Główny Urząd Statystyczny poinformował, że w ubiegłym miesiącu produkcja była o 1,4 procent niższa niż rok wcześniej. Mowa o danych od przedsiębiorstw budowlanych o liczbie pracujących powyżej 9 osób. Wygląda to słabo, choć są powody, aby patrzeć na te dane optymistycznie. Spadek był niższy niż w czerwcu, kiedy produkcja spadła o prawie 9 procent w ujęciu rocznym oraz niższy od oczekiwań ekspertów, którzy spodziewali się głębszego spadku: do -2,1 proc.
Zacznijmy więc analizę czwartkowych danych od tych pozytywnych liczb. Przyglądając się poszczególnym sektorom budownictwa, odnotujmy, że w lipcu wśród jednostek zajmujących się robotami budowlanymi specjalistycznymi oraz budową obiektów inżynierii lądowej i wodnej zaobserwowano, w skali roku, zwiększenie produkcji budowlano-montażowej odpowiednio o 3,7 proc. i o 0,8 proc. Co więcej, o 4,5 proc. wzrosła również produkcja budowlano-montażowa względem poprzedniego roku dla robót o charakterze inwestycyjnym.
Wzrosty można zawyżyć również, porównując dane GUS miesiąc do miesiąca. "W stosunku do czerwca 2024 roku produkcja budowlano-montażowa wzrosła wśród jednostek realizujących roboty budowlane specjalistyczne o 7,5 proc. oraz w przedsiębiorstwach zajmujących się wznoszeniem budynków o 3,6 proc." - czytamy w raporcie.
Tych złych wiadomości z branży budowlanej jest jednak więcej. Przedsiębiorstwa budowalne względem lipca poprzedniego roku zanotowały zmniejszenie produkcji o 8,3 proc. Z kolei dla prac o charakterze remontowym wystąpiło w tym samym okresie zmniejszenie produkcji o 11,0 proc. Produkcja budowlana miesiąc do miesiąca zmniejszyła się w jednostkach, których podstawową działalnością była budowa obiektów inżynierii lądowej i wodnej: o 4,2 proc.
Mimo wszystko eksperci dosyć pozytywnie interpretują te dane. "Początek trzeciego kwartału na pierwszy rzut oka względnie udany dla polskiej budowlanki" - zauważają analitycy Alior Banku. Według nich należy cieszyć się z tego, że produkcja budowlano-montażowa obniżała się najwolniej w 2024 rok. Bieżący rok uznaje się rokiem "na przeczekanie" przez większość firm w tym sektorze.
"Sektorowi nadal doskwiera okres przejściowy między perspektywami unijnymi i ograniczone (przejściowo) apetyty inwestycyjne firm prywatnych. Jednak wraz z rozruchem projektów z KPO sytuacja może odwrócić się w kierunku kumulacji projektów, co znacząco zwiększy aktywność w sektorze, przy możliwych ograniczeniach podażowych i wzrostach cen" - rozwijają to analitycy PKO.
Perspektywy na odbicie są, więc bardzo optymistyczne. "Na poprawę wyników trzeba poczekać do przyszłego roku, co wynika, chociażby z długości cyklu budowlanego. W lipcu oddano do użytkowania 18,6 tys. mieszkań, podczas gdy budowę nowych rozpoczęto w liczbie 19,9 tys., przy średniej sześcioletniej wynoszącej 18 tys." - wyjaśniają z kolei eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
W tej i tak niedużej beczce miodu jest też łyżka dziegciu. Nie można tych danych traktować w oderwaniu od tego, że były to dane za lipiec. Właściwie jednym głosem analitycy zauważają, że głównym powodem nie tak złych danych jest korzystna liczba dni roboczych w tym miesiącu.
GUS podał, że po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym, produkcja budowlano-montażowa w lipcu 2024 r. ukształtowała się na poziomie o 5,3 proc. niższym w porównaniu z analogicznym miesiącem 2023 roku oraz o 0,6 proc. wyższym w porównaniu z czerwcem 2024 roku. I to są już dużo mniej optymistyczne liczby.