- Biały Dom jest coraz bardziej sfrustrowany bezczelnymi ukraińskimi atakami dronów, które uderzyły w rafinerie ropy naftowej, terminale, składy i magazyny w zachodniej Rosji, szkodząc jej zdolnościom wydobywczym - miał anonimowo powiedzieć "Financial Times" jeden z amerykańskich urzędników. A ukraińskich ataków na naftowe cele było w ostatnim czasie sporo. W ubiegłym tygodniu dosięgnęli dronami dużą rafinerię w mieście Kstowo, czy Riazianiu. Łącznie było 9 takich ataków, w tym na terminale paliwowe.
Według "FT" Amerykanie obawiają się, że ukraińskie ataki spowodują podbicie cen ropy na światowych rynkach. Obawiają się też odwetu ze strony Rosji - firmy takie jak Chevron i ExxonMobil korzystają bowiem z rurociągu CPC, transportującego ropę z Kazachstanu przez Rosję i dalej na światowy rynek. Kijów podkreśla tymczasem, że nie zamierza przystać na amerykańskie naciski w tej sprawie. W zdecydowanym tonie wypowiedziała się na ten temat ukraińska wicepremier ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej, Olha Stefaniszyna.
Stwierdziła ona m.in. że walcząc z rosyjską agresją, Ukraina wykorzystuje "dostępne zasoby i możliwości, w tym ataki na rosyjskie rafinerie". - Strona ukraińska odpowiedziała właśnie osiągnięciem swoich celów i bardzo udanymi operacjami przeprowadzonymi na terytorium Federacji Rosyjskiej. Istnieją również oświadczenia innych urzędników, które mówią, że są to absolutnie uzasadnione cele z wojskowego punktu widzenia - powiedziała Stefaniszyna cytowana przez Polską Agencję Prasową. Dodała, że Ukraina "walczy tymi możliwościami, zasobami i praktykami, którymi dysponuje dzisiaj". Tymczasem Rosja w nocy z czwartku na piątek dokonała zmasowanego uderzenia dronowego i rakietowego na Ukrainę. Był to największy od początku inwazji na Ukrainę atak Rosjan na infrastrukturę energetyczną.