- Rząd PiS ponosi pełną odpowiedzialność za wyniki konkursu rozpisanego przez KE na dofinansowanie dla unijnych firm zbrojeniowych - grzmiał na konferencji prasowej wiceminister MAP Marcin Kulasek. Między 18 października, a 13 grudnia ubiegłego roku należało przygotować i złożyć wnioski do Unii Europejskiej o dotacje na zwiększenie produkcji amunicji czołgowej i artyleryjskiej. To schyłkowy okres rządu Mateusza Morawieckiego. Dlatego nowy rząd obwinia swoich poprzedników o to, że z puli 500 mln euro Polska otrzyma jedynie 2 mln euro dofinansowanie. To zaledwie 0,4 proc.
- Wnioski trzeba było składać od początku października do 13 grudnia ub.r., czyli podczas sprawowania rządów przez PiS (...) Jeśli będziemy mieli twarde fakty o zaniedbaniu, nie wykluczamy postawienia Jacka Sasina i Mariusza Błaszczaka przed Trybunałem Stanu - zapowiadał Kulasek. Wcześniej szef Kancelarii Premiera Jan Grabiec przekazał, że prowadzone będą kontrole zarówno w MON, jak i na szczeblu Kancelarii Premiera. Zdaniem Grabca wnioski składane przez polskie firmy były źle przygotowane. Ujawnił, że na główny konkurs nie wpłynął żaden wniosek ze strony Polski.
O dofinansowanie starały się trzy polskie firmy: Dezamet oraz Nitrochem i Mesko. Tylko tej pierwszej przyznano dofinansowanie, bo pozostałe nie spełniały kryteriów. Wnioski były oceniane w sześciu kategoriach, gdzie w każdej można było zdobyć maksymalnie 10 punktów, co w sumie dawało 60 punktów. Spółka Dezamet zdobyła 57,5 pkt, zaś Mesko i Zakłady Chemiczne Nitrochem zaledwie 29,5 pkt. - Szczegółowy opis i ocena wniosków zostanie przekazany przez Komisję Europejską bezpośrednio do spółek i tam zostaną zawarte merytoryczne uzasadnienia - tłumaczył wiceminister.
Za tak słaby wynik, według rządzących polityków, ma odpowiadać poprzednie szefostwo Ministerstwa Aktywów Państwowych. - Polska Grupa Zbrojeniowa zdecydowała się na złożenie jedynie trzech wniosków, na łączą kwotę około 11 mln euro. Oznacza to, że PGZ nie miał przygotowanych koncepcji inwestycyjnych. Jest poważne podejrzenie, że spółki nie dostały właściwego wsparcia merytorycznego przy opracowaniu wniosku od PGZ - podkreślał wiceminister
Nitrochem i Mesko mają teraz 30 dni na odwołanie się od tej decyzji. Rząd Donalda Tuska ma jednak inny pomysł na zdobycie większych dofinansowań dla Polski. - Będziemy składać wniosek do KE o rozpisanie nowego konkursu - zapowiedział Marcin Kulasek na konferencji prasowej.