Co się dzieje w polskich fabrykach? Jakby drgnęło. Dane dużo lepsze od prognoz

Indeks PMI dla polskiego przemysłu wyniósł w lipcu 47,3 pkt - wynika z danych S&P Global. To już dwudziesty siódmy raz z rzędu, gdy odczyt znalazł się poniżej poziomu 50 pkt, oddzielającego progres od regresu w sektorze. Jednocześnie to odczyt dużo lepszy od prognoz.
Stalownia Liberty Częstochowa
Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

47,3 pkt - tyle w lipcu wyniósł indeks PMI dla polskiego sektora przemysłowego, według czwartkowych danych opublikowanych przez analityków S&P Global. Każdy odczyt poniżej 50 punktów oznacza pogorszenie koniunktury w przemyśle względem poprzedniego miesiąca. Dopiero wyniki ponad 50 pkt to oznaka poprawy.

Zobacz wideo Wielka Brytania jest w stanie skrajnej gospodarczej stagnacji

Niestety, wynik poniżej neutralnych 50 pkt zameldowano dla naszego przemysłu po raz dwudziesty siódmy z rzędu. Tym samym "śrubujemy" najdłuższą taką złą passę w historii wskaźnika (od 1998 r.). Od ponad dwóch lat - przynajmniej według ankietowanych menedżerów Indeks z ponad 200 firm produkcyjnych - sytuacja w sektorze tylko się pogarsza.

PMI poniżej 50 pkt, ale dużo lepiej od prognoz

Jednocześnie lipcowy odczyt jest dużo lepszy od prognoz (konsensus w okolicach 45 pkt) oraz od wyniku z czerwca (45 pkt). W ogóle jest to najwyższy wynik od marca. Sugeruje on, że choć sytuacja w przemyśle się pogarsza, to nie aż w takim tempie jak w poprzednich miesiącach.

Nowe zamówienia, produkcja, eksport, zakupy i zatrudnienie dalej spadały, ale w każdym przypadku tempo tego spadku zmniejszyło się w porównaniu do czerwca

- czytamy w komentarzu S&P Global.

Popyt na polskie wyroby przemysłowe, w tym sprzedaż eksportowa, spadły już dwudziesty dziewiąty raz z rzędu, ale mimo wszystko dużo mniej gwałtownie. Zatrudnienie w przemyśle spadło już dwudziesty szósty miesiąc z rzędu, acz S&P Global zaznacza, że "tempo redukcji zatrudnienia było jednak jednym z najsłabszych z obserwowanych w obecnym okresie zwolnień".

Co prawda spadło zatrudnienie, ale było to głównie związane ze zwalnianiem pracowników tymczasowych i niezastępowaniem pracowników przechodzących na emeryturę, a nie z redukcją etatów

- komentuje Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny S&P Global Market Intelligence.

Dane są więc słodko-gorzkie. Z jednej strony sugerują, iż koniunktura w polskim przemyśle wciąż się pogarsza. Z drugiej - mimo wszystko w lipcu nie tąpnęła tak mocno jak w kilku poprzednich miesiącach. 

Najnowszy wynik na poziomie 47,3 pkt jest wciąż dość daleki od poziomu wzrostu, ale wypada korzystnie w porównaniu do wstępnych danych dla strefy euro, Niemiec i Francji, które wyniosły odpowiednio 45,6, 42,6 i 44,1 pkt

- zauważa też Balchin. Jednocześnie np. eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazują, że  przedsiębiorstwa wciąż mierzą się ze słabszym popytem.

Wartość nowych zamówień w czerwcu spadła o 1,4 proc. rok do roku. Obecnie jest ona niższa niż w 2022 r. Słabszy popyt to efekt wolniejszego odbicia konsumpcji w Polsce i wciąż słabej koniunktury za granicą

- komentują.

PMI to nie wszystko

Jednocześnie należy zauważyć, że indeks PMI to tylko jeden z mierników koniunktury w przemyśle. Mimo wszystko dane o produkcji przemysłowej za ostatnie miesiące sugerują bardzo mozolne, ale jednak wygrzebywanie się z dołka. O ile w pierwszym kwartale dynamika produkcji przemysłowej była jeszcze w zasadzie zerowa (-0,1 proc. rok do roku), o tyle w drugim odnotowano wzrost o 2 proc. rok do roku. W samym czerwcu dane o produkcji przemysłowej były lepsze od oczekiwań, produkcja przemysłowa urosła o 0,3 proc. rok do roku.

Więcej o: