Akt oskarżenia dla byłego prezesa PKO BP. Mocny komentarz szefa giganta spożywczego. "Drżyjcie"

Prokuratura Regionalna w Lublinie skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi Jagielle, byłemu prezesowi PKO BP. W ironicznym tonie skomentował te doniesienia Krzyszto Pawiński, szef firmy Maspex, jednego z największych koncernów spożywczych w Europie.
Zbigniew Jagiełło, były prezes PKO BP
Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Wyborcza.pl

Byłemu prezesowi PKO BP zarzucono popełnienie ośmiu przestępstw. Zarzuty dotyczą m.in. nadużycia zaufania przy zawieraniu w imieniu PKO BP S.A. umów o pracę oraz porozumień o rozwiązaniu umów o pracę z ustalonymi siedmioma pracownikami banku.

Zobacz wideo Sektor bankowy ma za sobą rekordowo zyskowny rok. Co za tym stoi?

Zarzuty wobec byłego prezesa PKO BP. Szef Maspeksu: Drżyjcie pracoholicy

Śledczy zarzucają Zbigniewowi Jagielle, że przyznawał nieznajdujące uzasadnienia ekonomicznego ani prawnego odprawy i inne świadczenia pieniężne, czym wyrządził szkodę majątkową w mieniu PKO BP na 3,2 mln złotych. Inny z zarzutów postawionych przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie dotyczy "zaniechania w okresie od września 2016 r. do czerwca 2017 r. podjęcia działań zmierzających do wyegzekwowania realizacji urlopów wypoczynkowych przez 7 Członków Zarządu PKO BP S.A. oraz swojego własnego urlopu przed rozwiązaniem stosunków pracy" - podała prokuratura w komunikacie.  Do tego ostatniego zarzutu odniósł się na platformie X Krzysztof Pawiński, szef firmy Maspex. "To się naprawdę dzieje. Wyrządzenie szkody wielkich rozmiarów przez niewyegzekwowanie wykorzystania urlopów i konieczności wypłacania ekwiwalentów za niewykorzystany urlop zwalnianym… " - napisał. 

"Drżyjcie pracoholicy. Zwłaszcza prezesi i managerowie. Usłużnie podpowiadam, żeby po urlopach zacząć skazywać za nadgodziny. To taka sama forma narażania firm na szkody dużych rozmiarów" - dodał Krzysztof Pawiński. Z powodu niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego PKO BP musiało wypłacić ekwiwalenty pieniężne w wysokości 1,7 mln zł. Z tego aż 756 tys. zł wypłacano samemu prezesowi. Odpowiadało to 70 dniom niewykorzystanego urlopu.

Były szef PKO BP nie przyznał się do winy. Ogromne zabezpieczenie majątkowe

Zbigniew Jagiełlo podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do winy. Zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 500 tys. zł. Zabezpieczono także "na poczet obowiązku naprawienia szkody w łącznej kwocie 4 921 144 zł i grożącej podejrzanemu kary grzywny w kwocie 500 000 zł poprzez ustanowienie hipotek przymusowych na trzech jego nieruchomościach". Obrońca byłego prezesa PKO BP złożył zażalenie na to postanowienie, sąd jednak utrzymał je w mocy. Zbigniew Jagiełło już w lutym wydał oświadczenie, w którym skomentował ciążące na nim zarzuty i zgodził się na podawanie jego pełnego imienia i nazwiska. "Od kilku lat różne 'służby PiS' szukały na mnie haków, zgodnie ze stalinowską zasadą dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" - napisał między innymi. 

Więcej o: