Kasjerzy traktowani "jak podludzie". Pracownicy sklepów mają dość, wzięli sprawy w swoje ręce

Coraz częściej personel dyskontów narzeka na zachowanie klientów. Doszło do tego, że pracownicy sklepów napisali manifest do klientów, który odzwierciedla to, jak są traktowani.
Zakupy/Zdjęcie ilustracyjne
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Kasjerki i kasjerzy coraz częściej skarżą się na zachowanie klientów sklepów - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Sytuacja jest na tyle napięta, że pracownicy przygotowali manifest skierowany do klientów:

Drogi kliencie:

  • Szanuj sprzedawcę, zakupy to transakcja obustronna.
  • Mając do wydania 20 zł lub 200 zł, nie jesteś królem życia i nie traktuj innych jak szmatę.
  • Poczekaj na swoją kolej, trzem osobom jednocześnie pomóc się nie da.
  • "Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo" dawno nikogo nie śmieszy.
  • Przywołać ręką to możesz psa.
  • Rozmawiasz ze mną, nie odbieraj telefonu. Jak zaczniesz rozmawiać - nie będę czekał. Zajmę się czymś innym.
  • "Ale musi być rabat" - nie musi.
  • "Bo pójdę do konkurencji" - taki szantaż nie działa.
  • Nie rzucaj mi pieniędzy.
  • Dziękuję i do widzenia - to nie zajmuje dużo czasu.
  • Problem z kasą - nigdy nie zawiesił Ci się komputer?
  • Chrząkanie nie sprawi, że kolejka się zmniejszy.
  • Sklep to nie śmietnik, budka telefoniczna, poczekalnia.
  • "Szanujmy się... Tylko czy aż tyle...". 
Zobacz wideo Robert Lisicki: Rynek pracy jest stabilny, ale płace są zróżnicowane regionalnie

Kasjerki i kasjerzy są podle traktowani. Pracownicy sklepów mają dość

Powyższa lista odzwierciedla to, jak do kasjerów zwracają się klienci. "GW" skontaktowała się z kilkoma pracownikami sklepów, którzy podzielili się swoimi historiami. - Jesteś od obsługiwania niczym d*pa od... Rusz cztery litery, bo stracisz pracę! - wykrzyczał jeden z klientów do osoby pracującej na sklepie. Z równowagi wyprowadziła go tylko jedna otwarta kasa. 

Społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy z tego, jak traktowani są pracownicy sklepów, normalnie jak jacyś podludzie

- powiedziała kolejna kasjerka. 

Inni pracownicy zwracają uwagę, że na to, że klienci są niegrzeczni i roszczeniowi. Nie mówią "dzień dobry", nie żegnają się, zamiast tego od razu podają numer telefonu, by upewnić się, że dostaną promocje przysługującą uczestnikom programów lojalnościowych. Klienci potrafią upomnieć kasjerki, by wydawały resztę co do grosza, bo napiwków w sklepie nie dają. 

Pracownicy Biedronki mają dość. Walczą z firmą o więcej pracowników i wyższe pensje

19 marca do zarządu właściciela Biedronki trafiła petycja w sprawie warunków zatrudnienia. Podpisało ją 4 tys. pracowników, czyli około 5 proc. załogi. Związkowcy domagają się podwyżek, dodatków za pracę przy ladach mięsnych oraz zwiększenia liczby etatów i zatrudnienia dodatkowych pracowników. 

Jeronimo Martins długo nie odnosiło się do postulatów działaczy. A gdy już to zrobiła, zarzuciła im kłamstwo. Związkowcy twierdzą natomiast, że pracodawca ich nie słucha i tylko "pozoruje dialog społeczny". 

Więcej o: