Ogrom problemów w PKP z tygodnia na tydzień okazuje się coraz większy. Tydzień temu dowiedzieliśmy się, że PKP Cargo chce zwolnić 30 proc. załogi, czyli nawet 4,1 tys. osób. Dramatycznie źle ma być też w spółce CargoTabor, która zajmuje się remontami oraz naprawami wagonów i lokomotyw. Jak ustalił Onet, większość z 15 zakładów spółki, rozsianych po całej Polsce, jest na granicy utraty płynności finansowej.
Związkowcy, z którymi rozmawiał Onet, twierdzą, że PKP CargoTabor "specjalnie jest niszczone", by móc je tanio zamknąć lub tanio sprzedać. "Solidarność" uważa, że w takim wypadku 2,6 tys. osób zatrudnionych w firmie trafi na bruk.
My dosłownie każdego dnia przychodzimy do pracy, mając z tyłu głowy, że być może dziś zostaniemy zwolnieni. Tak jest od kilku miesięcy. Ludzie są w strasznym stanie psychicznym
- powiedział Onetowi Grzegorz, mechanik-spawacz z zakładu CargoTabor w Ostrowie Wielkopolskim. Już teraz cała załoga jego zakładu pracuje tylko 80 proc. etatu. Do pracy przychodzą tylko od poniedziałku do czwartku, a spółka obniżyła stosownie ich wynagrodzenia. Podobnie wygląda sytuacja w innych zakładach firmy. - Dochodzą do nas przecieki od naszego lokalnego dyrektora, swoją drogą bardzo sensownego człowieka, że spółka matka chce nas "zagłodzić" - dodaje Pan Grzegorz.
Onet spytał PKP CargoTabor, czy redukcja zatrudnienia jest konieczna. "Obecnie w PKP CargoTabor nie są prowadzone zwolnienia grupowe, natomiast część pracowników ma zmniejszony wymiar pracy. Aktualnie nie dysponujemy szczegółowymi informacjami, pozwalającymi odpowiedzieć na pozostałe pytania zadane przez redakcję" - poinformował Stanisław Cichoń, członek zarządu PKP CargoTabor.
Doniesienia na temat problemów PKP CargoTabor są niepokojące również z powodu tego, w jakim stanie jest tabor PKP - 40 proc. taboru w spółce nie nadaje się do jazdy. Niestety część nie nadaje się do remontów, będzie trzeba go złomować. Nawet tego nie robiono w ostatnich latach i dotyczy to nie tylko wagonów, ale także lokomotyw - mówił w czerwcu Janusz Malinowski, prezes PKP Intercity.
"Trzeba skończyć z mitem, że PiS dbał o kolej. Było na odwrót - za PiSu tak zaniedbano kolej, że obecnie 40 proc. wagonów PKP IC nie nadaje się do użytku, stoją na bocznicach. Zaniedbano tak oczywiste sprawy jak remonty... Nie kupowano też nowego taboru, a stary trzeba było złomować - więc efekt jest taki, że PKP ma obecnie mniej wagonów do dyspozycji niż w 2015 roku. PiS zajmował się rysowaniem CPK, budową lotniska dla elit, a nie dbał o podstawowe sprawy dla milionów Polaków - czyli codzienne funkcjonowanie kolei. Zdarzały się lata, gdy inwestycje kolejowe były realizowane w 15 proc. Granda!" - pisał parę dni temu Marek Józefiak, rzecznik Greenpeace.