Żywność tanieje, tylko się cieszyć? Sprawdzamy prawdziwe paragony

Inflacja podawana przez GUS hamuje, a w naszym koszyku ceny już blisko połowy produktów spożywczych są niższe niż przed rokiem. Powodów jest kilka, a główne pytanie teraz brzmi: czy to już koniec?
Paragon (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Czegoś takiego nie widzieliśmy od trzech lat. Inflacja liczona przez GUS w lutym spadła w okolice celu inflacyjnego NBP. Polski bank centralny ustalił ten cel na poziomie 2,5 proc. i dopuszcza możliwe odchylenia od niego o jeden punkt procentowy w obie strony. Czyli akceptowany przez NBP zakres wahań inflacji to 1,5-3,5 proc. W lutym wskaźnik ten spadł do do 2,8 proc. rok do roku z 3,7 proc. w styczniu, zaskakując ekspertów.

Zobacz wideo UE przyjęła tzw. dyrektywę budynkową – co to oznacza dla Polaków?

Inflacja spada, co na to mniejsze sklepy? 

"Ceny kluczowego towaru, którym jest żywność, są też głównym źródłem inflacyjnej niespodzianki. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych w lutym niespodziewanie obniżyły się, o 0,4 proc. m/m [miesiąc do miesiąca - red.], korygując zaskakująco silny wzrost ze stycznia" - piszą ekonomiści PKO BP. Dodają, że "łącznie roczna dynamika cen żywności w lutym była najniższa od czerwca 2021 i wyniosła 2,7 proc.". O tym, dlaczego żywność tak potaniała, za chwilę, najpierw zajrzymy do mniejszych sklepów i prawdziwych paragonów. 

Już od blisko 2,5 roku razem z portalem Handelextra.pl sprawdzamy, jak zmieniają się ceny w sklepach mniejszych powierzchniowo, położonych zwykle blisko domów, takich, w których robimy codzienne zakupy.  Dane od tysięcy placówek zbiera firma badawcza CMR. To faktyczny obraz tego, co sprzedają sklepy w całej Polsce, oparty na prawdziwych paragonach.

Jak ten obraz wyglądał w lutym? Ceny już blisko połowy z obserwowanych przez nas produktów spożywczych spadły w ujęciu rok do roku. Te najbardziej podstawowe są właśnie w tej grupie. Mleko w śledzonych przez nas sklepach potaniało o 6,5 proc., olej o 25,2 proc., cukier o 21,4 proc., mąka o 8,1 proc., jajka o 9,8 proc. Wyróżnia się tutaj masło, które jakiś czas temu wróciło do wzrostów (+8 proc. rok do roku). Wyraźnie potaniały też niektóre warzywa i owoce - banany o 14,9 proc., pomidory o 18 proc., a ogórki aż o blisko 40 proc. Po drugiej stronie mamy wciąż tych samych bohaterów rosnących cen z ostatnich miesięcy: jabłka (+17,9 proc.) i ziemniaki (+23,3 proc.).

Raport z paragonów za luty 2024.
Raport z paragonów za luty 2024.Źródło grafiki: Gazeta.pl

Co jeszcze drożeje? Sok pomarańczowy - o 22,1 proc., herbata - o 12,5 proc., parówki i wędlina paczkowana - o odpowiednio 10,2 i 8,2 proc. Droższe są też słodkie przekąski - wafelki i herbatniki (13,6 i 13,9 proc.). Ogółem jednak spadki cen mocniej zwracają uwagę, bo są znaczące. Na minusie jest też cały nasz "koszyk" - choć oczywiście nie jest to miarodajny wskaźnik inflacji, taki publikuje tylko Główny Urząd Statystyczny. 

Dlaczego w sklepach nie jest tak drogo jak niedawno i co dalej? 

Dynamik cen żywności ogółem w Polsce spada (czyli ogólnie ceny rosną wolniej) z kilku powodów. Z jednej strony mamy tak zwany efekt bazy. Rok temu żywność po prostu bardzo mocno drożała. Do tego dochodzi obserwowany na całym świecie wyraźny spadek cen surowców rolnych. W lutym śledzący to indeks FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) spadł siódmy miesiąc z rzędu. Od lutego 2023 r. ten spadek sięgnął już 10,5 proc. Sam indeks jest na poziomie najniższym od lutego 2021 roku. 

Najmocniej według FAO potaniały zboża - aż o 22,3 proc. rok do roku. Powodem są udane zbiory kukurydzy w Ameryce Południowej i atrakcyjne ceny oferowane na kukurydzę ukraińską. Ceny pszenicy zaś obniżył bardzo duży eksport tego towaru z Rosji, "co wywarło presję na obniżenie cen z innych źródeł, w szczególności Unii Europejskiej" - podaje FAO w swoim raporcie. Mocno także - o 11 proc. - spadły ceny olejów. 

Na naszym krajowym podwórku na ogólne ceny wpływa też zaciekła rywalizacja na promocje między głównymi sieciami, Biedronką i Lidlem. Ta walka zaczęła już niektórym przeszkadzać. Na tyle, że członkowie Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców skierowali pismo w tej sprawie do UOKiK. Jak podawał portal wiadomoscihandlowe.pl, który dotarł do tej informacji, skarżyli się m.in. na "nieuczciwe ceny", "w tym rażąco niskie".

Starcie między tymi gigantami wpływa też na perspektywę postrzegania przyszłej inflacji przez ekspertów. Według Pekao SA w marcu powinniśmy zobaczyć inflacyjny dołek. Potem zaś czeka nas powrót do 5 proc. stawki VAT - zgodnie z zapowiedziami rządu obniżona do zera stawka na niektóre produkty spożywcze ma wrócić do swojej pierwotnej wysokości od kwietnia.

"Jej wpływ na cenę brutto może w obecnych warunkach (wojna cenowa między dyskontami, większa asertywność konsumentów, spadki cen pasz i surowców rolnych) być mniejszy niż wynikałoby to z samej zmiany. O ile mniejszy – nie wiemy. Traktowalibyśmy to na razie jako czynnik ryzyka. W kolejnych miesiącach z uwagi na efekty bazowe i spodziewane odmrożenie cen energii inflacja ponownie wzrośnie i w II połowie roku będzie utrzymywać się w przedziale 4-4,5 proc." - piszą. Bardzo podobne prognozy inflacji - na poziomie 4-5 proc. - mają też eksperci PKO BP. 

Więcej o: