Burza ws. składki zdrowotnej. Petru przyznał, że "zyskają dobrze zarabiający". Lawina komentarzy

Ryszard Petru poinformował na X, że jest już blisko porozumienia z Ministerstwem Finansów w sprawie obniżenia składki zdrowotnej. Polityk Polski 2050 przyznał wprost, że na reformie tej zyskają przede wszystkim osoby dobrze zarabiające.
Ryszard Petru w Sejmie
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

"Na tym etapie propozycja dotyczyłaby tylko przedsiębiorców. Pracownicy byliby objęci obniżką w momencie, gdy deficyt sektora finansów publicznych spadnie poniżej 3 proc. PKB. Czyli około 2027 roku. To rozsądny kompromis" - napisał na X Ryszard Petru. 

Pojawią się zarzuty, że dużo na tej obniżce zyskają dobrze zarabiający. No tak, ale przecież to im Polski Ład najwięcej zabrał! Oddajemy to, co niesłusznie zostało zabrane

czytamy we wpisie polityka.

Zobacz wideo Janina Petelczyc: Dlaczego osoba na minimalnej pensji ma płacić większe składki niż bogaty przedsiębiorca?

Kosztowne pomysły Ryszarda Petru. Składka zdrowotna w dół dla dobrze zarabiających i ogromna dziura w budżecie

W lipcu pomysł Ryszarda Petru na składkę zdrowotną oceniło Ministerstwo Finansów. Według resortu koszt takiej reformy wyniósłby 69 mld zł, przy 160 mld zł dochodów NFZ. To znacznie więcej niż sugerował w swoich wyliczeniach poseł Polski 2050. Według autorów projektu dziura po reformie miała wynosić ledwie 15 mld zł. Nie wiemy jednak, czy ten projekt został jakoś zmodyfikowany. Być może obecnie na stole leży inna propozycja niż jednolita składka zdrowotna zaproponowana przez Petru kilka miesięcy temu. 

Warto też zwrócić uwagę, że w projekcie posła Polski 2050 zarekomendowano oszczędności, które miałyby przynieść budżetowi dodatkowe 25 mld zł. Propozycja zawierała ogólniki na temat "optymalizacji" zatrudnienia i "poprawy efektywności" w zamówieniach i administracji publicznych, czy w organach skarbowych. Koszt alternatywny? Między innymi zwolnienie dziesiątek tysięcy pracowników administracji publicznej - wylicza OKO.Press.

Co też ważne, Polska ma poważny problem z fikcyjnym zatrudnieniem. Spora część "przedsiębiorców" to w rzeczywistości osoby, które zostały wypchnięte na samozatrudnienie lub same wybrały taki kontrakt, ze względu na korzystniejsze opodatkowanie przy wysokich zarobkach. Stąd też krytyka, która spotkała Ryszarda Petru. 

Ryszard Petru skrytykowany za pomysł obniżenia składki zdrowotnej

Wpis Petru, w którym przyznaje, że na jego reformie zyskają dobrze zarabiający, nie został dobrze przyjęty.

Ludzie na minimalnej będą dokładać do służby zdrowia, żeby bogaci biznesmeni nie musieli płacić tyle, co oni. To jest tragikomedia

- napisał Konrad Wernicki z "Tygodnika Solidarność". 

Z pana prawdziwy Robin Hood a rebours: kradnie biednym, żeby rozdać bogatym

- komentuje Jan Śpiewak. 

Cieszy, że rząd najpierw zadba o interesy najlepiej zarabiających, a potem o tych najmniej (ale tylko jeśli deficyt spadnie poniżej 3 proc.)

- ironizuje znany komentator życia publicznego, użytkownik @gromotapl.

Posłanka partii Razem, Pola Matysiak postanowiła "przetłumaczyć" wpis Petru na "język polski": "Nie stać nas, żeby obniżyć składkę dla wszystkich. Dlatego, w swojej nieskończonej mądrości, postanowiliśmy obniżyć ją tylko tym, którzy już teraz płacą mniej (4,9 proc. zamiast 9 proc.), a zarazem zarabiają najwięcej. [ xD ] To jedyny sposób, abyśmy mogli przetrwać w tych trudnych czasach. Bo przecież ci, którzy mają mniej, na pewno zrozumieją i docenią naszą troskę o tych, którzy mają najwięcej. W końcu to najbardziej sprawiedliwe i odpowiedzialne rozwiązanie, prawda? Prosimy o zrozumienie i wsparcie w tej trudnej chwili" - czytamy. 

Koalicja wciąż nie ustaliła, co zrobi ze składką zdrowotną. Posłom KO nie podobają się naciski ze strony Petru

Co więcej, jak się okazuje, kompromis w sprawie składki zdrowotnej wcale nie jest tak bliski, jak sugeruje Ryszard Petru. WP rozmawiało z osobą zaznajomioną z tematem, która twierdzi, że "nic nie zostało na sto procent uzgodnione", a gdyby było, to nie informowałby o tym szeregowy poseł koalicyjnej partii. Ponadto portal ustalił, że politycy KO uważają, iż Ryszard Petru "gra na siebie", a wywierając publiczną presję na rząd, wcale nie pomaga sprawie. WP dowiedziało się też, że Ministerstwu Finansów zależy na reformie składki zdrowotnej, którą zaakceptują wszystkie partie koalicyjne. O to może być jednak trudno. 

- Jeden z koalicjantów chce wyższej składki zdrowotnej i dopłat z budżetu państwa, drugi chce zmniejszenia składki zdrowotnej. Trudno pogodzić te postulaty. Jednego jestem przekonana, że musimy zrealizować postulat przedwyborczy i odejść od aberracyjnego pomysłu płacenia składki zdrowotnej od sprzedaży środków trwałych w przedsiębiorstwie - mówiła pod koniec lipca Izabela Leszczyna w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej, cytowana przez portal politykazdrowotna.com.

Andrzej Domański zapowiadał pod koniec lipca, że ten ostatni pomysł zostanie zrealizowany od 1 stycznia 2024 roku. Na wyrównanie strat wynikających z reformy budżet ma zabezpieczyć dodatkowe 4 mld zł. Ta propozycja z kolei nie spotkała się z poparciem... Ryszarda Petru. 

Składka zdrowotna w dół? Oto co jest na stole

Przypomnijmy, że w ramach Polskiego Ładu zmieniono sposób naliczania składki zdrowotnej z ryczałtowej na uzależnioną od dochodów (w przypadku zasad ogólnych albo podatku liniowego; przy ryczałcie wprowadzono trzy progi). Dodatkowo, wobec wszystkich - nie tylko osób samozatrudnionych - zlikwidowano możliwość odliczenia większości składki zdrowotnej od podatku.

Koalicja Obywatelska chce likwidacji kryterium dochodowego. Proponuje powrót do ryczałtu dla wszystkich na skali, a także części liniowców. Generalnie "bazową" kwotą składki byłoby 6,75 proc. płacy minimalnej, acz u ryczałtowców i liniowców rosłaby po przekroczeniu odpowiedniego poziomu dochodów/przychodów. Reforma miałaby kosztować około 4-5 mld zł. Więcej o szczegółach tego pomysłu piszemy TUTAJ.

Inny pomysł na planowaną reformę ma Polska 2050. Ugrupowanie Szymona Hołowni chce, aby wszyscy (nie tylko przedsiębiorcy!) płacili ryczałtową składkę według trzech progów. Dla przychodów do 85 tys. zł miałoby być to 4 proc. przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w trzecim kwartale poprzedniego roku. Przy przychodach od 85 do 300 tys. zł stawka rosłaby do 7 proc., a przy ponad 300 tys. zł do 9,4 proc. 

Lewica również chce reformy, ale zamiast obniżenia składki proponuje jej podwyższenie. Ugrupowanie to oczekuje zastąpienia obecnego systemu podatkiem zdrowotnym w kwocie 9 proc. Danina miałaby objąć także płatników CIT (czyli firmy) oraz przedsiębiorców stosujących dziś niższe składki (liniowcy mają stawkę 4,9 proc., ryczałtowcy mają trzy stawki zależne od przychodów).

Więcej o: