Polacy rozczarowani nowymi rozwiązaniami. Myślą nad powrotem do kopciuchów. Branża grzewcza ostrzega

Osoby, które wymieniły stare piece czują się "oszukane". Rośnie też liczba osób deklarujących chęć powrotu do "kopciuchów" w przypadku wysokich cen gazu i energii elektrycznej. Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych ocenia, że o takich nastrojach decyduje między innymi zachowanie władz oraz trwająca "wojna informacyjna".
Stare piece (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Ludzie coraz częściej wstrzymują się z wymianą starych pieców na nowsze, ekologiczne urządzenia. Decydującym czynnikiem jest obawa o wzrost cen nośników energii - w tym gazu ziemnego i energii elektrycznej - zauważa Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG). W opublikowanym komunikacie czytamy ponadto, że ludzie, którzy zdecydowali się na ekologiczne rozwiązania grzewcze, czują się "oszukani i pozostawieni sami sobie".

Zobacz wideo Jak to możliwe, że Polska cierpi i na nadpodaż, i na niedobór węgla jednocześnie?

W Polsce nadal jest 2,5 miliona kopciuchów. Branża grzewcza apeluje do władz

SPIUG alarmuje, że w Polsce wciąż pozostaje około 2,5 miliona tak zwanych "kopciuchów" - starych, nieefektywnych kotłów węglowych. Wspomniane obawy sprawiają jednak, że proces ich wymiany znacznie spowolnił. "Przy braku reakcji ze strony władz zachodzi bardzo duże prawdopodobieństwo, że główny cel, czyli znacząca poprawa jakości powietrza w Polsce, nie zostanie osiągnięty w pierwotnie zamierzonej perspektywie czasowej" - alarmuje branża.

Członkowie stowarzyszenia oceniają również, że niepokojącym zjawiskiem jest brak egzekwowania uchwał antysmogowych, które miały nakłonić użytkowników kopciuchów do ich wymiany. "Brak jest jednolitej informacji i kampanii informującej o konsekwencjach w przypadku niepodjęcia działań przez użytkowników tych urządzeń w określonym przez uchwały oknie czasowym" - czytamy w komunikacie SPIUG.

Polacy deklarują chęć powrotu do starych pieców. SPIUG o "wojnie informacyjnej"

Osoby, które pozbyły się starych pieców i zainstalowały nowoczesne kotły gazowe, nie rozumieją, dlaczego kopciuchy "mają być na cenzurowanym" - ocenia SPIUG. Komunikat wskazuje, że w związku z tym wzrasta zainteresowanie starymi piecami, które mogą pozwolić między innymi na spalanie śmieci. Rośnie również liczba użytkowników, którzy deklarują, że jeśli ceny gazu i energii elektrycznej będą zbyt wysokie, wrócą do starych rozwiązań.

Komunikat stowarzyszenia mówi również o "wojnie informacyjnej dotyczącej przyszłości wykorzystania nowoczesnych urządzeń gazowych". W ocenie SPIUG ma ona "zniechęcić użytkowników i inwestorów do inwestowania w kotły gazowe i ogrzewanie elektryczne ze względu na potencjalnie wysokie koszty eksploatacji po 2027 roku".

Co z nakazem demontażu kotłów gazowych?

Zgodnie z unijną dyrektywą budynkową EPBD w istniejących budynkach, które zostały wyremontowane w celu osiągnięcia standardu zeroemisyjnego, kotły gazowe będą musiały wykorzystywać odnawialne źródła energii. "Jeśli budynki nie zostaną gruntownie odnowione do 2050 roku, to nie ma ograniczeń co do instalacji i wymiany kotłów gazowych" - wskazuje SPIUG.

Stowarzyszenie ocenia ponadto, że rozwiązania obciążające czyste nośniki ciepła, takie jak na przykład opłata emisyjna ETS2, przynoszą efekt odwrotny do zamierzonego i nie prowadzi do zwiększenia ekologicznych rozwiązań w technice grzewczej. "Spekulacje na temat pośredniego wpływu ETS2 na ostateczne ceny gazu, oraz nazywanie go 'karą finansową za korzystanie z kotła gazowego' nie jest słuszne. Sprawa dotyczy także energii elektrycznej" - pisze SPIUG i podkreśla, że po 2030 roku nie pojawi się nakaz demontażu działających kotłów gazowych z wyjątkiem budynków po pełnej termomodernizacji.

Więcej o: