Do incydentu na parkingu TPN na Palenicy Białczańskiej doszło 1 czerwca około południa - o czym poinformowano w poniedziałek 1 lipca. "Mimo wyraźnego znaku na rondzie na Łysej Polanie informującego o braku wolnych miejsc na Palenicy Białczańskiej, turyści podjechali pod szlaban parkingu i zignorowali instrukcje obsługi" - przekazali przedstawiciele TPN.
Turyści zignorowali informacje o braku wolnych miejsc na Palenicy Białczańskiej i udali się pod sam szlaban na parkingu. Na miejscu mieli otrzymać informację, że "o tej godzinie (11.30-12.00) zgodnie z punktem 3. zasad znajdujących się na zakupionym bilecie mogą zaparkować już tylko na Łysej Polanie, gdzie czeka na nich miejsce" - czytamy w komunikacie TPN na Facebooku.
Jak wynika z relacji pracowników TPN, "turyści (w tym osoby, które w ogóle nie posiadały biletów na parking TPN) wykłócali się z obsługą parkingu i zdewastowali urządzenia systemu parkingowego, w tym kamery czytające numery rejestracyjne pojazdów, czujniki wjazdowe oraz szlabany".
Agresorzy mieli też obrażać, popychać i kopać pracownika obsługi. Dochodziło również do prób wjeżdżania przez bramę wyjazdową oraz "najeżdżania samochodem na pracownika parkingu".
Władze Parku poinformowały, że incydent został zgłoszony do Komisariatu Policji w Bukowinie Tatrzańskiej. Nagrania z monitoringu ujawniły pojazdy oraz wizerunek osób, które brały udział w incydencie. "Koszt naprawy uszkodzonego systemu parkingowego wyniósł blisko 3000 zł; powinien on zostać pokryty przez sprawców incydentu" - podał TPN.
Dodano również, że "Tatrzański Park Narodowy stanowczo potępia takie zachowania. Brak szacunku i agresja wobec naszych pracowników są nieakceptowalne. Podjęte zostaną kroki prawne, aby ukarać sprawców i zapobiec podobnym incydentom w przyszłości".