Bruksela zarzucała Polsce łamanie zasad praworządności i brak niezależności sądownictwa w związku ze zmianami w Sądzie Najwyższym, Trybunale Konstytucyjnym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Procedura oznaczała stały monitoring Komisji i wysłuchania na unijnych naradach ministerialnych, co osłabiało pozycję Polski.
"Dziś rozpoczyna się nowy rozdział dla Polski. Uważamy, że po ponad sześciu latach procedurę określoną w art. 7 można zamknąć. Gratuluję premierowi Donaldowi Tuskowi i jego rządowi w sprawie tego ważnego przełomu. To efekt ciężkiej pracy i zdecydowanego wysiłku reformatorskiego" - przekazała w poniedziałek szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
"Mimo że nie ma jeszcze uchwalonych ustaw sądowniczych, rzecznik KE powiedział, że nie ma już ryzyka naruszenia praworządności, 'wystarczy jasny program i pierwsze kroki'" - przekazała korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.
Kolejnym etapem kończącym procedurę z artykułu 7. unijnego traktatu będzie spotkanie 21 maja ministrów do spraw europejskich unijnych krajów. Komisja Europejska ma przedstawić ocenę o braku zagrożenia dla praworządności w Polsce. Wtedy - jak mówią unijni urzędnicy - kraje członkowskie uznają, że prowadzenie procedury jest bezcelowe i Komisja ją wycofa.
Zgodnie z traktatem procedurę z art. 7 wszczyna się w sytuacji, gdy stwierdza się "istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2.". Art. 7 traktatu o Unii Europejskiej daje UE możliwość dyscyplinowania i karania państw, które naruszają unijne wartości.
Procedura składa się z kilku etapów. Pierwszym jest uznanie, że w jednym z państw istnieje ryzyko naruszeń. W drugim kroku wszystkie rządy stwierdzają, że naruszenie jest stałe i poważne, a jeśli tak się stanie, można przejść do trzeciego etapu - głosowania nad sankcjami. Procedura w ramach tego artykułu została uruchomiona wobec Polski 20 grudnia 2017 roku.