Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, aby część rozwodów była w przyszłości orzekana przez notariusza lub urzędnika stanu cywilnego. Sędzia Justyna Baduchowska powiedziała Polskiemu Radiu, że chodzi o przypadki, gdzie małżonkowie doszli do porozumienia i chcą się rozstać bez orzekania o winie.
- Konieczne jest przy tym, by zabezpieczyć prawidłowo interesy obu stron, zwłaszcza tak zwanej strony słabszej i wprowadzić mechanizmy zapobiegające pochopnym czy nieprzemyślanym decyzjom. Wprowadzenie możliwości pozasądowego rozwiązywania małżeństw ma na celu nie tylko odciążenie sądów od niespornych spraw, ale przede wszystkim ułatwienie i skrócenie procedur związanych z zakończeniem małżeństwa, gdy małżonkowie podjęli zgodną, definitywną decyzję o rozwiązaniu małżeństwa - wyjaśniła Justyna Baduchowska z resortu sprawiedliwości.
Co ciekawe, Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati uważa, że pomysł wprowadzenia pozasądowego rozwiązania małżeństw jest na razie pustą wizją pozbawioną konkretnych podstaw, które można by oceniać z perspektywy interesów obywateli.
- Oczywiście perspektywa szybkich rozwodów dla części społeczeństwa jest rozwiązaniem optymalnym i oczekiwanym, ale należy też pamiętać, że jest to rozwiązanie, które może, a jeżeli będzie to projekt źle przygotowany, to zapewne będzie stwarzał realne zagrożenie dla interesów majątkowych małżonków, a także całej rodziny - skomentował Przemysław Rosati.
Według prezesa NRA, wymiar sprawiedliwości potrzebuje jasnego i konkretnego planu, którego wciąż jednak nie ma. - Przede wszystkim czekamy na prawdziwą cyfryzację wymiaru sprawiedliwości, uproszczenie procedur, na obniżenie kosztów postępowań. Oczekujemy też szybkich działań zmierzających do zakończenia populizmu penalnego, który za ostatnią nowelizacją zagościł w kodeksie karnym - dodał Rosati.