Tak jeszcze nie było. Ministerstwo Przemysłu ostrzega przed "paniką" wśród odbiorców i skokiem ceny węgla

Ministerstwo Klimatu i Środowiska chce walczyć o czystsze powietrze poprzez zaostrzenie norm jakości węgla. Resort przemysłu uważa, że uderzy to w konsumentów oraz polski przemysł górniczy. Urząd straszy, że już w tym sezonie może zabraknąć węgla, a na rynku zapanuje panika.
Węgiel (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Ministerstwo Klimatu i Środowiska w kwietniu przedstawiło projekt rozporządzenia dotyczący norm jakościowych i nazewnictwa paliw stałych. "Eko groszek" miałby zostać zastąpiony przez "węgiel groszek", a część polskiego węgla zniknęłaby w ogóle z rynku, bo nie spełniałaby ministerialnych standardów. Tak przynajmniej uważa Ministerstwo Przemysłu, które przedstawiło szereg uwag do projektu MKiŚ - zauważa bankier.pl.

Wejście w życie w dniu 1 września 2024 r. ograniczenia zawartości siarki do poziomu 1,2 proc. spowoduje niedobór węgla na ścianie wschodniej już w najbliższym sezonie grzewczym

- ostrzega resort kierowany przez Marzenę Czarnecką. 

Zobacz wideo

Problem z jakością węgla. Resort przemysłu negatywnie ocenia regulacje Ministerstwa Klimatu

Zdaniem Ministerstwa Przemysłu projektowane przepisy będą miały wpływ na bezpieczeństwo energetyczne kraju, "w tym potrzebę zapewnienia odpowiedniej podaży węgla dla gospodarstw domowych na najbliższy sezon grzewczy, jak i na branżę górniczą i jej funkcjonowanie w wieloletnim horyzoncie czasowym". 

"Biorąc pod uwagę bliskie terminy wejścia w życia projektowanych przepisów, których skutkiem będzie nagłe wyparcie z rynku węgla od polskich producentów - gwarantujących stabilność ceny - zachodzi również uzasadniona obawa wzmożonego importu węgla do Polski w najbliższym czasie" - dodaje resort Czarneckiej. Zdaniem urzędu, poprzedni sezon grzewczy pokazał, że zapotrzebowanie na węgle grube było wyższe, niż szacował resort klimatu i środowiska. Nowe normy mogą doprowadzić do wycofania w szybkim czasie produkcji takiego węgla z polskich kopalni, co zdaniem Ministerstwa Przemysłu spowoduje "panikę" wśród odbiorców oraz znaczny wzrost ceny surowca.  

Ponadto zdaniem ministerstwa, przepisy zaproponowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie polepszą jakości powietrza, bo emisja zależy głównie od sprawności kotła. Resort twierdzi natomiast, że źródeł ogrzewania nie da się tak szybko (do września) wymienić. I jak wylicza, w Polsce nadal funkcjonuje pond 4 mln kotłów klasy 4 i niższej, w tym ponad 2 mln kotłów klasy 3 i pozaklasowych. "Realne szanse na wymianę tych urządzeń zgodnie z podjętymi uchwałami w województwach, szczególnie przez ludzi mniej zamożnych i starszych w okresie 5 lat od teraz, wydaje się być mało prawdopodobne" - ocenia MP. 

Bogusław Hutek, szef górniczej "Solidarności" zwraca jeszcze uwagę, że rząd sam niedawno finansował instalowanie pieców opalanych paliwami, których obecność na rynku może zostać mocno ograniczona. - Jeszcze do niedawna na instalację pieców węglowych określonych klas można było uzyskać wsparcie finansowe z rządowego programu 'Czyste powietrze'. Właściciele gospodarstw domowych posłuchali rządu, zamontowali sobie piece klasy 5 czy Ecodesign, a teraz - również przez rząd - mieliby być pozbawieni odpowiedniego paliwa? Nie ma i nie będzie na to naszej zgody - mówił Hutek w rozmowie z wnp.pl.

Przedstawiciel "Solidarności", podobnie jak resort przemysłu, uważa, że nowe przepisy otworzą furtkę na import węgla, przy jednoczesnym wyeliminowaniu surowca wydobywanego w kraju. - Jestem zdziwiony takim podejściem, tym bardziej że przed wprowadzeniem embarga węgiel o zbliżonych parametrach był sprowadzany głównie z Rosji i Kazachstanu - wskazuje Bogusław Hutek.

Ministerstwo Klimatu odpowiada na zarzuty. Proponują kompromis

Szef górniczej "Solidarności" dodaje, że nowe przepisy będą wymagały większych nakładów na dopłaty do węgla. Ministerstwo Klimatu poniekąd zaadresowało ten problem w Ocenie Skutków Regulacji, gdzie czytamy, że "wejście w życie rozporządzenia pozwoli pozyskać środki w ramach KPO na poprawę jakości powietrze, w tym na program "Czyste Powietrze" - stwierdza money.pl. Resort odbija też zarzuty Ministerstwa Przemysłu, bo jego zdaniem "niedopuszczenie wprowadzania do obrotu sortymentów niespełniających wymagań określonych w projekcie powinno przyczynić się do zmniejszenia emisji zanieczyszczeń do powietrza z procesu spalania paliw stałych w małych źródłach". 

Kompromisowe rozwiązanie przedstawił we wtorek po południu wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta. -  Ten projekt reguluje sprzedaż węgla do sektora komunalno-bytowego do małych źródeł. Przy wydobyciu 47 mln ton rocznie my regulujemy 3,2 mln ton, czyli 7 proc. rynku - mówił urzędnik. Jak wyliczał, całkowite zużycie sektora komunalno-bytowego to 6,5 mln ton węgla rocznie, z czego 3,2 mln to produkcja Polskiej Grupy Górniczej. Bolesta wyraził nadzieję, że rządowi uda się dogadać ze spółką. Kompromis miałby natomiast polegać na wydłużeniu terminu przejściowego z 1 września do 1 grudnia 2024 roku. Ponadto złagodzono parametry dotyczące zawartości siarki, popiołu i wilgoci oraz wartości opałowej paliw stałych z zastrzeżeniem, że dla paliwa z obróbki termicznej węgla kamiennego zaostrzono parametry siarki i wartości opałowej.

Wydłużono też terminy końcowe, od których mają obowiązywać normy dla węgla, który nie jest przeznaczony dla klasowych urządzeń grzewczych:

  • dla paliw z przeróbki termicznej węgla brunatnego z 30 czerwca 2025 r. na 30 czerwca 2027 r.
  • dla węgla kamiennego sortymentu kostka, orzech, groszek z 30 czerwca 2029 na 30 czerwca 2031 r.

Dla węgla kamiennego sortymentu miał, termin wycofania miałby pozostać bez zmian - 30 czerwca 2029 r.

Konsultacje w sprawie projektu mają być kontynuowane. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Ministerstwem Klimatu i Środowiska, ale do czasu publikacji materiału nie otrzymaliśmy odpowiedzi.  

Więcej o: