Nieoficjalnie: Chiny wstrzymują część inwestycji w Europie. W tym w Polsce

Chińskie władze miały polecić koncernom motoryzacyjnym wstrzymanie inwestycji w krajach, które głosowały za wprowadzeniem ceł. Od środy (30 października) obowiązują nowe sięgające nawet 45 procent dodatkowe stawki celne na samochody elektryczne z Chin.
Prezydent Chin Xi Jinping uczestniczy w ceremonii wręczenia odznaczeń państwowych i tytułów honorowych w Wielkiej Hali Ludowej przed 75. rocznicą powstania Chińskiej Republiki Ludowej.
Fot. REUTERS/Florence Lo

Chińscy producenci samochodów m.in. BYD, SAIC oraz Geely mieli usłyszeć na spotkaniu w Ministerstwie Handlu (10 października), że powinni wstrzymać swoje plany dużych inwestycji (m.in. w fabryki) w państwach, które poparły podniesienie ceł. Zasugerowano także, by byli ostrożni w inwestowaniu w krajach, które wstrzymały się od głosu, i zachęcono ich do inwestowania w tych, które głosowały przeciwko taryfom - opisuje Agencja Reutera.

Zobacz wideo Marcin Przychodniak: Nawet wysokie cła na chińskie pojazdy nie zmniejszą ich konkurencyjności

Niemcy i Węgry nie poparli wyższych ceł. Polska była "za"

Przeciwko wprowadzeniu cła opowiedziały się Niemcy, Węgry, Słowenia, Słowacja oraz Malta. Od głosu w tej sprawie wstrzymały się: Belgia, Grecja, Portugalia, Hiszpania, Chorwacja, Austria, Rumunia, Szwecja, Finlandia, Czechy, Cypr i Luksemburg. Reszta państw poparła pomysł - w tym Polska.

Viktor Orbán mówił przy okazji dyskusji nad cłami, że jego kraj dąży do neutralności gospodarczej, a cła na chińskie auta rozpętają na dobre gospodarczą zimną wojnę. Dlatego węgierskie władze się cłom sprzeciwiły. - Jeśli chcesz neutralności, to nie możesz utknąć w żadnym bloku. Chcesz handlować z obydwoma, utrzymać oba kierunki, aby bronić swoich interesów - powiedział węgierski premier.

Z kolei Olaf Scholz przeforsował decyzję o niepoparciu ceł mimo braku jednomyślności w swoim rządzie. "Bild" opisywał, że na posiedzeniu rządu doszło nawet do ostrego starcia Annaleny Baerbock z Zielonych i szefa liberałów Christiana Lindnera. Szefowa dyplomacji argumentowała, że Unia powinna pokazać Chinom siłę i jedność. Lider FDP stwierdził, że to nie leży w interesie niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, który produkuje auta w Chinach. 

Wcześniej spekulowano, że po wprowadzeniu ceł na elektryki z Chin Pekin może rozpocząć śledztwo w sprawie rzekomego niedozwolonego dotowania przez Komisję Europejską przemysłu rolno-spożywczego, co mogłoby uderzyć między innymi w polskich producentów mleka.

Cła na chińskie elektryki już działają. Duże kwoty

Cła na chińskie samochody elektryczne zaczęły obowiązywać od środy (30 października). Taryfy opłat mają wahać się między 7,8 proc. a 35,3 proc. w zależności od producenta. Co ciekawe, przy ich ustalaniu Komisja miała brać pod uwagę to, które z chińskich firm współpracowały w dochodzeniu w sprawie subsydiów. Przypomnijmy, że standardowe cło UE na importowane samochody wynosi dodatkowe 10 proc.

Więcej o: