Bolesne dane z USA. Idzie recesja? "Przyszłość rysuje się w ponurych barwach" [GOSPODARCZY TGV]

Inflacja w Polsce zgodnie z przewidywaniami mocno wzrosła: z 2,6 do 4,2 proc. Za granicą nowe dane gospodarcze mogą martwić m.in. Niemców i Amerykanów. Ekonomiści nie wykluczają recesji w USA. Co jeszcze się wydarzyło i co czeka nas w nowym tygodniu? Zapraszam na Gospodarczy TGV.
USA-FED/JOBS
Fot. REUTERS/Kevin Mohatt

* Inflacja w lipcu w Polsce podskoczyła do 4,2 proc. rok do roku. To najwięcej w tym roku i pierwszy raz od stycznia powyżej celu inflacyjnego NBP.

* Fed zostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Jednak po ostatnich danych z USA, szczególnie piątkowych z rynku pracy, cięcie we wrześniu wydaje się dziś wręcz koniecznością

* Gospodarka strefy euro urosła w drugim kwartale o 0,3 proc. względem pierwszego. Szału więc nie ma, acz też nie spodziewano się go. Na krawędzi recesji wciąż balansują Niemcy.

* Senat przegłosował przepisy wprowadzające tzw. rentę wdowią. Czekają one już tylko na podpis Prezydenta.

Zobacz wideo Glapiński: Przed nami górka inflacyjna aż do 2026 roku

Co w tym tygodniu?

W tym tygodniu w danych gospodarczych niemal posucha. W Polsce emocje mogą wzbudzić piątkowe dane o przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce narodowej w drugim kwartale (czyli w firmach niezależnie od liczby pracujących plus w sferze budżetowej). W pierwszym kwartale wzrost rok do roku był drugim najwyższym w XXI wieku (14,4 proc.), a kwartał do kwartału zdecydowanie najwyższym (8,1 proc.). Teraz dynamika płac będzie nieco niższa (choćby w danych kwartał do kwartału nie będzie już widać m.in. efektu wzrostu płacy minimalnej i podwyżek dla nauczycieli), ale rok do roku nadal zobaczymy wynik dwucyfrowy. Zapewne taka dynamika utrzyma się do końca roku.

Za granicą pojawią się z kolei m.in. dane o produkcji przemysłowej w Niemczech (w środę 7 sierpnia).

Spodziewany skok inflacji w Polsce

Inflacja w Polsce w lipcu wyniosła 4,2 proc. rok do roku - podał w środę GUS w tzw. szybkim szacunku. To oznacza duży skok względem czerwca (2,6 proc.) i w ogóle najwyższy odczyt w tym roku. Po raz pierwszy od stycznia inflacja znalazła się też poza przedziałem celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. +/- 1 punkt procentowy). Z drugiej strony, i tak odczyt był niższy od tego, czego spodziewało się wiele ośrodków analitycznych, bo konsensus prognoz wynosił 4,4 proc.

Skok inflacji był więc spodziewany: wiadomo było, że tak zadziałają podwyżki rachunków za prąd od lipca (w mniejszym stopniu gazu i ciepła oraz zimnej wody i ścieków). Tylko przez miesiąc (czyli względem czerwca) nośniki energii podrożały według GUS o 11,8 proc., a generalny poziom cen podniósł się o 1,4 proc. To największa inflacja miesiąc do miesiąca od półtora roku.

embed

Ekonomiści zwykle są zdania, że w drugiej połowie roku inflacja będzie poruszać się w przedziale 4-5 proc. Niewiadomą jest przyszły rok. Jeśli rząd całkiem odmrozi ceny energii od stycznia, inflacja może podskoczyć w pierwszych miesiącach nawet do 6 proc., a potem sukcesywnie opadać w okolice 3,5 proc. na początku roku (zgodnie z lipcową projekcją NBP). Niewykluczone są jednak przedłużenie działań osłonowych, co może "rozsmarować" szczyt inflacji (ściąć go, ale wydłużył okres podwyższonej dynamiki cen), lub obniżki taryf (co może obniżyć całą trajektorię inflacji). 

embed

Renta wdowia czeka już tylko na podpis Prezydenta

Senat przyjął projekt ustawy o rencie wdowiej. Tym samym dokument czeka już tylko na podpis Prezydenta. Świadczenie będzie wypłacane od 1 lipca 2025 r. Celem wprowadzenia renty wdowiej jest poprawa sytuacji owdowiałych emerytów. Z szacunków Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA wynika, że rozwiązanie obniży ryzyko ubóstwa wdów/wdowców z blisko 20 proc. do poniżej 14 proc. Nadal będzie ono jednak wyższe niż w scenariuszu, gdy mąż/żona żyją.

embed

Obecne przepisy mówią, że wdowa/wdowiec może pozostać przy swojej emeryturze albo zamienić ją emeryturę na rentę rodzinną, czyli 85 proc. emerytury zmarłego małżonka. Po zmianach będzie można połączyć oba świadczenia na poniższej zasadzie: 

  • własna emerytura + 15 proc. renty rodzinnej 
  • renta rodzinna + 15 proc. własnej emerytury

Tak ma być od 1 lipca do końca 2026 r. Od 2027 r. w powyższym wzorze 15 proc. zostanie zastąpione przez 25 proc. Rozwiązanie będzie wykluczało osoby majętniejsze: pełna suma świadczenia ma przysługiwać do trzykrotności najniższej emerytury. Jako, że w przyszłym roku będzie to kwota około 1901 zł brutto, trzykrotność wyniesie ciut ponad 5,7 tys. zł.

Rządowe szacunki wskazują, że jeśli z rozwiązania skorzystają wszyscy uprawnieni (około dwa miliony osób), to będzie ono kosztować ponad 4 mld zł w 2025 r., 9 mld zł w 2026 r. i prawie 16 mld zł w 2027 r.

W tekście pod tym linkiem liczyliśmy w różnych wariantach ile zyska wdowa lub wdowiec na zmianach w przepisach. Przykładowo, jeśli oboje małżonkowie mieli emerytury po 2 tys. zł, to po śmierci jednego z nich drugie będzie otrzymywało 2255 zł, a więc o 255 zł więcej niż w obecnym stanie prawnym.

Mocniej na części pierwsze pierwsze rentę wdowią rozłożyli ekonomiści z CenEA. Wynika z nich, że największą korzyść uzyskają emeryci ze środkowych decyli dochodów: średnio około 400-500 zł miesięcznie. Generalnie jednak ponad połowa osób zyska maksymalnie 400 zł, a ponad 90 proc. - najwyżej 600 zł miesięcznie.

Z jednej strony korzyści będą wyraźnie niższe niż wynikało z obywatelskiego projektu ustawy (który rząd trochę przerobił, zmniejszając wysokość renty wdowiej i wprowadzając ograniczenie dochodowe). Z drugiej, CenEA zauważa, że i tak dałoby radę zaprojektować rozwiązanie skuteczniej redukujące ryzyko ubóstwa, mocniej poprawiające sytuację wdów/wdowców relatywnie uboższych. Jej pomysł to wybór między rentą rodzinną (w wysokości minimum emerytury minimalnej) a własną emeryturą wdowy/wdowca powiększoną o połowę emerytury minimalnej.

Wobec rozwiązania jest kilka kontrowersji: między innymi ta, że renta wdowia przysługiwałaby wyłącznie małżonkom, a nie też np. osobom żyjącym w związku partnerskim. Rozwiązanie krytykują także osoby długotrwale samotne i samodzielni rodzice, którzy również czują się pominięci. Z kolei Michał Myck z CenEA uważa, że to "kolejny mechanizm wsparcia osób starszych, który w niewielkim stopniu bierze pod uwagę sytuację materialną konkretnych gospodarstw". "Wciąż brakuje kompleksowego podejścia do kwestii opieki długoterminowej i tego jak ta forma opieki finansowana będzie w przyszłości" - pisze na portalu X. 

"Źle się dzieje w państwie niemieckim"

Według wstępnego szacunku Eurostatu, PKB w strefie euro urósł w drugim kwartale o 0,6 proc. rok do roku. To odczyt lepszy od prognoz ekonomistów (0,5 proc.) i wyniku z pierwszego kwartału (0,5 proc.). Kwartał do kwartału gospodarka strefy euro urosła o 0,3 proc., czyli tyle co w pierwszym kwartale i ponad oczekiwania rynku (0,2 proc.). 

Niby więc dane okazały się nieco lepsze od prognoz, ale trudno zachwycać się wzrostami rzędu 0,3 proc. kwartał do kwartału i 0,6 proc. rok do roku. Kolejny kwartał z rzędu np. Niemcy chwieją się na krawędzi recesji, kwartał do kwartału odnotowano tam spadek PKB o 0,1 proc. (i wzrost o 0,3 proc. rok do roku). 

Źle się dzieje w państwie niemieckim. (...) To słaby sygnał dla polskiego eksportu

- piszą ekonomiści Pekao i generalnie zauważają, że im bliżej Polski, tym gorsze dane. Wtórują im ekonomiści ING Banku Śląskiego, którzy wskazują, że liderami wzrostu w strefie euro są państwa południa, szczególnie Hiszpania (ze wzrostem o 0,8 proc. kwartał do kwartału), które korzystają obecnie z odbicia w turystyce oraz wykorzystują środki z Funduszu Odbudowy (RRF).

Szybki szacunek PKB Polski za drugi kwartał poznamy 14 sierpnia.

Ekonomiści ING prognozują, że również perspektywy na trzeci kwartał 2024 r. nie są dla strefy euro szczególnie dobre.

Wskaźniki PMI dla strefy euro spadły w czerwcu i lipcu, wskazując na osłabienie ożywienia z początku lata. W ostatnich miesiącach firmy coraz gorzej oceniały sytuację biznesową oraz perspektywy nadchodzące miesiące, m.in. ze względu na słabe zamówienia. Najprawdopodobniej oznacza to kontynuację obniżek stóp przez Europejski Bank Centralny we wrześniu, ponieważ popyt wewnętrzny raczej nie spowoduje większego wzrostu inflacji

- uważają.

Fed nie zmienia stóp, bardzo alarmujące dane z rynku pracy 

Zgodnie z, przewidywaniami, amerykański Fed na posiedzeniu 31 lipca nie zmienił stóp procentowych (wynoszą 525-5,50 proc.). Jednak zarówno komunikat po posiedzeniu, jak i późniejsza konferencja Jerome'a Powella, miały raczej łagodny wydźwięk: prezes Fedu wyraził gotowość do cięcia stóp we wrześniu, jeśli dane o inflacji i z rynku pracy do tego czasu nie zaskoczą. Tyle, że te drugie w piątek zaskoczyły, natomiast nie w kierunku braku cięcia, a cięcia głębokiego.

Obniżka stóp we wrześniu aż o 50 punktów bazowych - oraz kolejne cięcia w listopadzie i grudniu - stały się dla inwestorów scenariuszem bazowym po piątkowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia w lipcu okazała się wyraźnie wyższa od oczekiwań i najwyższa od blisko trzech lat (4,3 proc.). Liczba nowych etatów w sektorze pozarolniczym urosła tylko o 114 tys., względem oczekiwanych 175 tys. W pierwszej reakcji po tych danych dolar amerykański stracił aż 5 groszy względem złotego.

Ekonomiści Pekao po tych danych, na podstawie tzw. indeksu Sahma, wskazują na ryzyko recesji w USA i zastanawiają się, czy Fed aby zbyt długo nie zwlekał z obniżkami stóp.

Rozczarowały też inne dane z amerykańskiej gospodarki, m.in. słaby odczyt wskaźnika aktywności ISM w przemyśle w lipcu: 46,8 pkt, oraz wyższa od prognoz liczba nowych osób ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych: 249 tys. Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl, pisze, że utrwala one przekonanie, że luzowanie polityki pieniężnej w USA nie tyle jest możliwe, ile staje się pilną koniecznością.

Wysoki odczyt PKB za II kwartał (tempo wzrostu w ujęciu zannualizowanym wyniosło 2,8 proc.) tylko na moment uspokoił nastroje. Rynki nie patrzą w tylne lusterko, koncentrując się na przyszłości. A ta - bazując na wyprzedzających barometrach koniunktury - rysuje się w ponurych barwach. Opublikowany w czwartek indeks ISM za lipiec przedłużył pasmo rozczarowań. Wskaźnik odzwierciedlający nastroje w przemyśle pogłębił spadek do najniższego od roku poziomu

- komentuje.

Inne informacje:

* Według nowych danych Eurostatu, stopa bezrobocia w Polsce (według BAEL) wyniosła w czerwcu 3 proc. Oznacza to, że taki odsetek osób aktywnych zawodowo nie ma pracy, ale deklaruje, że jej szuka i jest gotowy ją szybko podjąć. W czerwcu takich osób według Eurostatu było w Polsce 532 tys., o 2 tys. więcej niż w maju i o 37 tys. więcej niż w czerwcu 2023 r. (wtedy stopa bezrobocia wynosiła 2,8 proc.). Niższą stopę bezrobocia niż Polska mają w UE tylko Czechy (2,7 proc.). Średnia dla całej Unii to 6 proc., a dla strefy euro 6,5 proc.

* Wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu wyniósł w lipcu 47,3 pkt. To oznacza, że - według ankiet wśród menedżerów firm z sektora - sytuacja znów się pogorszyła (m.in. znów spadły poziom zamówień i wolumen produkcji), już po raz 27. z rzędu. Z drugiej strony, skala tego regresu była w lipcu najmniejsza od czterech miesięcy i mniejsza od prognoz ekonomistów. Czyli: jest słabo, ale mniej słabo niż się spodziewano. 

* Inflacja w strefie euro wyniosła w lipcu 2,6 proc. rok do roku. To więcej niż w czerwcu i więcej niż wynosił konsensus prognoz (2,5 proc.). Inflacja bazowa pozostała na poziomie 2,9 proc. Dane dołożyły pewien znak zapytania przy oczekiwaniu obniżki stóp przez Europejski Bank Centralny we wrześniu, choć nadal jest to najbardziej prawdopodobna decyzja.

* Opublikowano projekt rozporządzenia ws. płacy minimalnej w 2025 r. Potwierdzono w nim, że w przyszłym roku "najniższa krajowa" ma wynieść 4626 zł brutto (o 326 zł, czyli 7,6 proc., więcej niż obecnie), a minimalna stawka godzinowa 30,20 zł. 

* Przewodniczący Sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Zdzisław Gawlik przekazał, że komisja posiada dowód skutecznego dostarczenia prezesowi NBP prof. Adamowi Glapińskiemu odpisu wstępnego wniosku o postawienie go przed Trybunałem Stanu. Gawlik nie wyjaśnił jaki to dowód, ale przekazał, że "zebrał wszystkie informacje, które potwierdzają tezę, że Adam Glapiński został skutecznie powiadomiony". Sytuacja była absurdalna, bo mimo, że dokument został wysłany pod koniec maja, wcześniej komisja wciąż nie była w stanie potwierdzić, że wniosek dotarł do Glapińskiego. Tymczasem było to niezbędne do dalszych prac. Komisja prawdopodobnie zajmie się wnioskiem ws. Glapińskiego we wrześniu.

Więcej o: