Zdaniem Daniela Obajtka do płockiego giganta "wróciło wszystko to, co było od 2008 do 2016 roku - ci sami ludzie". - Orlen przez 8 lat PO to było dno i wodorosty. Za mnie wypracowaliśmy 90 mld złotych - chwalił się Daniel Obajtek w środę na antenie Radia ZET. Stwierdził też, że Orlen "łupi Polaków".
- Oczywiście, że Orlen bardziej łupi Polaków. My nie łupiliśmy Polaków. W jakich warunkach pracowaliśmy - dolar dochodził nawet do 4,60 i powyżej, a baryłka przekraczała nawet czasem 100 dolarów - stwierdził Obajtek. Co na to koncern z Płocka? "Informujemy, że obecnie Prokuratura Regionalna w Łodzi prowadzi śledztwo w sprawie cen paliw za czasów kadencji poprzedniego zarządu, dlatego nie możemy wprost odnosić się do informacji pojawiających się w przestrzeni medialnej" - czytamy w odpowiedzi Orlenu na pytania Next.gazeta.pl.
Przypomnijmy, że w czerwcu 2022 roku Donald Tusk stwierdził, że gdyby objął rządy, to kierowcy płaciliby za benzynę 5,19 zł za litr. W kwietniu 2024 roku jednak nieco skorygował swoją wypowiedź. - Te słowa padły dokładnie wtedy, kiedy pan Obajtek jako prezes Orlenu bawił się cenami w zależności od tego, co się opłacało PiS-owi, a raczej co się nie opłacało, dokładnie wtedy benzyna mogła kosztować 5,19 zł - mówił wówczas.
Ekonomista Marek Zuber, ekspert Akademii WSB, mówił niedawno na łamach Next.gazeta.pl, że jeśli rządzący chcieliby dzisiaj ręcznie sterować cenami paliw, to "zachowaliby się tak samo, jak poprzednicy, co bardzo mocno krytykowali, a zarząd Orlenu znów narażałby się na zarzut o działanie na niekorzyść spółki". Ekspert przypomniał, że w grudniu 2022 r. marża Orlenu była "dramatycznie wysoka". UOKiK ocenił wówczas, że ceny paliw Orlenu malały wolniej niż notowania na rynkach europejskich. Z kolei z odwrotną sytuacją mieliśmy do czynienia przed październikowymi wyborami parlamentarnymi, kiedy to Orlen mocno zjechał z cenami w dół.
Były prezes zarzucił także Orlenowi niewystarczającą pomoc dla powodzian, którą określił mianem "śmiesznej". - My w pandemii przeznaczaliśmy setki milionów na pomoc, łącznie z budowaniem szpitali - podkreślił. Jego zdaniem jeśli nowy zarząd byłby decyzyjny, to "na powódź poszłoby 300, 400 czy nawet 500 mln zł". - Tak byłoby, gdybym ja był prezesem - zapewnił Daniel Obajtek.
"Porównanie działań podejmowanych w trakcie dwuletniej pandemii z sytuacją powodziową, ze względu na skalę i czas ich trwania, jest nieadekwatne" - odpowiada płocki koncern. Orlen podkreśla przy tym, że "wsparcie jest realizowane za pomocą licznych akcji, a jego skala cały czas rośnie". Spółka dodaje, iż współpracuje w tym zakresie zarówno ze służbami, które niosą pomoc poszkodowanym, "jak i bezpośrednio udzielając wsparcia mieszkańcom i samorządom".
"Od 14 września funkcjonariusze służb zatankowali za stacjach Orlen prawie 500 tysięcy litrów paliwa za darmo, co stanowi równowartość niemal 3 mln zł. Fundacja Orlen przekazuje również środki na wojewódzkie Fundusze Wsparcia Policji, które zrekompensują jednostkom koszty tankowania" - czytamy. Orlen dodaje także, że od 19 września na wybranych stacjach zlokalizowanych na terenach dotkniętych powodzią wszyscy klienci indywidualni mogą tankować paliwa w niższej cenie.
Daniel Obajtek stwierdził m.in., że łączna pomoc Orlenu, wliczając darmowe tankowanie dla służb, może wynosić od 6 do 10 mln zł. "Orlen przeznaczył również ponad 4 miliony złotych z weekendowej sprzedaży kawy na stacjach na rzecz powodzian. Wsparcie nie zamyka się zatem w kwocie ponad 10 milionów złotych, ale cały czas rośnie, w odpowiedzi na bieżące potrzeby. Równolegle działania pomocowe realizują też spółki z Grupy Orlen" - dodała spółka. Orlen podkreśla również, że "podsumowanie wszystkich podjętych działań będzie możliwe dopiero po ich zakończeniu".