Niemiecki przemysł zaskakuje swoją słabością. Według opublikowanych w piątek danych, produkcja przemysłowa w tym kraju skurczyła się w lipcu o 2,4 proc. miesiąc do miesiąca. To po pierwsze bardzo duży spadek jak na ujęcie miesięczne, a po drugie dane zaskakujące o tyle, że spodziewano się minimalnego spadku, o 0,3 proc. W ujęciu rok do roku produkcja spadła o 5,3 proc.
Choć produkcja zmniejszyła się w większość sektorów przemysłu, to "spadek w przemyśle motoryzacyjnym miał szczególnie negatywny wpływ na ogólne wyniki" - podał niemiecki urząd statystyczny. Ta branża zakończyła lipiec w produkcji 8,1 proc. na minusie w ujęciu miesięcznym. W przypadku sprzętu elektrycznego i wyrobów metalowych spadki wyniosły odpowiednio 7,0 i 3,8 proc.
Słabość niemieckiego przemysłu, w tym motoryzacji, widać od dłuższego czasu. W tym tygodniu gigant tej branży i symbol niemieckiej gospodarki zaskoczył zapowiedzią potencjalnego zamknięcia dwóch fabryk w kraju - to byłby pierwszy raz w historii koncernu. - To jest jeden z filarów niemieckiej gospodarki, która się opiera na branży chemicznej, motoryzacyjnej i maszynowej. Tylko że chemiczna i maszynowa też tworzą produkty na rzecz motoryzacyjnej, która jest perłą w koronie Niemiec. Dlatego jej sytuacja determinuje sytuację całej gospodarki niemieckiej. Inaczej: motoryzacja to barometr niemieckiej gospodarki - mówił w rozmowie z Next.gazeta.pl dr Konrad Popławski z Ośrodka Studiów Wschodnich:
"Spadek niemieckiej produkcji przemysłowej w lipcu nie tylko oznacza słaby początek trzeciego kwartału, ale jest też kolejnym przykładem tego, jak trudno będzie przywrócić gospodarce silny wzrost" - piszą w komentarzu do danych ekonomiści ING. Ta gospodarka w drugim kwartale skurczyła się o 0,1 proc. w ujęciu kwartał do kwartału. Instytut Ifo obniżył w czwartek swoje prognozy, według jego ekonomistów w całym tym roku PKB Niemiec nie urośnie wcale - gospodarka będzie w stagnacji. W przyszłym wprawdzie już wzrośnie, o 0,9 proc., ale poprzednia prognoza zakładała wzrost o 1,5 proc.
"Niemiecki przemysł jest najlepszym przykładem problemów całej gospodarki w ciągu ostatnich kilku lat: tkwiący pomiędzy przeciwnościami cyklicznymi i strukturalnymi i w końcu zdający sobie sprawę, że stary makroekonomiczny model biznesowy taniej energii i łatwo dostępnych dużych rynków eksportowych już nie działa" - pisze Carsten Brzeski z ING.