"Nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie dostarczenia rakiet, ale administracja pracuje obecnie nad skomplikowanymi szczegółami" - pisze serwis Politico, który powołuje się na anonimowego amerykańskiego urzędnika administracji Bidena. Chodzi o rakiety powietrze-ziemia JASSM o zasięgu ok. 370 km i głowicy o masie ok. 450 kg.
Jak czytamy, Stany Zjednoczone dokonują przeglądu transferu wrażliwych technologii i upewniają się, że ukraińskie myśliwce mogą korzystać z rakiet JASSM. Pentagon nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył nieoficjalnym doniesieniom Politico.
Urzędnik amerykańskiej administracji zaznaczył, że trwają rozmowy w Białym Domu i Pentagonie, ale pozostaje jeszcze wiele do zrobienia, zanim jakiekolwiek rakiety faktycznie trafią na Ukrainę. "JASSM zapewniłyby Ukrainie znacznie większy zasięgu ataku, ponieważ nie oczekuje się, by myśliwce F-16 podarowane tego lata przez kraje europejskie miały latać blisko rosyjskich granic w obawie przed zestrzeleniem" - wskazuje portal.
Rakiety JASSM są przeznaczone do przeprowadzania ataków na cenne cele daleko za linią frontu. Posiadają głowice przystosowane do niszczenia obiektów umocnionych, takich jak bunkry. Naprowadzanie dzięki nawigacji satelitarnej i własnej wewnętrznej, wspomagane w ostatniej fazie ataku rozpoznawaniem kształtu celu w podczerwieni, ma gwarantować wysoką precyzję rzędu kilku metrów.
Ukraińscy parlamentarzyści i doradcy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w ostatnich miesiącach naciskali na Stany Zjednoczone, aby wysłały rakiety JASSM. Nacisk został zwiększony, gdy w lipcu ukraińscy parlamentarzyści odwiedzili Waszyngton.
W posiadaniu rakiet JASSM są Polska, Australia i Finlandia, natomiast Japonia i Holandia podpisały w lipcu umowy na zakup rakiet, których dostawy spodziewane są w nadchodzących latach. Z kolei Niemcy, Grecja, Rumunia i Dania prowadzą negocjacje w sprawie zakupu rakiet.