"The Moscow Times", na który powołuje się Onet, poinformował, że zaostrzenie amerykańskich sankcji finansowych wpłynęło już na m.in. Chiny oraz Turcję, które zdecydowały o ograniczeniach we współpracy biznesowej z Rosją. Aktualnie w ich ślady ma się udać także inny ważny sojusznik Kremla - Indie.
Według rosyjskiego ambasadora Denisa Alipowa indyjskie banki mają obawiać się uczestniczenia w transakcjach handlowych z Rosją ze względu na "wtórne sankcje ze strony Stanów Zjednoczonych". Mowa głównie o organizacjach, które są już w pewien sposób powiązane z USA.
Ambasador stwierdził również, że Kreml chciałby jednak rozwiązać ten problem na poziomie państw z grupy BRICS. Przypomnijmy, że podczas ostatniego szczytu w Kazaniu kraje te omawiały m.in. kwestię stworzenia własnego systemu płatności z pominięciem dolara - którym tym samym omijałby nałożone sankcje.
Jak już omawialiśmy, w złożonej po październikowym szczycie BRICS w Rosji deklaracji zawarto także plany dotyczące stworzenie wspólnej giełdy zbożowej, wzajemnych inwestycji, wezwano do zawieszenia broni w Gazie, wspomniano o inicjatywach mediacji w wojnie rosyjsko-ukraińskiej oraz wyrażono chęć dążenia do zakończenia konfliktów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej.
BRICS jest związkiem grupy państw, który opiera na współpracy finansowej i gospodarczej. Początkowo należała do niego Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz RPA, lecz z czasem dołączył także m.in. Iran, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Etiopia. Obecnie o dołączenie do grupy stara się też Turcja oraz Białoruś.