Orlen od przeszło miesiąca pozostaje bez prezesa. Rada Nadzorcza cały czas analizuje kandydatów. Tych zgłosiło się 260. O problemach z wyborem ma świadczyć kalendarium konkursu - pisze "Puls Biznesu". Termin nadsyłania zgłoszeń minął bowiem 1 marca, a rozmowy kwalifikacyjne ruszyły 11 marca. Jednocześnie wybrani zostaną wiceprezesowie Orlenu oraz członkowie zarządu. Ale to wskazanie nowego prezesa ma przysparzać największych problemów.
Jeden z rozmówców "PB" przekonuje, że rada nadzorcza spółki podchodzi do sprawy na poważnie, a że kandydatów jest dużo, to konkurs trwa. Nieco kłóci się to jednak z narracją sprzed dwóch tygodni. Wówczas "Puls Biznesu" ustalił, że z 260 kandydatów zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną otrzymała niewielka liczba osób. Było ich na tyle mało, że ponoć plotkowano nawet o tym, czy niektórych stanowisk nie pozostawić bez obsady, oraz czy nie ogłosić nowego konkursu.
Dziennik przypomina, że w PKO BP na kandydatów na prezesa było dwustu, a wyboru dokonano miesiąc po terminie. Tymczasowo obowiązki prezesa Orlenu pełni Witold Literacki.
"PB" w marcu informował, że w grze o fotel prezesa Orlenu jest dwóch głównych kandydatów. Pierwszy to Krzysztof Zamasz, były prezes Enei (2013-2015) i były wiceprezes Tauronu (2008-2012). Stanowisko szefa Enei stracił po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych w 2015 r. Aktualnie jest członkiem zarządu Veolii w Polsce, w którym pracuje od 2019 r.
Drugim kandydatem wymienianym przez media jest Ireneusz Fąfara, który m.in. w latach 2010-2018 był prezesem spółki Orlenu na Litwie. Wcześniej, bo w latach 2007-2009 był szefem Banku Gospodarstwa Krajowego. Natomiast od czterech lat jest prezesem firmy z branży medycznej - 4Cell Therapies.
Nowy prezes Orlenu musi spełniać określone warunki. Koncern wymienia wśród nich trzyletnie doświadczenie na stanowiskach kierowniczych oraz "umiejętności organizatorskie, komunikacyjne oraz pracy w złożonych zespołach menedżerskich", jak również specjalistyczną wiedzę o działalności Orlenu.