali udział w piknikach, mających rzekomo charakter informacyjny. Na wydarzeniach stawiali się urzędnicy, którzy nie mieli nic wspólnego z resortem rodziny. Do Lubonia przyjechał Szymon Szynkowski vel Sęk, wówczas minister do spraw Unii Europejskiej. W Łomży na pikniku 800 plus stawił się Lech Kołakowski, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi. W Lanckoronie imprezę uświetnili posłowie PiS: Filip Kaczyński, Władysław Kurowski i Marek Polak. A to wszystko na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku.