Jaśniej się już nie da. Oto co czeka raty kredytów w tym roku [GOSPODARCZY TGV]

Obniżek stóp procentowych w tym roku nie będzie. Będzie za to - wszystko na to wskazuje - kolejne uprzywilejowanie samozatrudnienia względem innych form pracy. Co jeszcze się wydarzyło i co czeka nas w nowym tygodniu? Zapraszam na Gospodarczy TGV.
Prezes NBP Adam Glapiński.
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Co w tym tygodniu?

W środę 15 maja GUS opublikuje szybki szacunek PKB Polski w pierwszym kwartale br. Z cząstkowych danych z gospodarki, szczególnie za marzec, wynika obraz nieco gorszy niż prognozowano na początku roku - nasz PKB urósł zapewne o około 1,8 proc. rok do roku, zamiast około 2 proc. jak przewidywano kilka miesięcy temu. Nie zmienia to faktu, że gospodarka wychodzi z dołka i w pierwszym kwartale urosła zapewne rok do roku najmocniej od końca 2022 r. A kolejne kwartały mają być jeszcze lepsze i cały rok mamy skończyć na około trzyprocentowym plusie (względem raptem 0,2 proc. w 2023 r.).

Zobacz wideo Miłosz Motyka: W rządzie zrobimy wszystko, by energia atomowa popłynęła w sieci za 9 lat

PKB, inflacja i budżet. Jakie wiadomości z gospodarki? 

Tego samego dnia Główny Urząd Statystyczny opublikuje też ostateczny odczyt inflacji w kwietniu. Szybki szacunek sprzed dwóch tygodni pokazał 2,4 proc. rok do roku. Dzień później, w czwartek 16 maja, NBP pokaże kwietniowe dane o inflacji bazowej. Prognozy wskazują na jej spadek w okolice 4 proc. To najmniej od około 2,5 roku (sierpnia/września 2021 r.), acz wciąż sporo. Co więcej, przewidywania ekonomistów (także z NBP) są takie, że wyraźnie niżej inflacja bazowa już w najbliższych miesiącach nie spadnie. Zbyt wysoka inflacja bazowa to zresztą jeden z argumentów, który będzie stał za brakiem obniżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej w tym roku (ale o tym dalej). 

Zapewne w tym tygodniu poznamy też szacunkowe wykonanie budżetu za kwiecień. "Szczególnie ciekawe będą wpływy z VAT, po tym jak poprzednie miesiące wypadały nadspodziewanie dobrze i w naszym odczuciu oddalały ryzyko niepełnego wykonania rocznego planu w tym kawałku dochodów budżetowych" - piszą ekonomiści Santander Banku. Plan wpływów z VAT jest rzeczywiście ambitny: to 316 mld zł (względem nieco ponad 250 mld zł w 2023 r.). Wpływom z VAT z pewnością pomoże powrót do stawki 5 proc. na żywność od kwietnia.

Za granicą w środę m.in. drugi odczyt PKB w strefie euro w pierwszym kwartale (pierwszy wskazał na wzrost o 0,3 proc. kwartał do kwartału i 0,4 proc. rok do roku) oraz inflacja CPI w kwietniu w USA. Tu prognoza to 3,4 proc. (względem 3,5 proc. w marcu). Ewentualne negatywne zaskoczenie będzie oddalało wizję dwóch obniżek stóp przez Fed w tym roku, a tym samym m.in. umacniała dolara. W piątek 17 maja finalny odczyt inflacji HICP w strefie euro w kwietniu (wstępny szacunek to 2,4 proc.).

Stopy bez zmian teraz i przynajmniej do końca roku

W czwartek 9 maja Rada Polityki Pieniężnej, zupełnie zgodnie z oczekiwaniami, utrzymała stopy procentowe na dotychczasowym poziomie (stopa referencyjna 5,75 proc.). Podczas piątkowej konferencji prezes NBP i przewodniczący RPP prof. Adam Glapiński bodaj pierwszy raz aż tak jednoznacznie natomiast powiedział, że obniżki stóp w tym roku nie będzie. Oczywiście od dawna nie dawał na to wielkich nadziei, ale jednak był trochę bardziej powściągliwy. Teraz się nie hamował. Powiedział m.in., że "stopy będzie można obniżać, gdy tendencja inflacji ustabilizuje na poziomie celu inflacyjnego". Tymczasem bazowa prognoza NBP wskazuje, że na koniec roku inflacja sięgnie około 5,5 proc., wyraźnie ponad górną granicą celu inflacyjnego NBP, czyli 3,5 proc.

embed

Mało? Proszę bardzo! Powyższa prognoza NBP wskazuje też na stabilizację inflacji bazowej w dalszej części roku w okolicach obecnych 4 proc., a Glapiński jasno powiedział, że dla RPP to sygnał, że stopy procentowe muszą zostać utrzymane na obecnym poziomie. A gdyby to nie wystarczało, to jeszcze jeden cytat z szefa NBP:

Nie widzę w RPP gotowości do obniżek stóp w tym roku. Większość członków Rady chce dyskusji o obniżkach stóp dopiero, gdy zobaczą trwałe ustabilizowanie się inflacji w celu inflacyjnym albo chociaż prawie pewną projekcję, że np. za dwa miesiące się w nim znajdziemy. Wydaje mi się - ale mówię tu za siebie -  że taka sytuacja może być na początku 2025 r.: że albo będziemy blisko celu, albo inflacja będzie spadać do celu

- wyjaśniał szef NBP. Wskazywał, że kluczowa dla RPP jest i będzie inflacja bazowa. Ta ma jednak ustabilizować się w dalszej części roku na poziomie 4 proc.

Druga część tego cytatu jest swoją drogą bardzo ciekawa. Oto na koniec 2024 roku będziemy mieć według prognozy NBP inflację około 5,5 proc., ale już na początku 2025 r. zdaniem Glapińskiego będziemy blisko celu, ewentualnie w wyraźnej tendencji spadkowej. Tymczasem próżno szukać przyczyn, dla których na początku 2025 r. miałoby dojść do jakiegoś wyraźnego tąpnięcia inflacji w okolice celu inflacyjnego NBP (czyli przynajmniej do 3,5 proc.) - jeśli w ogóle, to będzie to raczej stopniowy proces. A od takich wątpliwości już krok do politycznych "teorii spiskowych" o tym, że akurat w pierwszej połowie 2025 r. będziemy w kampanii przed wyborami prezydenckimi. Przypomnijmy, że we wrześniu i październiku 2023 r., tuż przed wyborami parlamentarnymi, RPP niespodziewanie obniżyła stopy o 100 punktów bazowych.

Niemal cały Sejm za "wakacjami" od składek ZUS dla przedsiębiorców 

432 posłów zagłosowało za projektem ustawy o "wakacjach" składkowych dla mikro i małych przedsiębiorców. Dokument zakłada, że raz w roku budżet państwa opłaci składki ZUS za osobę samozatrudnioną. Ustawa ma wejść w życie jeszcze w tym roku (zapewne w październiku). 

Problem tylko w tym, że zdaniem sporej części ekonomistów i ekspertów projekt ma bardzo ograniczony sens. Dane wskazują, że samozatrudnieni to często osoby majętne, w dodatku składki ZUS od nich są relatywnie niskie (niewiele wyższe niż odprowadzają łącznie pracownik i pracodawca od płacy minimalnej). Minister rozwoju i technologii przekonywał, że "działalność mikroprzedsiębiorców odgrywa bardzo ważną rolę w rozwoju polskiej gospodarki". Dane wskazują jednak, że trzy czwarte działalności gospodarczych w Polsce nikogo nie zatrudnia. Często bywa, że to wyłącznie forma oszczędności podatkowej, a nie emanacja przedsiębiorczości. Oczywiście jedna działalność innej nierówna (przedsiębiorcą jest zarówno uboższy sklepikarz jak i np. świetnie zarabiający prawnik), ale szerokie fundowanie darmowego miesiąca bez składek ZUS tej grupie społecznej trudno wyjaśnić racjonalnie i spełnia ono wszelkie przesłanki rozdawnictwa. 

Szacunki wskazują, że gdyby z "wakacji składkowych" skorzystali wszyscy uprawnieni, to kosztowałoby to budżet państwa około 1,6 mld zł. Nie są to w skali całej kasy państwa wielkie pieniądze, niemniej są tysiące sposobów, żeby je lepiej spożytkować. Tym bardziej - na co zwraca uwagę na X m.in. dr Jakub Sawulski, główny ekonomista Instratu, sytuacja budżetowa Polski nie pozwala na szastanie środkami. Mamy rekordowo duże potrzeby pożyczkowe, które w dodatku musimy realizować dość drogo, częściowo za granicą. 

W tych okolicznościach powinniśmy starannie selekcjonować sprawy na które chcemy się zadłużać. Są takie, na które mimo wszystko warto: modernizacja armii, transformacja energetyczna, duże projekty infrastrukturalne (lotnisko, kolej, atom), podwyżki płac dla nauczycieli czy budowa żłobków. To są inwestycje, które zwiększają nasze bezpieczeństwo i wzrost gospodarczy w przyszłości. Te inwestycje się spłacą. Do tych spraw z pewnością nie należą wakacje ZUS - obniżka składek dla WSZYSTKICH przedsiębiorców, niezależnie czy tego potrzebują czy nie, czy są mali czy duzi, czy mają niskie czy wysokie dochody. Pieniądze są i będą? Tak, ale mimo to są rzeczy których robić nie warto

- pisze dr Sawulski.

Przy okazji: pojawiły się już pierwsze szacunki wysokości składek ZUS od przedsiębiorców w 2025 r. Standardowa kwota ma urosnąć z około 1600 zł obecnie bo blisko 1755 zł.

Inne ważne informacje:

* Rząd przyjął ustawę o czasowym ograniczeniu cen energii elektrycznej, gazu ziemnego i ciepła systemowego oraz o bonie energetycznym. Prawdopodobnie jeszcze w najbliższą środę zajmie się nim Sejm. Rząd "chwali się" że gdyby nie ustawa, to rachunki za prąd od lipca urosłyby o ponad 60 proc., ale planowany wzrost o 29 proc. to mimo wszystko też dużo. Gaz podrożeje z kolei o około 15 proc. 

* Stopa bezrobocia rejestrowanego spadła w kwietniu do 5,1 proc. z 5,3 proc. w marcu (oraz w kwietniu rok temu) - wynika z szacunku Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zarejestrowanych w urzędach pracy było około 798,5 tys. osób. Resort wylicza, że od 1991 r. nigdy w kwietniu nie zanotowano mniejszej liczby bezrobotnych ani niższej stopy bezrobocia rejestrowanego.

* Leszek Skiba został odwołany przez Radę Nadzorczą ze stanowiska prezesa zarządu banku Pekao. Wraz z nim stanowiska straciło pięcioro wiceprezesów. Trwają konkursy na ich następców.

* Mamy nowych ministrów resortów gospodarczych. Na stanowisku ministra aktywów państwowych Borysa Budkę zastąpił Jakub Jaworowskiego, zaś nowym szefem resortu Rozwoju i Technologii został Krzysztof Paszyk (w miejsce Krzysztofa Hetmana). Zmiany są związane z kandydowaniem Budki i Hetmana w wyborach do Europarlamentu.

* W wyniku niedzielnego pożaru doszczętnie spłonęło centrum handlowe Marywilska 44 w Warszawie. - To tragedia dla tysięcy kupców i ich rodzin; oznacza wielkie straty finansowe i utratę źródła utrzymana na długi okres - poinformowało Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wietnamskich. Władze terytorialne i centralne zapowiadają wsparcie kupców. Właściciel spółki Marywilska 44, spółka giełdowa Mirbud, zapowiedział już odbudowę hal oraz tymczasową "zastępczą koncepcję" dla handlu.

* Zgodnie z przewidywaniami, w piątek 10 maja agencje ratingowe Fitch i S&P utrzymały rating Polski A- z perspektywą stabilną.

* Prezydent Andrzej Duda poinformował o podpisaniu ustawy o wakacjach kredytowych, acz jednocześnie, w trybie kontroli następczej, skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Standardowo argumentem są wątpliwości dotyczące ważności mandatów Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego. Niemniej ustawa będzie funkcjonować. Wakacje kredytowe będą dostępne czterokrotnie w tym roku, ale po spełnieniu m.in. warunku dochodowego (rata pochłania przynajmniej 30 proc. dochodu - warunek nie dotyczy rodzin z przynajmniej trojgiem dzieci). Ustawa przewiduje także poszerzenie Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

* W kwietniu o kredyt hipoteczny wnioskowało blisko 32,4 tys. potencjalnych kredytobiorców - podało Biuro Informacji Kredytowej. To kolejny dowód na to, że popyt na "hipoteki" w 2024 r. wcale się nie załamał. Owszem, jest niższy niż pod koniec 2023 r., gdy wszyscy rzucili się na Bezpieczny Kredyt 2 proc. (wtedy BIK raportował popyt w okolicach nawet 45 tys. wnioskodawców miesięcznie), ale mimo wszystko nie doszło do tąpnięcia. Wnioskodawców jest wyraźnie więcej niż rok temu (wtedy około 21 tys.), o dnie sprzed około półtora roku (okolice 12 tys.) nie wspominając. 

* Jednym z argumentów w prognozach, że po zakończeniu Bezpiecznego Kredytu 2 procent akcja kredytowa tąpnie, było to, że ludzie będą czekać na start podobnego programu zapowiadanego przez Koalicję Obywatelską (kredyt #naStart, potocznie "kredyt zero procent"). Problem w tym, że ten najpierw miał ruszyć wiosną, potem latem, ostatnia wersja to jesień. A może w ogóle program nie wejdzie w życie.  Sporo zamieszania w tym zakresie wzbudziły słowa wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, który orzekł, że "może być tak, że go [kredytu #naStart - red.] nie będzie". Podobno przyczyną ma być to, że do premiera Tuska dociera, że program może podnieść ceny mieszkań. Na razie oficjalnie trwają konsultacje i prace nad ostateczną wersją projektu. Jacek Tomczak, wiceminister rozwoju i technologii, mówił w Interii, że "zakłada, że potrzebne jest jeszcze około 1,5 miesiąca do tego, by gotowy był ostateczny projekt ustawy, który zostanie skierowany do Sejmu jeśli będzie na to zgoda całego rządu".

Więcej o: