Wrzesień może być pierwszym od lat miesiącem, w którym dojdzie do cięć stóp zarówno w USA, jak i w strefie euro. Szefowie Fedu i Europejskiego Banku Centralnego - Jerome Powell i Christine Lagarde - oczywiście niczego jasno nie zapowiadają, ale rynki wiedzą swoje.
W środę 31 lipca amerykański Fed, zgodnie z przewidywaniami, pozostawił jeszcze stopy na dotychczasowym poziomie. Jednocześnie zarówno komunikat po posiedzeniu, jak i późniejsza konferencja prezesa Powella, miały raczej łagodny wydźwięk: prezes wyraził gotowość do cięcia stóp we wrześniu, jeśli inflacja nie zaskoczy negatywnie, a rynek pracy dalej będzie sygnalizował schłodzenie.
Moment cięcia stóp w USA oddalał się przez cały rok, ale dziś znów rynek ma niemal pewność. Barometr CME Fed Watch wskazuje na podstawie danych z rynku kontraktów terminowych prawdopodobieństwo obniżki stóp o 25 punktów bazowych (do przedziału 500-525 punktów bazowych) na kolejnym posiedzeniu Fedu 18 września na ponad 85 proc. Co więcej, ma nie być to jedyna obniżka w tym roku - barometr wskazuje dziś na ponad 60-procentowe oczekiwania na kolejne cięcia o 25 punktów bazowych w listopadzie i grudniu, acz np. ekonomiści Pekao spodziewają się, poza wrześniową, jeszcze tylko jednej obniżki.
Inflacja w USA pozostaje podwyższona: ważny dla Fed wskaźnik PCE core spadł w czerwcu do 2,5 proc. (z 2,6 proc.), acz wskaźnik bazowy pozostał na poziomie 2,6 proc. Obie miary mają być jednak - zgodnie z prognozami Fed - już generalnie na lekkiej trajektorii spadkowej i osiągnąć cel 2 proc. w 2026 r.
Europejski Bank Centralny nie czekał na Fed i "zszedł" z najwyższego poziomu stóp w historii już w czerwcu (obniżka o 25 punktów bazowych, do 4,25 proc. dla stopy refinansowej). Wciąż scenariuszem bazowym jest kolejne cięcie w takiej skali 12 września, acz nastroje mogły nieco popsuć środowe dane o inflacji w strefie euro. Wzrosła ona z 2,5 do 2,6 proc., a inflacja bazowa pozostała na poziomie 2,9 proc. Pozytywem był spadek inflacji usług, która niepokoiła ostatnio EBC najmocniej (z 4,1 proc. do 4 proc.).
To zresztą kluczowe zagadnienie nie tylko w strefie euro, ale de facto w większości krajów Europy (w tym w Polsce), a także w USA. Wysokie tempo wynagrodzeń wywołuje presję szczególnie na ceny usług - gdzie koszty pracy stanowią większą część łącznych kosztów niż w przemyśle. Głośno mówi o tym także prezes Glapiński w kontekście inflacji w Polsce. Zresztą dane GUS wskazują, że o ile w czerwcu br. ceny towarów były "tylko" o 1,3 proc. droższe niż rok wcześniej, o tyle usług aż o 6,1 proc.
Wracając do EBC - jego prognozy wskazują, że inflacja w strefie euro powinna opadać do celu 2 proc., acz powoli i przekraczając ten poziom jeszcze przez większą część 2025 r. Mimo lekkiego negatywnego zaskoczenia czerwcowym odczytem, m.in. ekonomiści Pekao i PKO BP wciąż są zdania, że EBC we wrześniu zetnie stopy.
Dane nie wpływają na nasze oczekiwania co do obniżki stóp EBC we wrześniu, aczkolwiek zwiększają atencję dla inflacyjnego odczytu za sierpień
- komentują ci drudzy.
Decyzje Fedu i EBC (a szczególnie tego pierwszego) są jednymi z najistotniejszych dla globalnej gospodarki, niemniej wiele dzieje się także w naszym regionie. W czwartek stopy znów ścięli Czesi. Od grudnia 2023 r. obniżyli główną stopę już o 250 punktów bazowych. Zaczynali z wyższego niż Polska pułapu (7 proc.), a już są na poziomie 4,50 proc. Czwartkowe cięcie było pierwszym od pół roku "tylko" o 25 punktów bazowych, a nie 50 pb.
Czeskie władze monetarne mają twardy orzech do zgryzienia
- ocenia Bartosz Sawicki, analityk fintechu Cinkciarz.pl. Z jednej strony inflacja w czerwcu nieoczekiwanie wyhamowała w Czechach z 2,6 do 2,0 proc. rok do roku - poniżej najniższych z rynkowych prognoz. Do tego tamtejsza gospodarka radzi sobie słabo (wzrosty kolejno o 0,3 i 0,4 proc. rok do roku w pierwszym i drugim kwartale). To wspiera oczekiwanie obniżek. Z drugiej, na względzie władze monetarne w Czechach powinny mieć jednak słabość korony, co Sawicki nazywa wręcz "kolosalnym powodem do zmartwień".
W kilkanaście miesięcy kurs EUR/CZK podniósł się o równo 10 proc., a korona w relacji do złotego straciła około 17 proc. (...) Na najbliższe półrocze rynek wyceniał luzowanie o pełny punkt procentowy. Wydaje się, że Narodowy Bank Czeski, mając na uwadze los korony, nie będzie skory do tak agresywnej redukcji, co okaże się wytchnieniem dla poturbowanej waluty
- pisze analityk.
W UE wyższe stopy niż Polska (5,75 proc.) mają już tylko Rumunia i Węgry: 6,75 proc. O ile rumuński bank centralny dopiero ruszył z obniżkami (w lipcu ściąć je o 25 punktów bazowych), o tyle Węgrzy robią to już na całego. 23 lipca obniżyli stopy po raz dziesiąty z rzędu. Zaczynali w październiku 2023 r. z 13 proc., początkowo obniżali stopy o 75 punktów bazowych, potem o 50 pb, a ostatnie dwie obniżki były już "tylko" o 25 pb. "Główna" część cyklu obniżek stóp dobiega więc raczej końca, choć rynki oczekują jeszcze jakichś cięć w drugiej połowie roku. Od pół roku inflacja u naszych "bratanków" utrzymuje się w przedziale 3,6-4 proc. - wysokim, ale jednak już stabilnym, po odczytach ponad 25 proc. jeszcze na początku 2023 r. Co więcej, projekcje węgierskiego banku centralnego dają nadzieję na osiągnięcie celu inflacyjnego 3 proc. w 2025 r.
W czwartek do obniżek przystąpił też Bank Anglii. Ledwo, bo stosunkiem głosów 5:4, zdecydowano o zejściu z najwyższego od 16 lat, i utrzymywanego przez ostatni rok, poziomu 5,25 proc. (do 5 proc.). Z jednej strony inflacja spadła tam już do 2 proc. i nie powinna (zgodnie z prognozami banku centralnego) podskoczyć już ponad 2,5 proc. Z drugiej, wciąż niepokoi dynamika cen usług, a gospodarka rośnie szybciej od prognoz.
Czarne scenariusze utrzymywania słabej koniunktury nie potwierdzają się. Jeszcze trzy miesiące temu rynkowy konsensus sugerował, że dynamika PKB w tym roku wyniesie zaledwie 0,3 proc. rok do roku. Obecnie oczekiwany jest wynik o 0,5 pp. lepszy
- komentuje Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl.
Inne problemy niż USA i Europa mają Chiny. Tu nie martwią się o tempo spadku inflacji do celu, ale o to, żeby ją pobudzić. Nieco ponad tydzień temu - w obliczu rozczarowujących danych o PKB na niespodziewane cięcie stóp o 10 punktów bazowych zdecydował się bank centralny Chin. Jak na chińskie oczekiwania, wzrost gospodarczy o 4,7 proc. rok do roku w drugim kwartale był niski (i niższy od tego z pierwszego kwartału: o 5,3 proc.), inflacja w czerwcu wynosiła raptem 0,2 proc. rok do roku.
Brytyjskie władze monetarne jako piąte po bankach centralnych Szwajcarii, Szwecji, Kanady i Eurolandu rozpoczęły redukcję kosztu pieniądza w gronie gospodarek rozwiniętych. Za dwa tygodnie cięcia powinny zostać zainaugurowane w Nowej Zelandii. Amerykańska Rezerwa Federalna szykuje się do obniżki na posiedzeniu 18 września, co dość jasno wczoraj zakomunikowano. Globalne luzowanie nabiera rumieńców, ale Rada Polityki Pieniężnej nie zamierza w najbliższym czasie do niego dołączyć
- zauważa Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl.
Ma rację: RPP stoi niejako w kontrze do globalnych trendów. Ścięła wprawdzie stopy niespełna rok temu (we wrześniu i październiku 2023 r.), łącznie o 100 punktów bazowych, ale od tego czasu trzyma je na niezmienionym poziomie. Co więcej, szczególnie prezes NBP Adam Glapiński formułuje bardzo jastrzębie przekazy. Na początku lipca mówił, że możliwość obniżek stóp pojawi się w Polsce najwcześniej w 2026 r. Zgodnie z lipcową projekcją NBP, dopiero wtedy inflacja - po "podbitkach" związanych m.in. ze wzrostem rachunków za prąd - powróci w zakres celu inflacyjnego, który w lipcu opuściła. Przypomnijmy, że w środę GUS, zgodnie z przewidywaniami, zameldował duży skok inflacji - z 2,6 proc. w czerwcu do 4,2 proc. w lipcu.
Glapińskiego martwi nie tylko sama trajektoria inflacji związana z podwyżkami cen energii, ale ich ewentualne przełożenie na inne procesy cenowe w gospodarce (np. podwyżki cen w małych biznesach). Regularnie zwraca też uwagę m.in. na przyspieszający wzrost gospodarczy i wysoką dynamikę wynagrodzeń jako czynniki niepozwalające wyraźniej spaść inflacji bazowej. Ta miara inflacji ma - zgodnie z lipcową projekcją NBP - pozostawać w okolicach 3,3-4 proc. do końca horyzontu prognozy, czyli do końca 2026 r. W czerwcu wyniosła 3,6 proc.
Sprawa jest jednak o tyle ciekawa, że w nieco bardziej gołębim tonie wypowiada się część innych członków Rady Polityki Pieniężnej (dotychczas "trzymających" z Glapińskim), którzy uważają, że przestrzeń do rozmów o obniżkach stóp może pojawić się wcześniej, w (drugiej) połowie 2025 r. Zresztą podobnie uważa niemałe grono ekonomistów w Polsce, a także inwestorzy (ich oczekiwania obrazuje wycena kontraktów FRA), nie dowierzają w cięcia dopiero w 2026 r. Po pierwsze jednak: wydaje się, że wiele będzie zależało od napływających danych oraz decyzji politycznych w zakresie cen energii. Po drugie i ważniejsze: niezależnie od dywagacji czy obniżki przyjdą w 2025, 2026 czy nawet 2027 r., wniosek na najbliższych wiele miesięcy jest ten sam - na razie cięć stóp nie zobaczymy.