W środę 10 kwietnia Orlen poinformował o korekcie danych finansowych za 2023 rok. Koncern przewiduje, że jego wynik okaże się ostatecznie o 1,6 mld zł gorszy, niż dotychczas zakładano. Strata ma związek z transakcją przeprowadzoną przez Orlen Trading Switzerland GmbH (OTS), czyli szwajcarską spółkę zależną Orlenu.
Spółka Orlen Trading Switzerland GmbH wydała 1,6 mld zł na przedpłaty za ropę oraz produkty ropopochodne, których nigdy nie otrzymała. Pisaliśmy na Gazeta.pl, że OTS zażądała zwrotu przedpłat, ale nie zdołała odzyskać pieniędzy w wyznaczonym terminie. Jak wynika z informacji przekazanych przez Orlen, szwajcarska spółka uznała możliwość odzyskania w przyszłości należnych jej przedpłat za mało prawdopodobną. Dlatego Orlen planuje skorygować swoje wyniki finansowe za ubiegły rok o kwotę utraconą przez OTS.
Radio ZET poinformowało, że pod koniec lutego ówczesny prezes spółki Orlen Trading Switzerland GmbH został zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji, gdy przyjechał do Polski na spotkanie z kierownictwem Orlenu. Przekazano, że mężczyzna był ścigany listem gończym. Jak ustalili dziennikarze, były prezes OTS usłyszał zarzuty dotyczące udziału w grupie przestępczej, wyłudzenia podatku VAT, prania pieniędzy pochodzących z przestępstw i poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Radio ZET podkreśliło zarazem, że zatrzymanie mężczyzny przez CBŚP "nie miało związku ani z działalnością Orlenu, ani dla Orlenu".
Do działalności Orlen Trading Switzerland GmbH na początku marca odniósł się Donald Tusk. - Jest taka spółka OTS, założona przez Orlen. Mimo ostrzeżeń, kierowanych pod adresem członków rządu Morawieckiego, jeśli chodzi o charakter, działalność i obsadę tej spółki, nie zdecydowano się na skuteczną interwencję i pan Obajtek przeprowadził to, co chciał. Istnieją uzasadnione obawy, że w związku z działalnością tej spółki Polska będzie narażona na bardzo poważne kłopoty - mówił Tusk.