Stopy procentowe w strefie euro spadną. Taką decyzję, zgodną z oczekiwaniami rynku, ogłosił właśnie Europejski Bank Centralny (EBC). Najważniejsza obecnie stopa - depozytowa - po decyzji wyniesie 3,5 proc. Dokładnie tego się spodziewano. Stopa refinansowa spadła do 3,65 proc. (o 60 punktów bazowych), także zgodnie z oczekiwaniami.
Taki ruch wspierany był przez uspokojenie inflacji - w sierpniu wskaźnik w strefie euro spadł do 2,2 proc. w ujęciu rok do roku. Do tego, jak zauważają ekonomiści PKO BP, dołożył się np. głos Mario Draghiego, byłego szefa EBC. W tym tygodniu przedstawił on raport, w którym podkreślał konieczność zwiększenia inwestycji w Europie. Niższe stopy procentowe mogłyby inwestycje wspomagać (bo oznaczają m.in. "tańsze" pieniądze - tańsze kredyty dla firm).
Poprzedni raz EBC ciął stopy w czerwcu tego roku - także o 25 punktów bazowych - z rekordowo wysokiego poziomu i pierwszy raz od lat.
"Bez zaskoczeń w EBC. Pierwsza obniżka w cyklu, ale bank do niczego więcej się nie zobowiąże i będzie działał dyskrecjonalnie (od posiedzenia do posiedzenia). Akcenty w prognozach rozłożone równo: wzrost PKB lekko w dół, inflacja bazowa lekko w górę" - napisali w szybkim komentarzu na X ekonomiści Pekao SA.
Po EBC oczy analityków, ekonomistów i inwestorów zwrócone teraz będą na Stany Zjednoczone i największy bank centralny - amerykański Fed. Oczekiwanie, że Fed także zacznie obniżać stopy, jest w zasadzie powszechne. Nie ma jednomyślności jeśli chodzi o skalę tego cięcia - czy będzie to 25 pb czy też może mocniejsze, o 50 punktów bazowych. Posiedzenie Fed odbędzie się w dniach 17-18 września. Jeśli decyzja o cięciu zapadnie, będzie to pierwszy taki ruch od 2020 roku.
Jak wygląda polski bank centralny na tym tle? Wszystko wskazuje na to, że nie ma na razie co liczyć, że NBP pójdzie drogą swoich większych odpowiedników. Zresztą w zasadzie wprost komunikuje to np. prezes banku Adam Glapiński - do końca tego roku na obniżki szans nie ma. W czasie ostatniej, ubiegłotygodniowej konferencji po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, wydawał się za to nieco zmiękczać swoje stanowisko i dopuszczać myśl o wcześniejszej chociażby dyskusji o niższych stopach. Według niego przestrzeń na łagodzenie polityki pieniężnej w Polsce może pojawić się w połowie przyszłego roku, ale niewykluczone jest, że do pierwszych rozmów na ten temat dojdzie jeszcze w marcu.
- Nastroje [w RPP] są bardzo dalekie od jastrzębich. Wszyscy są znużeni walką z inflacją, wysokimi stopami. Chętnie byśmy zakomunikowali społeczeństwu, kredytobiorcom: obniżamy stopy, jest już dobrze. Ale nie jest jeszcze dobrze, jeszcze jest gorączka, jeszcze trzeba ten antybiotyk podawać. Według tego co mamy w tej chwili na stole, ten moment może nastąpić po II kwartale przyszłego roku - powiedział Glapiński, dodając, ze "około połowy przyszłego roku Rada będzie intensywnie dyskutować". W odpowiedzi na zadane pytanie dziennikarki doprecyzował, że "ma nadzieję, że to [dyskusja] będzie po marcu czy w marcu", dodając, że większość "bezpiecznie" mówi o połowie roku jako momencie rozpoczęcia rozmów o obniżkach stóp.